Kiedy byłam w podstawówce (kl. 1-3), uprawiałam seks z moją kuzynką. Czasem używałyśmy wibratora jej mamy. Pamiętam, że zamykałyśmy się w kuchni i każda miała określony czas na zabawę z tym urządzeniem, potem się zmieniałyśmy. Bałyśmy się, że zajdziemy w ciążę. Ustaliłyśmy, że jakby co to powiemy rodzicom, że tylko koło siebie spałyśmy.
Chciałabym o tym zapomnieć, mam nadzieję, że dzieci w dzisiejszych czasach mają mózgi i nie wpadają na takie pomysły.
Dodaj anonimowe wyznanie
Skąd mając te 7-9 lat przyszło wam do głowy coś takiego.. Obrzydliwe moim zdaniem.
Dzieciom 'przychodzi do glowy' to co jest w ich otoczeniu. Czytałem opowiadanie o tym jak dziewczynka bawila sie w obóz koncentracyjny, bo w kółko słyszała opowieści rodziców o przeżyciach w obozie.
To co ja miałem w glowie i w zabawach to bylo to, co oglądali w telewizji moja babcia (telenowele), dziadek (dokumenty wojenne) i rodzice. Do tego babcia mnie brała do sąsiadek na plotki.
Oczywity wniosek na przyklad: skoro para sie całowała albo spała razem, a potem była w ciazy to znaczy ze dziecko można zrobić pocałunkiem itd.
Dziecięca logika.
To niezłe rzeczy musiałyby lecieć u nich w tv, żeby dzieci w tym wieku wiedziały, do czego służy wibrator. Słaby ten bait.
Mając 9, a siostra 7 lat bawiliśmy się w dom. Zbudowaliśmy bazę, robiliśmy nawet sklep gdzie druga siostra jeszcze mlodsza sprzedawała, ja szedłem do sklepu, a 7-letnia "mama" widząc, że kupiłem słodycze zamiast rzeczy na obiad dawała mi lanie na goły tyłek...nigdy w domu nie byliśmy bici, nigdy nie było w domu przemocy, w telewizji też sobie nie przypominam abyśmy to widzieli...więc twierdzenie, że dzieciom przychodzi do głowy to co mają w otoczeniu to jakaś ściema ;)
@Pers
Tyle, że to, że sobie czegoś nie przypominasz nie oznacza, że tego nie było. Wystarczyło, że usłyszałeś/zobaczyłeś coś przelotem.
czasem wystarczy, że dzieci "coś tam" "gdzieś tam" od kogoś usłyszą albo zobaczą i potem chcą same spróbowac
Ja w tym wieku bawiłam się z rodzeństwem w procesję - brało się świece, jakieś świeczniki i po całym domu procesja szła. I nie zapomnę jak raz dostaliśmy paczkę bekonowych prażynek i brat udzielał nam nimi komunii, tak się wkręciliśmy w zabawę że ani jednego nie zjadł 😂 nikt z nas do zakonu nie poszedł 😉
I sobie nic nie uszkodziłyście tym wibratorem?
Raczej stosowały go na zewnątrz
Siano w głowie.
siano? chyba nie. to małe dzieci.
Bez przesady.
To nawet małe dzieci już wiedzą, że do spełnienia wystarczy wibrator, a stare baby nie rozumieją i zdradzają mężów.
Tak było.
Skąd wiesz? Byłeś tym wibratorem?
Człowiek w tym wieku nie ocenia, tylko po prostu odkrywa swoje ciało. Ja orgazm poznałem przez przypadek też młodo, i było to fla mnie na tamte czasy niepojetym fenomenem.
ja w sumie też... to się nadaje na anonimowe wyznanie :)
Oj nic strasznego się nie stało. Normalny etap poznawania samej siebie.