#H9ZHw

Mam za za sobą nieudane małżeństwo, z którego pozostała mi dwójka kochanych dzieci. Były mąż został skazany za oszustwa podatkowe. Kilka lat byłam sama, kątem mieszkając u rodziców na wsi. Jak to na wsi bywa, wszyscy mieli powód do plotek, bo taki dobry i bogaty mąż, a została sama biedna u rodziców...

Poszłam do pracy za marne grosze, z których nawet nie stać mnie było na wynajęcie mieszkania dla siebie i dzieci. Wtedy poznałam jego. Dobry, pracowity, dzieci go pokochały. Zamieszkaliśmy u niego, w zasadzie praktycznie na jego utrzymaniu, bo z mojej marnej pensji niewiele prócz jedzenia mogłam kupić. Wspólne mieszkanie, zaręczyny, za miesiąc mamy wziąć ślub...

Kontrolna wizyta u ginekologa dzisiaj okazała się niezbyt przyjemna. Myślałam, że złapałam jakaś infekcję, a tu rzeżączka, chlamydia i jeszcze inny syf, choć nigdy się to nie zdarzyło wcześniej. Wróciłam do mieszkania i przetrzepałam laptopa niedoszłego męża... Od roku umawia się z dziewczynami na przygodny seks! Jego wyjaśnieniami było wzruszenie ramion... A ja zostałam ryczącą 40 bez męża, perspektyw, dachu nad głową i z dziećmi w wieku szkolnym.
coztegoze3 Odpowiedz

Ciekawe ile jeszcze razy będziesz powtarzać dokładnie ten sam błąd: szukanie faceta do utrzymywania siebie i dzieci. Czas się ogarnąć i zacząć pracować na siebie.

Już nie mówiąc o tym, że z wyznania wynika, że zanim w ogóle poszłaś do pracy to rodzice Cię musieli przez kilka lat utrzymywać. Podjęłaś ryzyko bycia utrzymanką i masz rezultaty.

RykSilnika Odpowiedz

Za zarażenie kogoś taką chorobą powinien być jakiś paragraf. To jest narażenie zdrowia drugiej osoby.

wyzwolonaa Odpowiedz

Smutna prawda jest taka, że w dzisiejszych czasach ci normalni faceci są już dawno zajęci. Postaraj się o zwiększenie alimentów, jeśli nie od byłego męża to z Funduszu. A co do facetów, niestety mogę ci doradzić tylko tyle, żebyś dalej próbowała. Kiedyś znajdziesz jakiegoś wartościowego, ale trochę to potrwa

Anonimowe6692 Odpowiedz

Gdybyś była jeszcze przed konfrontacją, chyba poradziłabym Ci dotrzymać do ślubu i naciągnąć go na przepisanie połowy mieszkania, jednocześnie trzymając dowody zdrad do późniejszego rozwodu z orzeczeniem o winie. Bo zasłużył

karlitoska

Wiesz, że majątek sprzed zawarcia związku małżeńskiego nie liczy się do wspólnoty majtkowej? Także rada z dupy.

Anonimowe6692

Wiem. Dlatego napisałam "nakłonić go do przepisania połowy mieszkania". Ślub miałby tu tylko podtrzymać jego zaufanie, gdyby zrezygnowała z niego na miesiąc przed, raczej nie byłby skłonny nic przepisywać. Rada i tak się już nie przyda, bo już po fakcie

Dodaj anonimowe wyznanie