Mam pewną nietypową dziwnostkę. Otóż nie cierpię leżeć z kimkolwiek z mojej rodziny. Spanie z dziewczyną? Super, idealnie wręcz. Spanie z kumplem po grubym melanżu – czemu nie? Ale jak mam się położyć obok mamy czy taty, to mi gorzej. Są normalni, myją się codziennie, ogólnie zadbani ludzie, ale ja nie umiem obok nich leżeć, aby chociaż obejrzeć telewizję.
Najgorzej jest z siostrą. Wystarczy, że choć usiądzie na skraju łóżka, w którym leżę, to chcę wyjść z niego, bo zwykłe dotknięcie jej nawet stopą powoduje we mnie odrazę. Nie cierpię jej dotykać w żaden sposób, nie umiem jej nawet przytulić. Jak chociaż przez przypadek potrąci mnie swoją ręką w moją rękę, mam ochotę ją uciąć. Ot, taka mała dziwnostka.
Dodaj anonimowe wyznanie
"Dziwnostka" i "spanie z dziewczyną" trochę mi się tu gryzie. Do "dziwnostki" pasuje bardziej "spanie z chłopakiem".
Dziwnostka w żaden sposób nie została połączona z leżeniem z dziewczyną, a konkretnie o kontakt cielesny z rodziną.
To jest dziwne, może to kwestia jakiegoś urazu, może w jego rodzinie nie okazywano sobie uczuć. Nie wiem.