#Hmjt8
Ogólnie całe to jego zaburzenie głównie opiera się na opowiadaniu irracjonalnych historii, w których niby brał udział. Na przykład opowiadał raz, że wracając z pracy, w autobusie poznał sławnego aktora i potem razem z nim jeździli ferrari po mieście. Wiecie, nic szkodliwego, po prostu lekko żenujące, gdy się tego słucha. Zbywamy te opowieści, żeby nie zachęcać ojca do dalszego wymyślania. Ale do sedna.
Ojciec nie raz przez to nieźle mnie skompromitował albo utrudnił życie. Przykład? Nie było mnie w szkole przez kilka dni, bo miałam grypę. Wychowawca kontrolnie zadzwonił do domu. Niestety odebrał ojciec. Owszem, potwierdził, że to przez grypę, ale dodał jeszcze, że zaraziłam się od egzotycznych owadów, które podobno uciekły komuś z hodowli w okolicy mojego domu. Potem w szkole pytano mnie czy nie roznoszę jakiegoś choróbska... Na szczęście mama wyjaśniła sytuację w szkole. Do tego było wiele momentów, przez które chciałam się zapaść pod ziemię.
Przykładowo zaczepiła mnie raz sąsiadka, mówiąc, że chciałaby złożyć u mnie zamówienie na portret, bo słyszała od ojca, że jestem wybitną malarką na skalę światową i właśnie wróciłam ze swojej wystawy w Paryżu. A umiem jedynie patyczaka narysować... Innym razem przyszła po mnie koleżanka, ale była ciut za wcześnie, bo jeszcze brałam prysznic. Tata ją wpuścił. A potem przez dobrą godzinę musiałam zapewniać koleżankę, że wcale nie planuję wyjeżdżać na studia do Stanów, gdzie zamierzam zostać pilotem.
I o ile z tych przypadków można się pośmiać, to raz było mi bardzo przykro, bo umówiłam się z pewną dziewczyną, że będę jej udzielać darmowych korepetycji z matematyki, w zamian za to będę miała darmowe korepetycje z historii, co było mi bardzo potrzebne. Znajoma miała wpaść do mnie na matematykę, jednak tak się niefortunnie złożyło, że wyszłam do sklepu pod domem akurat w tym czasie. Zaznaczę też, że tylko mamie o korepetycjach wspominałam, bo myślałam, że ojca nie będzie. No i gdy przyszła, jednak otworzył ojciec i zamiast powiedzieć, że wrócę za kilka minut, powiedział, że wyjechałam do Himalajów ze znajomymi. Cóż, dziewczyna zablokowała mnie później na portalach, bo musiała poczuć się oszukana, a ja nie miałam już jak się nawet wytłumaczyć. Więc tak wygląda moje życie z ojcem, który nie chce się leczyć.
Mój dziadek ma podobnie. Cały czas opowiada niestworzone historie ze swojej przeszłości. Kiedyś opowiadał, że pracował jako kierowca przewożący pieniądze do banku. Jechał pancernym wozem i napadli go jacyś terroryści czy coś takiego, że strzelali do niego, ledwo uszedł z życiem, ale się nie poddał i nie zatrzymał, nie oddał im pieniędzy. Prawda jest taka, że całe życie pracował w PGR, jako kierownik. Nigdy nie miał pracy wyjazdowej, nawet dostawczakiem z warzywami nie jeździł. Potem chcieli go otruć w pracy i czegoś mu dosypali. Poszedł z tym nawet na policję, do lekarza, przebadał się, ale nie znaleziono w jego organizmie żadnych środków odurzających, żadnej trucizny, nic. Do tej pory przekonuje, że został otruty, a lekarze to debile, skoro nic nie znaleźli. Raz nawet zadzwonił na policję i powiedział, że parę lat temu w miejscu jego pracy zabito człowieka i nadal w ziemi jest zakopana czaszka. Oczywiście policja przyjęła zgłoszenie, przyjechali, zaczęli szukać z psami, przepytywali sąsiadów, czy kiedyś nie obiło im się o uszy, żeby ktoś w tej miejscowości zaginął. Nic, żadnych kości, czysto. Wtedy dziadka zabrano do szpitala i wysłano do niego psychiatrę, żeby z nim porozmawiał. Dziadek się zdenerwował, że psychiatra jest podstawiony przez tych, co go otruć chcieli i go wygonił. Siłą trzymać go nie mogli, podobno. Więc wypuścili, a dziadek do tej pory opowiada dziwne historie, najczęściej o napadach, bombach i innych takich. Podejrzewamy chorobę psychiczną, ale on nigdy nie słucha, kiedy mówi się, że coś jest nie tak. Jest już stary i schorowany, nie wiadomo, ile jeszcze pociągnie, ale nie chce się zbadać na głowę. Może jakaś schizofrenia czy inne urojenia, bo na zwykłą mitomanię mi to nie wyglada, chyba że to jakiś wyjątkowo trudny przypadek mitomanii.
Podejrzewam, że odzyjesz jak się wyprowadzisz.
Super, ale na dłuższą metę to nie jest rozwiązanie, bo matka z nim zostanie, a co się będzie działo jak Autorka urodzi dzieci? A potem będzie musiała im tłumaczyć, że dziadek kłamie? Tu ewidentnie potrzeba pilnego leczenia, a nie na zasadzie „jakoś to będzie”. Zamiast pozwalać mu na takie zachowanie, już dawno powinny postawić mu ultimatum albo idzie się leczyć albo się wyprowadza. On musi zrozumieć, że im niszczy wiele rzeczy takim zachowaniem.
Niestety znam kogoś takiego. Niestety on często kłamie w bardziej prawdopodobny sposób i jego obecna żona się na to nieźle nabrała. Na szczęście intercyza, więc wszystkie jego długi, niezamkniete sprawy i pozwy sądowe to jego zmartwienie. Często zdarza mu się też opowiadać jakieś historie całkiem wyssane z palca, w których niby uczestniczyłam ja albo któreś z innych słuchaczy, a on był oczywiście bohaterem, ale każdy jest miły i daje mu się wygadać. Najbardziej absurdalną historią była opowieść z dzieciństwa, gdy niby napisał BEZBŁĘDNIE dyktando z rosyjskiego nie znając nawet liter. Wkurzający jest, że każde jego zdanie trzeba analizować, czy na pewno jest prawdziwe. Utrudnia to życie, najbardziej przesrane ma jednak jego żona.
Moja matka kłamie na temat naszej rodziny żeby polepszyć nasz wizerunek i może nie tyle co ,,kłamie" co mocno podkoloryzowuje na temat moich ocen naszego stanu finansowego itp przez co np mój dziadek miał mnie za geniusza naukowego a jak chciałam powiedzieć że nie zdałam z matmy to mama zabroniła mi mówić nawet (!) moim znajomym i kazała powiedzieć że robię sobie rok przerwy czy coś w tym stylu, okropnie zadufana w sobie wywyższająca się i obrażająca ludzi ,,gorszych" przez wiele innych jej zachowań mam teraz spapraną psychikę i nie radzę sobie w życiu muszę chodzić do drogich psychologów-,-
Straszne... pewnie masz zerowe poczucie własnej wartości przez to. Życzę udanej walki o siebie :*
To naprawdę frustrujące
Życie z kimś takim musi być strasznie męczące i ciężkie. Ty się wyprowadzisz w końcu, ale Twoja mama będzie się z nim nadal użerać codziennie. Dla Waszego dobra radziłabym jednak zmusić go do leczenia. Znaleźć eksperta w tej dziedzinie i umówić ojca. Nie mogłabym być z kimś takim, jakbym była jego żoną to zagroziłabym: albo rozwód albo leczenie. Może to się wydaje drastyczne, ale no wyobraź sobie jak Twoi rodzice zostaną dziadkami i co będzie ojciec wkręcał łatwowiernym wnukom....Nie wiem jak wyglada leczenie takich przypadków, ale im szybciej się dowiecie co robić tym lepiej. Ojciec niszczy Wam życie, a Wy nic z tym nie robicie? Nie można na coś takiego przyzwalać ;(
Trochę w temacie a trochę nie... polecam film "Big Fish".
Kuzwa, wspolczuje Janusza w domu...
Masz sporo z ojca.
A Ty z palanta.
Dragomir, załóż okulary i przeczytaj wyznanie jeszcze raz. Nie będę cię jeszcze wyzywał.
Czyli ze uwazasz ze zostalo zmyslone lub ostro podkoloryzowane? Moze i tak, myslalem jednak ze jestes trollem, ktory celowo dosrywa innym. Jesli tak nie jest, a komentarza nie moge usunac to coz, wypada mi przeprosic, co tez niniejszym czynie. Wiedz, ze masz do czynienia z kims, kto trzyma jakis poziom i umie uzyc zwrotow grzecznosciowych, przyznac sie do bledu jesli nie ma racji a kiedy trzeba, szczerze przeprosic. Pozdrawiam.