#HCUh6

Jestem potworem, który ukradł starszej siostrze syna. Za taką mnie uważa spora część rodziny. Tylko nikt nie przyjmuje do wiadomości prawdy.


Ela, moja siostra pod koniec studiów poznała Arka i straciła dla niego głowę. Była na każde skinienie. Fakt, że całkiem przystojny, ale cwaniaczek, imprezowicz i awanturnik. Ostrzegałam Elę ja, mama, przyjaciele. Uparła się, że go zmieni. Szybko zaszła w ciążę i urodził się Damian. Arek wtedy wprawdzie pracował, ale nie krył się z tym, że zdradza Elkę na prawo i lewo, imprezował cały weekend. 


Ela uznała, że ma prawo, skoro ona nie może uprawiać seksu no i biedny musi się wyluzować po pracy. Nie chciała nikogo słuchać. W dodatku facet urządzał awantury, zaczął ją bić, mały mu przeszkadzał. Nasza mama wystarała się, żeby chociaż dostali nadzór. W efekcie siostra prawie zerwała kontakt. Kiedy Damian miał trzy lata, Arek w końcu się doigrał i poszedł siedzieć za ciężkie pobicie. 


Ela nareszcie zgodziła się terapię, zaczęła wychodzić na prostą. Nawet zaczęła się umawiać z nowym facetem, bardzo fajnym, który naprawdę się starał, złapał świetny kontakt z Damianem.

A potem wszystko się posypało. Najpierw nasza mama zachorowała na raka, choroba postępowała bardzo szybko. Wkrótce po po tym jak zmarła, Arek wyszedł z więzienia. Od razu zgłosił się do Elki. Przyjęła go do siebie, zerwała z Tomkiem i starała się wynagrodzić Arkowi brak paczek i widzeń, przerwała terapię. Zaczęło się piekło. Arek pije. Nieraz policja brała go na dołek, ale skoro Ela odmawia składania zeznań, nie mogli nic więcej zrobić, chociaż dzielnicowy próbował ją namówić. 


Nieraz uciekali do mnie i do mojego męża. Prosiłam i przekonywałam na terapię, znaleźliśmy psycholog, która pomogła wielu współuzależnionym, ale Ela zawsze w ostatniej chwili się wycofywała. Nowy kurator niewiele się udzielał. Nikt nie był w stanie do Eli dotrzeć. W końcu po ponad 1,5 roku tej walki już nie miałam sił, wszystko zaczęło się kręcić wokół Eli i jej problemów. Po poważnej rozmowie z mężem zdecydowaliśmy już tylko ratować Damiana. Ma 7 lat i wiele rozumie. 


W dodatku ojciec zaczął go bić, za cichym przyzwoleniem Elki. Zostaliśmy rodziną zastępczą dla małego. Może go odwiedzać u nas w domu. Poprosiłam też żeby zgłosiła się do nas, kiedy będzie gotowa na pomoc, bo my już dłużej nie możemy żyć jej problemami. Niestety nie rozumie, że zostając przy Arku, nie odzyska Damiana. Odmawia terapii i innych opcji pomocy.

Dalsza rodzina twierdzi, że mam obowiązek pomóc siostrze, ale ponieważ nikt nie próbuje mnie zrozumieć, ucinam wszelkie rozmowy. Nawet Damian przez jakiś czas kilka razy dziennie upewniał się, że nie będzie musiał mieszkać z ojcem i go nie oddamy. To też ciotek nie przekonuje. Teraz już ma się lepiej.
CzarnyOpal Odpowiedz

Niech ciotki same spróbują tej Elce pomóc, jak tak lubią się wtrącać w nieswoje sprawy.

Ależ w swoim mniemaniu próbują pomóc - pożałują, pogłaszczą po głowie, nawet podpowiedzą gdzie się zgłosić, ale nie nalegają, czekają aż Ela będzie gotowa... Ja po tak długim czasie przestałam wierzyć, że siostra w końcu zacznie korzystać z pomocy

Odpowiedz

Może jeszcze dodam, że nie miałyśmy nigdy negatywnych wzorców. Nasz ojciec był spokojnym, pracowitym człowiekiem. Nigdy nie krzyczał i nie bił, nie miał też nałogów. Zawsze mogłyśmy na niego liczyć, do każdego człowieka odnosił się z szacunkiem.

Aura90

Wybór nieodpowiedniego partnera nie zawsze wynika z nieodpowiednich wzorców rodzinnych. Jesteś wspaniałą osobą, że chociaż dziecko wyciągnęłaś z tego dziadostwa, dziękuję Ci za to <3

nkp6

To nie zawsze kwestia wzorców, czasem po prostu trafia się człowiek, którym można tak manipulować i oślepić, że nie widzi nic oprócz partnera, godzi się na wszystko w imię miłości.
Siostrze próbowałaś pomóc, niejednokrotnie, więcej nie zrobisz, musi sama doznać terapii szokowej, by coś zrozumieć.

arizona41 Odpowiedz

To już chyba syndrom sztokholmski.

404error Odpowiedz

Uważam, że dobrze zrobiłaś zabierając dzieciaka do siebie, przynajmniej ma spokojny dom i nie musi się już martwić. :)
Ciotki olej, nie ma co ich słuchać.

Vito857 Odpowiedz

A wiesz, co ciotki przekona, żeby przestały ci dupę zawracać?
"A może ciocia pomoże, pojedziemy do Eli, przekonamy ją, żeby odeszła od tego skurczysyna? Przecież ciocia tak lubi pomagać...". Jeśli są tego typu, co u mnie w rodzinie - to będzie spokój.

tramwajowe Odpowiedz

Zawsze mnie wzrusza każde takie uratowane dziecko. Powodzenia!

AjHejdDisGejm Odpowiedz

No bo w końcu łobuz kocha najbardziej, po co ułożeni faceci, tacy są nudni i cipowaci

bazienka Odpowiedz

zrobilas najlepsze, co mozna bylo zrobic w tej kwestii
i bardzo dojrzala postawa- wsparcie, ale nie pomoc w pozostaniu w strefie komfortu
miejmy nadzieje, z enie beda mieli kolejnych dzieci :/

Zmeczonaoddychaniem Odpowiedz

Mam podobna delikwentke w rodzinie.
Z tym ze moja idotka do tego jest alkoholiczka i jak zabrali jej jedno dziecko, to zrobila sobie drugie 😶

usmiechnietakobieta Odpowiedz

Dziecko samo o siebie nie zawalczy ma od tego dorosłych, dobrze że nie udawalaś, że nie widzisz krzywdy chłopca bo nie stety dzieje się tak często, bo albo nie chce się ktoś wtrącać albo to sprawy rodzinne. Przykro mi to pisać ale jeśli siostra nawet po stracie dziecka się nie otrząsnęła i nie odeszła od tego faceta to według mnie to beznadziejna sprawa.

nkp6

No właśnie nie do końca straciła, bo może je odwiedzać kiedy chce, partner nie wkurza się na syna, dla niej na plus.

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie