#HjhRD
Niektórzy spożywanie alkoholu zaczynają w wieku 18 lat, niektórzy trochę wcześniej a jeszcze inni dużo wcześniej...
Pierwszą wódkę pochłaniałem mając... około 5-6 lat. Tak, dobrze czytacie. Było to na początku lat 90-tych. Po rodzinnych imprezach kiedy goście zaczęli rozchodzić się do domów, resztówki wódki z kieliszków zlewałem do jednego i cyk, na raz obalałem, (i to chyba bez popotki). No ale bądźmy szczerzy, łącznie to nawet całego kielicha nie miałem. Tak czy siak kiedyś to się wydało i skończyło.
Dlaczego tak robiłem? Wydaje mi się, że to oznaka dorosłości i chciałem się wtedy poczuć dorosłym. Jeśli ktoś jest ciekaw, kiedy cały proceder wyszedł na jaw to oczywiście przez wiele lat alkoholu nie tknąłem...
Ja pierwszy raz próbowałem alkoholu mając kilkanaście lat, po prostu wziąłem z barku, nalałem sobie trochę i wypiłem. Przez pół minuty nie mogłem oddychać, ale ciekawość zaspokoiłem.
Może trzeba było zacząć od czego innego niż 95% spirytus.
Też mi się zdarzyło wypić 1 kielicha mając kilka lat. Nie zasmakowało. I potem dziwiłem się po co ludzie piją takie świństwo.
Świństwo synek? A tata musi..
Ja się do tej pory zastanawiam, po co ludzie piją takie świństwo, a już długi czas jestem pełnoletnia xD
Nic nowego, za gówniarza dużo osób tak robiło, że co niedopite to po kryjomu dudniło.
Ale wyznanie, książkę o tym napisz to może ktoś zekranizuje. Chyba prawie każdy za małolata „maczał palucha” albo inaczej smakował pierwsze mocne trunki, nie trzeba od razu tej całej literacko-grafomańskiej otoczki xd
To ja słyszałam, że w mojej rodzinie moczyli pieluchę w wódce i dawali niemowlakom ssać. Były wtedy spokojniejsze. Mój ojciec wychował się na makówkach. Znany wiejski sposób na spokojne dzieci.
Też o tym słyszałam. U mnie nie było, ale sąsiadka z 3 dzieci często tą pieluchę maczała;p
A później takie rury są pierwsze do pouczania młodych matek w kwestii wychowywania dzieci. Szkoda, że nie pamiętają patuski, że podawaly dzieciom używki, by mieć chwilę spokoju.
Za malolata wraz z siostrą zawsze czekałyśmy, aż goście pójdą do domu (tylko przy imprezach kiedy pili wino). Jak tylko rodzice odprowadzali gości na zewnątrz biegłyśmy zlewać wszystkie resztki wina do jednego kieliszka, później to piłyśmy. Jak teraz pomyślę o tym, to zastanawiam się co miałyśmy w głowie.
Mi dziadek dawał podpijać piankę z piwa jak miałam jakieś 4-6 lat. I to całkiem długo to trwało.
Mimo to do dziś pijam alkohol tylko okazyjnie.
O matko jedyna, jakbym w takim wieku wypiła wódkę, to już bym jej chyba nigdy nie tknęła (a tak się składa, że teraz nie mam z nią problemu). Za dzieciaka pomyliłam gorzką kawę taty z sokiem (do dziś nie wiem jak to się mogło stać), plułam dalej niż widziałam. Teraz nawet zapach mocnej kawy naturalnej potrafi wywołać u mnie mdłości (nie mam pewności czy to od tego, ale w sumie wygląda to jak dobre wytłumaczenie). Pamiętam jak kiedyś na ważnej pracy klasowej nauczycielka postanowiła wyjątkowo usiąść naprzeciwko osoby w pierwszej ławce (nie przy biurku tylko po drugiej stronie ławki). Tak się złożyło że to ja siedziałam w pierwszej ławce, a nauczycielka miała wyjątkowo mocną kawę. Źle wspominam tę pracę klasową... (Nie, nie zwymiotowałam ani nic, ale zbyt dobrego wyniku też nie osiągnęłam)
"Resztówki" bez "popotki" w wieku 5 lat? Ale dzik z Ciebie...
byly upil sie majac 3 lata upijajac matce z kieliszka
brat piana po piwie majac lat 9
zaden z nich nie jest alkoholikiem