#HjzCr
Wiedział, że przychodzi jego kres, jako 90-latek napisał najważniejszym osobom listy "na wypadek gdyby". Cóż, przydały się niecałe 5 lat później.
Dziadek odszedł, a list dostał każdy z najbliższej rodziny, prócz mnie.
"Jak to? Ja, jego ulubiony wnuk nie dostałem?" -pytałem, ale rodzice rozkładali ręce.
Trochę mi było przykro... Aż do dziś. Dziś znalazłem list wykonując jedno z "bojowych zadań"- porządkując stare szpargały ojca, bo oczywiście jemu wiecznie korona z głowy by spadła, gdyby takie coś sam miał robić.
Dziadek wspominał w nim o lokacie, pieniądzach na mój ślub i samochód, gdybym kiedykolwiek chciał sobie nowy kupić. Jego mieszkanie miało być moje, bo tak bardzo się chciałem wyprowadzić.
Na koniec także opisał jego szczęśliwą monetę, którą zawsze miał przy sobie i którą dostał od swojego dziadka, weterana powstań Listopadowego i Styczniowego. Miałem ją dostać i przekazać dzieciom. Rodzice stwierdzili, że go pochowali z nią.
Wkurzony wbiłem do rodziców z listem i krzykiem. Skojarzyłem, że akurat niecały rok po śmierci dziadka pojechali na dalekie wakacje i kupili dwa auta. Wtedy byłem przekonany, że to za kasę ze sprzedaży mieszkania...
Myślałem, że będą zakłopotani, przeproszą. Albo chociaż zaczną się usprawiedliwiać czy coś. Odpowiedzią był... śmiech. Rozumiecie?
Ludzie, którzy oszukiwali mnie przez lata, wyśmiali mnie prosto w twarz i powiedzieli "No i co, teraz z tym nic nie zrobisz, chcieliśmy coś od życia, a ten stary dziad wiecznie kasę dla ciebie trzymał, my nic nie mieliśmy, od zera startowaliśmy, a ty byś miał mieszkanie i kasy jak lodu? Sam se zarób".
I wrócili do oglądania głupawego filmu. Potem jeszcze ojciec miał pretensje, że nie skończyłem szpargałów sprzątać.
A ja już którąś noc leżę w łóżku i płaczę jak bóbr, ściskając list, ostatnie pożegnanie dziadka.
Poprawcie mnie jeśli się mylę ale wydaje mi się, że jeżeli był to zwykły list a nie nic nacechowanego notarialnie to i tak nie miał on żadnej mocy prawnej.
Natomiast i tak mi przykro z powodu zachowania rodziców.
Testament nie musi być potwierdzony notarialnie ale o tym już chyba sąd decyduje
ja bym spróbowała iść do sądu lub najpierw do prawnika po poradę - są nawet porady darmowe jak coś. @paella może mieć rację (testament nie musi być notarialny tylko musi być odręczny i muszą być pewne formy zachowane) a jeśli sąd by tak uznał to raz że są zapewne paragrafy na to a dwa że wtedy miałbyś powód odmówić rodzicom alimentów na starość choć to też sąd musi orzec choć mogłoby to zostać uznane za powód.
Jeżeli ten list był napisany w całości ręcznie, miał datę i podpis to BYŁ testamentem a co najmniej dokument zawierał zapisy na rzecz autora. Autor może się domagać kasy od rodziców na drodze sądowej (oczywiście, o ile jest gotów na taką "wojnę" w rodzinie).
Testament nie musi być potwierdzony notarialnie, jedynie poprzez podpis. Należy jednak pamiętać że aby wydziedziczenie normalnych spadkobierców miało miejsce to trzeba to już zrobić sądownie. Dlatego nie ważne czego chciał dziadek jest dość jasna procedura dziedziczenia.
No właśnie, a co jeśli nie miał daty nie był podpisany tylko było coś w tylu 'Kochany Jasiu' 'Twój dziadek'?
tak czy inaczej moze sprowokowac ich do rozmowy, nagrac i w komplecie z listem moze to stanowic "razaca niewdziecznosc" jesliby pazerne lajzy autora podaly o alimenty, moze tez byc dowodem w sprawie o wydziedziczenie
@grubytygrys jeżeli z treści listu / testamentu da się jednoznacznie ustalić, o kogo chodziło i kto jest autorem (np. jeżeli ma tylko jednego wnuka "Jasia"), to mogą być użyte nawet takie sformułowania jak "Kochany Jasiu" i "Twój dziadek".
Brak daty też nie zawsze powoduje nieważności testamentu- np. spadkodawca pozostawił tylko jeden testament i do końca życia pozostawał poczytalny.
Art. 949 kodeksu cywilnego oraz a contrario art. 950 KC - testament napisany ręcznie, nawet bez daty jest ważny.
A czy, mimo że ostatnia wola dziadka nie była spisana notarialnie, nie dałoby się pozwać rodziców i odzyskać swoją należność? Ktoś się orientuje?
Jak powyżej ktoś wspomniał, jeżeli napisał go ręcznie i podpisał (powinna być też data, ale jeżeli jej brak to ponoć też można się domagać uznania testamentu) to ma prawo pozwać rodziców
Dokładnie, oświadczenie woli zostało spisane w sposób dostatecznie pozwalający na jej poznanie. Jeśli jest to list to tym bardziej może zostać użyty do celów dowodowych. Udanie się do sądu w tym przypadku jest bardzo uzasadnione.
Z jednej strony tak. Ale z drugiej... sami powiedzcie. Tych pieniędzy już nie odzyska, rodzice mieliby dług, ale pewnie by to nie splacili. Prawdopodobnie pociągnęłoby to za sobą, również focha połowy rodziny... czy warto?
Rodzicom nie było głupio, wręcz przeciwnie, więc tak, warto.
ile masz lat? mieszkasz z nimi jeszcze? masz jak sie wyprowadzic? (dostales te pieniadze i mieszkanie, o ktorym dziadek w liscie pisal, czy tez szmaciarze sprzedali twoja czesc spadku?)
zachowanie bezczelne i nie odezwalabym sie do nich wiecej, co moje byc trudne jesli jestes niepelnoletni
sprowokuj jeszcze raz rozmowe i ja nagraj
poradz sie prawnika, czy nie mozesz im wytoczyc sprawy o kradziez albo splacenie ciebie, skoro spieniezyli przedmiot bedacy spadkiem dla ciebie
Wniosek Do sadu z wnioskiem o ponowne stwierdzenie nabycia spadku!
Nie chce mi się w to do końca wierzyć. Jeśli rodzice rzeczywiście by tak postąpili, to czemu nie zniszczyli listu? No chyba, że lubią się nad tobą pastwić.
Nie wiem, czy wyznanie jest prawdziwe, ale uznajmy, że jest. Jestem w stanie uwierzyć, że nie zniszczyli listu. Sama spotkałam się z osobami, które nie wpadłyby na to, aby takie coś np. spalić, tylko wcisnąć w jakieś śmieci, zakopać pośród innych szpargałów, bo „pozbędziemy się później”, a później zapomnieć.
Może nie wiedzieli o liście?
Przecież wszyscy otrzymali list, oprócz autora.
Masz okrutnych rodziców, nie mniej jednak nie znając historii ich relacji i Twojego dziadka ciężko ocenić ich zachowanie. Nierzadkie są przypadki kiedy to rodzice ciężko pracują całe życie, zyski czerpią ich rodzice (dziadkowie), by potem wszystko zapisać wnukowi/wnukom. Wyzyskane pokolenie zostaje z niczym, no chyba że to najmłodsze się coś podzieli. Skąd wiesz, czy nie było i tak w Waszym przypadku?
Nawet jesli tak bylo, to ich zachowanie i tak jest okropne. To jest ich syn! Powinno im zalezec na dobrym starcie dla niego, zwlaszcza, ze kase wydali na przyjemnosci, a nie na jakies postawowe potrzeby. To raczej oni sa tymi, co wyzyskuja innych
syn czy nie syn, przede wszystkim to ZLODZIEJE ( i to nieudolni, bo schowali list do niego zamiast go spalic)
Co racja, to racja. Pisalam to raczej w kontekscie tego, ze wiekszosc rodzicow chce dla swoich dzieci jak najlepiej i zwykle sa w stanie postawic ich dobro ponad wlasne.
normalni rodzice tak, patusy niekoniecznie
@Kijofon
To co opisujesz nie jest niemozliwe, ale jest naprawde bardzo malo prawdopodobne. Wydaje mi sie, ze za duza wage przywiazujesz do tego co ludzie "mówia" (autor, rodzice) a za mala do tego, ze opisana sytuacja zupelnie do ich slow nie pasuje. Wczesniejsze (kompetentne) klamstwa, cel elementow spadku, rozpierniczanie "naleznych im" pieniedzy, skrytosc dzialania, ta glupia moneta - to az krzyczy łgarstwo. Swoja droga, chyba niedaleko padlo jablko od jabloni, bo patrzac na ten post, on tez jest "wybrakowany" - wypowiedz ktora przeszla przez filter, jakim jest udzielajacy sie autorowi egoizm rodzicow.
Powinien zabezpieczyc informacje odnosnie tego co sie stalo, funkcjonowanie, sytuacja, dokumenty odnosnie rodziny/rodzicow (ale prowokowanie ich do wyznania winy to nie jest raczej cos na jego sily)... A potem spierniczac, uczciwa praca i pokoj na wynajem.
Bo, po pierwsze: im oni gorsi a on lepsi tym bardziej traci niz zyskuje utrzymujac ta relacje. Po drugie, jesli mam racje co do tego ze udziela mu sie ich moralnia "zgnilizna" to dobrym pomyslem bedzie popracowac nad charakterem (z dala od nich).
@bazienka
To niekoniecznie jest nieudolnosc. Osobiscie, gdybym mial strzelac powiedzialbym, ze zostawili list bo niszczac go (w opisywanej sytuacji) mogli by sie poczuc jak ludzie zli...
Autorze widzisz pozostałe komentarze, idź na drogę sądową, walcz o swoje. Rodziciele nie mieli prawa Cię tego pozbawiać.
Tak to je jak grzeszno w domu to se bojom o testament
Zrobił bym koktajl Mołotowa i podpalił ścierwo żywcem podczas snu.
Zrobiłbyś* jak już (;
Monetę można teoretycznie odzyskać (niedawno czytałam o wartościowych rzeczach pochowanych z zmarłymi) ale wiadomo ze raczej w tym przypadku nie jest to najlepsza decyzja. Przykro mi.
nei ejst powiedziane, ze go z tym pochowali, tylko ze autorowi tak powiedzieli
mogli rownie dobrze sprzedac
Ja nie chciałabym odzyskiwać czegoś z grobu, w którym rozkładał się człowiek...