Zastawiłem dom bez wiedzy żony, włożyłem kasę w nietrafiony interes i o niczym jej nie powiedziałem, a dokumentację podrobiłem. Rodzina żyje w nieświadomości, a ja po cichu spłacam 800 tys. długu z nietrafionego biznesu. Pracuję w dwóch pracach, ale żonie wmawiam, że mam 3-zmianowy tydzień na produkcji granulatu plastiku. Tak naprawdę w jednej pracy robię granulat od 7 do 14, a potem od 16 do 23 pracuję w magazynie kurierskim. Żona chyba udaje, że nie wie o tym, że w tygodniu pracuję 84h i nie stać nas na nic. Czekam, aż wyjedzie mi z kochankami czy drugą rodziną, której nie mam, i tak ją zawiodę swoim postępowaniem, że ode mnie odejdzie. Jestem bardzo zmęczony.
Dodaj anonimowe wyznanie
Powiedz jej. 800k w magazynach będziesz spłacał bardzo długo. Raczej Ci się nie uda.
Szczerze? Jesteś zwyczajnym idiotą, ale chociaż próbujesz naprawić swoje błędy.
I prostemu magazynierowi ktoś dał taką ogromną sumę pod zastaw domu którego raczej nie jest jedynym lokatorem?
Policz, czy bardziej Ci się opłaca spłacać chatę czy ja oddać i kupić inną.
I powinna odejść. To w końcu wyjdzie, bo chyba nie liczysz, że uda ci się spłacić tak o 800 tysięcy złotych z beznadziejnie płatnych prac. A jak w ogóle żona ma kiedykolwiek zaufać osobie, która ma ją i jej przyszłość tak bardzo gdzieś? Znalazła się "głowa domu".
Przyznaj się i razem usiądzie i porozmawiajcie, przynajmniej tyle jej się należy
Po co kochanek, twoja głupota wystarczy żeby zostawiła cię z twoimi długami
tylko jesli nie maja intercyzy, to dlugi sa wspolne
lepiej jej czekac az splaci chate i wtedy zostawic
zawsze mialam podejscie do pieniedzy takie, ze jak sie komus noga powinie, to pomoge, planuje przyjaciolke majaca niepelnosprawne dziecko zabrac za granice, bo nigdy nie byla, w narzeczenstwie bylo wspolne konto, w innych zwiazkach tez bez liczeni sie
ale jak czytam takie kwiatki to coraz bardziej mysle o intercyzie jesli sie kiedys hajtne
Dom był tylko Twój, że mogłeś go sam zastawić?
Przecież napisał, że PODROBIŁ dokumentację, czyli pewnie podpis żony... Tym samym przypuszczam, że dom jest współwłasnością małżeńską.
Nie doczytałam, faktycznie.
Wątpię, żeby dało się wziąć hipotekę na podrobiony podpis. Raczej podrobił coś, do pokazania żonie...
Najpierw miej plan, a potem powiedz żonie. I im szybciej tym lepiej (serio nie dłużej niż kilka miesięcy).
Bo nawet możecie ustalić, że stracicie dom, ale ogłaszanie upadłość (jest na to fachowa nazwa dla prywatnych osób). Wtedy długi zostaną anulowane, a dom wzięty na częściową spłatę. I nie ciąży na Was żaden dług. Ba! Nie ciąży on na żonie!
Ale do tego trzeba mieć jaja, a widać, że z Ciebie żaden mężczyzna.