#HJs0f
A ja je uwielbiam i to nie dlatego, że nie muszę wstawać codziennie by dojechać do szkoły (35 min. w jedną stronę).
Od zawsze byłam gruba, a od czasu liceum zaczęło mi to przeszkadzać.
Mama, widząc jak się z tym zmagam, zabrała mnie do dietetyka i mimo, że w domu mama pilnowała moich posiłków, to ja w drodze do szkoły zawsze (i piszę to ze wstydem) kupowałam sobie jakiś batonik czy chipsy.
W czasie gdy siedzę w domu nie mam takiej możliwości, do tego codziennie ćwiczę trochę i przynosi to rezultaty.
Schudłam do rozmiaru M i bardzo się z tego cieszę, ale tak boję się, że gdy nie będę pilnowana przez mamę to znowu wrócę do złych nawyków.
Anonimowe? Gdy koledzy narzekają na zdalne zajęcia to ja im wtóruję, bo wstydzę się przyznać do tego, że mi to pasuje.
PS Z nauką nigdy nie miałam problemów.
A ja uważam, że autorka ma fajną mamę. Kobitka zainteresowała się problemem córki nie zbagatelizowała go, poszła z dziewczyną do specjalisty ale chociaż by mama autorki stanęła na głowie sama nie da rady. Dziewczyno nie jesteś dzieckiem i bez twojej motywacji i zaparcia nic z tego nie będzie.
Gdybyś do szkoły jeździła rowerem, to nie była byś gruba.
Musiałaby wtedy wstawać ze dwie godziny wcześniej, ale to przecież drobiazg. Dla szczupłej sylwetki można zaryzykować nawet rozjechanie przez ciężarówkę.
Najłatwiej ocenić nie wiedząc czy jest możliwość dojechania gdzieś rowerem bez ryzykowania życiem. No i policz sobie ile czasu zajmie jej ta jazda rowerem, zanim zaproponujesz takie genialne rozwiązanie.
jeden komentarz o rowerze i od razu jaki sprzeciw.
Jakaś solidarność grubasów?? oczywiście to nie słodycze i brak ruchu tylko geny, tarczyca i inne.
Autorko jeździj na rowerze albo też będziesz twierdzić, że M to idealny rozmiar, a potem że L a potem że XL
Rowerem do szkoły jak droga samochodem zajmuje 30min w szkole gdzie prawdopodobnie nie ma szansy na prysznic po takiej przejażdżce? Plus oczywiście zawsze świeci słońce i jazda rowerem to sama przyjemność od domu do szkoły piękna ścieżka rowerowa. I żeby nie było, jeżdżę do pracy rowerem na codzień, ale tylko dlatego że mam na miejscu łazienkę z prysznicem w którym mogę się przebrać w normalne ciuchy i nie muszę się wstydzić plam potu czy zapachu plus mieszkam koło ścieżki rowerowej i taka podróż zajmuje krócej niż autobus gdzie po drodze bym musiała czekać na przesiadkę. Nie każdy ma takie możliwości.
Nikt nikomu nie każe ryzykować, tylko stwierdza, że zamiast narzekać na nadwagę, można z nią walczyć. Swoją drogą, cholera jasna, nie sądziłam, że tak ryzykuję jeżdżąc rowerem. 🤣
Co jest nie tak z rozmiarem M? :D
Oj, tam. Ja jeżdżę rowerem do pracy i nadal jestem gruba, tylko nogi mam umęśnione :P
Są ludzie co i na basen chodzą przed pracą /szkoła gdzie trzeba się jeszcze wysuszyć i od nowa ogarnąć. Jak się chce to się da ogarnąć, jak się nie chce to się szuka wymówek typu "co jak mnie ciężarówka rozjedzie" 😂
@Whiteknight - wszystko w jak najlepszym porządku z rozmiarem M:)) Chciałem zmotywować autorkę.
Wybacz, Kociambe, musiałem być niewyspany podczas pisania poprzedniego komentarza.
To na studiach upasiesz się do rozmiaru 4xl bo mama nie będzie cie pilnować? Ile ty masz lat, zadbaj o swoje zdrowie.
Niestety, ale tak właśnie będzie. Nie schudłaś dlatego, że miałaś motywację tylko dlatego, że mama cię pilnuje żebyś nie żarła. Kiedy przestanie, wrócisz do dawnych nawyków.
Słodycze nie sa niczym złym na diecie. Tylko trzeba to robic z umiarem i głowa. Zamiast batoników drozdzówka, jabłecznik, sernik. Zamiast cukru ksylitol, syrop z agawy, miód. Wszystko można ując w diecie.
E tam, nawet nie trzeba nic zamieniać, tylko właśnie z umiarem (zresztą, drożdżówki i ciasta mają w większości bardzo dużo kalorii). Ale autorka ma z tym problem, więc jest jak jest,
Generalnie da się schudnąć jedząc co się chce. Trzeba tylko zachować ujemny bilans kaloryczny, co łatwiej osiągnąć odżywiając się zdrowo. A nadmierne spożywanie cukru, który i tak ładują do wszystkiego, zdrowe nie jest.
No ale jeśli miała dietę rozpisaną przez dietetyka, to nie mogła sobie jeść słodyczy, nawet takich zdrowych. Jak masz rozpisaną dietę, to nie możesz do niej nic dokładać, bo wszystko już w niej jest.
Bez przesady, banan, ciastko owsiane, jakieś smoothie, garstka truskawek itp, granola z owocami nie spowodują wielkiego spustoszenia w diecie, a pozwalają zachować psychiczną równowagę.
@agathe
Zawsze można poprosić dietetyka o wpisanie słodkiego do diety. Po cateringach dietetycznych widać, że spokojnie można to zrobić - tam zawsze jest coś słodkiego. Oczywiście jest to zwykle jakieś ciacho czy coś w tym stylu, ale wiadomo, że to należy dostosować do możliwości klienta.
Nie o to mi chodzi. Miałam na myśli to, że jak masz wypisane posiłki, to nie możesz sobie sam dodać ciastka owsianego, banana czy smoothie. Jasne, raz na miesiąc nie zaszkodzi ci jedno ciastko czy banan. I tak, można poprosić dietetyka o wpisanie czegoś słodkiego. Ale to wtedy jest też wliczone w dietę i uwzględnione są wszystkie substancje odżywcze, tak, żeby zachować balans. A jak będzie się cały dzień podgryzało marchewki czy jabłka, to psuje to cały efekt, bo owszem, marchewki i jabłka są zdrowe, ale ponadprogramowe i nie są wliczone w dietę. Co innego, kiedy ciastka czy smoothie są wpisane w dietę.
A tak, jasne. Autorka jest niepełnoletnia, więc podejrzewam, że jej matka nie wspomniała o słodkościach w diecie, a szkoda.
Ja nie wierzę jak bardzo niektórzy potrafią być wredni, nawet przy tak głupio niewinnym wyznaniu. Można chcieć schudnąć, ale czasami siła nawyku będzie bas przerastać. To nie jest tak że magicznie "odechce" jej się jeść i już nie sięgnie po słodkie. To może być równie dobrze kompulsywne objadanie się, ten kto nie wie jak to działa niech się zamknie i nie komentuje.
Tobie autorko życzę przede wszystkim abyś nauczyła się szacunku do własnego ciała i zaakceptowała siebie bez względu na rozmiar. Dopiero wtedy nie będziesz kierować się strachem, że przytyjesz ponownie i nie będziesz wyrzucać sobie tego jeśli faktycznie przybędzie kilogramów, chociaż nie życzę ci tego. Nauczenie się jak jeść mniej i nie objadać zajmuje sporo czasu, ale pamiętaj żeby podążać sukcesywnie do celu, bo tylko wtedy nie wpadniesz w błędne koło. Co więcej jeśli nie będziesz sobie w stanie z tym poradzić baaardzo polecam psychologa bo pomoże uporać się z tym co niekontrolowane :)
Powodzenia i trzymam kciuki!
Nie masz trzech latek, żeby mamusia pilnowała czy przypadkiem batonika sobie nie kupujesz. Ogarnij się sama i stosuj dietę od tego dietetyka skoro mamusia już Cię tam zaprowadziła za rączkę. Szkoda, może jeszcze mamusia będzie też za Ciebie ćwiczyć? Jak wrócisz do szkoły czy później pracy i będziesz się objadac batonikami po drodze to nikt inny nie jest winny, jak sie roztyjesz to trudno.
Nawet chodząc do szkoły można się wziąć za siebie, tylko trzeba chcieć.
To chcesz schudnąć czy nie? Bo to trochę śmieszne, że trzeba cie pilnować z jedzeniem a ty i tak podjadasz jak masz okazję
Rozmiar M jest w sam raz. Złoty środek.