#HF24j
Na miejscu zająłem swoją kolejkę. Okazało się, że jest sporo ludzi, więc wysiedziałem grzecznie z pół godziny na swoją kolej. W pewnym momencie (na kilka osób przed moim planowanym wejściem) spojrzałem w dół i spostrzegłem obfitą kałużę jakiejś substancji. Okazało się, że owa tajemnicza substancja to właśnie zawartość mojego pojemniczka. Nie wiedząc jak zareagować spanikowałem, ustawiłem sobie budzik i udawałem że odbieram telefon. Po czym szybkim i pewnym krokiem udałem się do wyjścia, mówiąc do telefonu, że "zaraz tam będę" (przecież nikt do mnie nie dzwonił).
Podejrzewam, że jednak osoby czekające za mną w kolejce skojarzyły moją nagłą ewakuację z kałużą uryny na podłodze. W życiu nie czułem się tak zawstydzony i zakłopotany.
Tak na przyszłość: po prostu idziesz do kibla, bierzesz papier toaletowy, wracasz i wycierasz podłogę. Jak w kiblu nie ma papieru, to idziesz do babki w okienku. Mówisz, że wylała Ci się zawartość pojemniczka i prosisz o jakiś ręcznik papierowy do wytarcia.
Już. Rozwiązane.
Wstydem dla mnie byłoby uciec, zamiast po prostu po sobie sprzątnąć.
A niedokręcony pojemniczek to żaden wstyd. :)
Uwierz mi, że w szpitalach i przychodniach dzieją się dużo gorsze rzeczy. Personel widział wiele rzeczy, a pacjentów raczej takie sytuacje nie obchodzą.