Moja mama jest taką typową Karyną. Wiecie, klasyka gatunku, farbowane na czarno włosy (co ni cholery nie pasuje do jej karnacji naturalnej, ale już nie ma znaczenia, bo dzięki solarium zbliża się coraz bardziej do przeciętnej Etiopki), tipsy o długości kilometra, różowe ciuszki i ukochane białe kozaczki. Wygląda to genialnie w przypadku 45-letniej kobiety, uwierzcie. Jedyne, co ją odróżnia od stereotypu, to że wyszła za inteligentnego, przyzwoitego faceta - wtedy jeszcze nie zadawała się ze swoimi koleżaneczkami i była normalna. Powiedzmy.
Na szczęście ja zdecydowanie wrodziłam się w tatę, tyle że nie zdołał jej przekonać w kwestii imienia i skończyłam jako Wanesa. Tak, Wanesa, nie chociaż Vanessa. Oczywiście mam przerąbane, bo przecież jak ktoś ma na imię Wanesa, to musi być nienormalny. W każdej szkole wystarczyło, by mama raz pojawiła się na wywiadówce (zwykle błagałam tatę, by to on poszedł, ale przecież czasami był w pracy), żeby dzieciaki nasłuchały się w domu - i potem było jeszcze bardziej przerąbane.
Dziękuję, mamo.
Dodaj anonimowe wyznanie
Ja bym miała pretensję do rodziców tych dzieci.
Tak? Nastolatka, która totalnie wstydzi się mamy za jej wygląd, będzie to jeszcze bardziej rozdmuchiwać? Nie wierzę.
Bo podzielili się swoimi obserwacjami z dzieckiem? A dlaczego mieliby tego nie robić? Jak ktoś wygląda nietypowo to powinien się liczyć z tym, że będzie wzbudzał zainteresowanie i kontrowersje, taka już nasza ludzka natura. Matka wygląda stereotypowo, to ona odpowiada za to, jakie emocje budzi, a nie ludzie za to, że je mają. To ona powinna dla dobra córki przychodzić na zebranie wyglądając normalnie, a spektrum normalności jest w XXI wieku dość szerokie. Zdrowy, czysty, schludnie ubrany i zachowujący się adekwatnie do sytuacji człowiek, wśród grupy dorosłych, obcych sobie ludzi nie będzie wzbudzał żadnej sensacji, niezależnie od tego czy jest gruby/chudy/łysy/wysoki/niski. Jasne, można mówić, że zli i nietolerancyjni ludzie, bo każdy ma prawo wyglądać, jak chce i nikt nie ma prawa nic mówić. Tylko no: nie do konca. Ludziom się ust nie zamknie, mają prawo do własnej opinii, a jeśli ktoś wybral sobie wyróżnianie się to powinien się z liczyć z tym, że będzie zwracał uwagę. czasem naprawdę lepiej się dostosować, szczególnie w oficjalnych okolicznościach, a nie robić z siebie karyne, szkodząc własnemu dziecku. Zawsze może przecież tak chodzić po domu albo na spotkania z koleżankami, ale zebranie to miejsce gdzie wypada jakoś wyglądać, a nie imprezka u mariolki.
Podzielić się obserwacjami z dziećmi można na różne sposoby. I mona wychować dzieci tak, żeby nie oceniały ludzi na podstawie ich imienia albo tego, jak się ubierają.
Tewu. Można. Oczywiście że można, nawet trzeba, ale świat ma to do siebie, że nie jestem idealnym miejscem.
A tak poza tym, że matka nie wpasowuje się w twój gust estetyczny, to jakoś cię krzywdzi? Zaniedbuje? Coś jeszcze możesz jej zarzucić oprócz tego, że wygląda jak Karyna?
Tak z ciekawości wpisałam to imię na fb i jest wiele Wanes. Spoko imię, mi się podoba!
Bo to normalne imie. Od lat 60 XX wieku je nadawano.
Szczerze to Wanessa zamiast Vanessa i tak lepiej wyglada niz Dzesika wiec nie widze powodu fo zmartwien. Dzieci bywaja okrutne z roznych powodow np. bo ktos jest rudy.
Też mi się podoba. Nieprzeciętne.
Wanesa to bardzo ładne imię, moim zdaniem pasuje melodią do bardziej "utartych" w Polsce imion (podobnie jak równie nielubiana "Nikola", z którą jest tylko taki problem, że nie wskazuje jasno na płeć, patrz: Tesla).
I też mnie zastanawia, czy Twoja mama ma jakieś poważne wady poza zafascynowaniem tipsiarsko-blacharską estetyką.
Poniekąd jest jak mówisz, ale nadal myślę, że większości Polaków to imię kojarzy się głównie z noszącym je mężczyzną.
Już nawet nie można się ubierać po swojemu. Każdy musi być taki sam i koniec. Kiedy ludzie przestaną czepiać się stylu ubioru innych ludzi?
Tak, ludzie czepiają się, kiedy ktoś ubiera się inaczej, bo jak Karyna, bo jak brudas, bo jak dziwak, jednocześnie cisną bekę z kobiet, które ubierają się w tym samym stylu, bo „wszystkie są takie same, zero indywidualności”. Tak źle i tak niedobrze, ludziom się niestety nie dogodzi. Dlatego dobrze jest mieć w czterech literach, kto co myśli o naszym ubiorze, szkoda czasu i nerwów.
Etanolan - gdy chodziłam do podstawówki to 90% mam miało bardzo krótkie włosy i bezkształtne spódnice prawie do ziemi.
Oceniamy ludzi po ubiorze. Nawet nie mów, że jest inaczej.
a niech sie ubieraja jak chca, tylko licza sie z Konsekwencjami, np. ze wlasne dzicko bedzie sie ich wstydzic
milam taka nauczycielke muzyki w SP, 50-60lata ubierala sie jakby miala 15. nadmiar rozu i szminki, brwi kredka jak od szklanki, ubrania nastolatki, glebokie dekolty , podkreslanie obwislego biustu, taka dzidzia-piernik
to naprawde wyglada koszmarnie i mozna sie wstydzic,ze to czyjas matka...
Jak już masz 18 lat to możesz imię przecież zmienić
Najlepiej zmienić imię tuż po urodzinach, a przed wyrobieniem pierwszego dowodu.
no i czemu minusujecie tramwajowe? taka prawda, mniej biegania po urzedach
A teraz minuta ciszy dla tych, którzy też czasem coś głupio jak ty zarzucali swojej mamie, a teraz żałują każdej drobnostki, bo mamy już nie ma :(
Ile masz lat? Możesz zmienić imię w USC.
A ja się w sumie nie dziwie autorce, że wkurzyła się na mamę. Każdy ma prawie taki sam obraz nimfy leśnej co zaczepia kierowców. Białe kozaki od prawie zawsze kojarzyły się z jednym. W momencie w którym dorosła osoba robi się na małolate jest poprostu tandetne. Nawet jeżeli się kogoś bardzo kocha to może przynosić wstyd.. Chyba każdy by wolał widzieć mamę ubrana normalnie a nie jak spod latarni
Rozumiem to, ale jednocześnie uważam, że to problem tego kto tak myśli, a nie tego kto się tak ubiera
Znam jedną Wanesę i teraz sie zastanawiam czy to ty xD
Może jednak żeby było anonimowe to zmieniła imię w wyznaniu a w rzeczywistości nazywa się Dżejsika albo Sindi