#GxYix

Mam chłopaka, jesteśmy razem 2 lata, a znamy się od trzech. On zawsze utrzymywał, że mamy praktycznie identyczny gust jeśli chodzi o muzykę, filmy, książki czy seriale. Bardzo mnie to cieszyło, bo dzięki temu mogłam z nim o tym rozmawiać. W większości wyglądało to jednak tak, że to ja głównie mówiłam, bo gadać to ja uwielbiam, a on słuchał. Czasem coś tam zapytał czy skomentował. Ogólnie wyglądał jednak na zainteresowanego i cały czas się uśmiechał.

Dziś powiedział mi, że udawał. Tak naprawdę to ma zupełnie inny gust niż ja i lubi zupełnie inne rzeczy. Kłamał jednak, bo mu się spodobałam i chciał się do mnie w ten sposób zbliżyć. Potem kłamał dalej, żebym się nie wkurzyła. Teraz już jednak ma tego dość, bo za dużo na te tematy mówię i już nie może wytrzymać. Strasznie go to nudzi i irytuje. Sądzi jednak, że nie będę zła i mu wybaczę to drobne kłamstwo, bo przecież jesteśmy razem już trochę i jest nam dobrze, więc nie ma co tego psuć.

Poczułam się, jakby mi dał w twarz. Nie chodzi mi o to, że on musi lubić wszystko to co ja, ale tak kłamać przez trzy lata? Wyszło na to, że zupełnie nie znam tego człowieka! To ktoś dla mnie obcy. Nic o nim nie wiem! Powiedziałam mu to, a on stwierdził, że dramatyzuję i przesadzam. Kłamał tylko o, jak to ujął, pierdołach, a o rzeczach istotnych (jak jego rodzina, praca czy studia) mówił przecież prawdę. Nie rozumie więc dlaczego jestem aż tak zła. Dodał jeszcze, że skoro już tak sobie szczerze rozmawiamy, to musi mi jeszcze coś powiedzieć, bo zbierał się od jakiegoś czasu. I powiedział, że moje inne zainteresowania uważa za zbyt dziecinne. Wcześniej to było nawet urocze, ale teraz to już pora dać sobie spokój i z tego wyrosnąć i zająć się prawdziwym życiem.

Te inne zainteresowania to czytanie, a także pisanie opowiadań (fan fiction) o moich ulubionych bohaterach filmów, książek i seriali.
Dodam, że mam 26 lat, pracuję i zajmuję się domem. Nie mieszkam z nim (miałam taki zamiar, ale teraz to już nie wiem), ale dla niego też czas znajduję. Nie wiem więc o co chodzi z tym "zajmowaniem się prawdziwym życiem".
Poczułam się tym wszystkim bardzo zraniona, a on znowu, że przesadzam!

Wybaczcie, wiem, że to nie kącik porad, ale już zgłupiałam. Myślałam, że jesteśmy dobraną parą, a wyszło na to, że on się ze mną cały czas męczy (to czemu w ogóle ze mną jest?) i żebyśmy mogli być szczęśliwi, to ja muszę się zmienić. On nie ma sobie nic do zarzucenia. To nic, że kłamał, to przecież tylko "pierdoły". W dodatku obraził moje hobby, które uwielbiam i sprawił mi tym przykrość.
Powiedzcie, czy ja naprawdę przesadzam? Nie mam prawa czuć się oszukana, bo to nic takiego? Drobiazg?
00n Odpowiedz

On nie musi lubić Twoich zainteresowań ale nie powinien ich negować i obrażać. Dodatkowo kłamał przez tyle lat, więc nic dziwnego, że czujesz się zraniona i oszukana. Masz prawo do swoich pasji.

JuzNieAnonimowy

Po części nasze pasje i zainteresowania są tym, co nas w jakimś stopniu ukształtowało.

Nihill

@JuzNieAnonimowy Po części? Nasze zainteresowania to to co nas bardzo kształtuje, gdyby nie to że zaciekawił mnie jakiś serial nie poznałbym innych i nie dołączyłbym do fandomu, wszystko wyglądałoby dla mnie zupełnie inaczej. Nie da się także od tak odrzucić swoich pasji, to tak jakby próbować uciąć sobie rękę

CzarnyMag Odpowiedz

Hmm... Jestem facetem, nieco starszym od Ciebie, ale na Twoim miejscu poczułbym się dokładnie tak samo. Do siebie mam dystans, ale do moich pasji - nie. Trudno jest mieć dystans do rzeczy, które przeżywamy.

Przyjemnie jest czuć braterstwo dusz z drugą osobą. Poczucie, że macie wspólne zainteresowania się na to przekłada. Kiedy się okazuje, że to kłamstwo, znika sporo pozytywnych uczuć... Nie jest to pierdoła. Zresztą Twoje emocje świadczą same za siebie - gdyby to był bzdet, to byś się tak nie czuła.

ChocolateLover

O jaki ładny, mądry komentarz.

JiminChimChim

Zgadzam się. Przecież nasze pasje, zainteresowania to część nas. Dla mnie to coś, jak religia, czy poglądy polityczne. Nie musisz się zgadzać, myśleć jak ja, ale musisz to zaakceptować.
Miałam w swoim życiu sytuację, gdy zarzucano mi, że za dużo mówię o Azji i chyba mam na jej punkcie bzika (bo nagle odkryłam ten kontynent i chciałam wyrzucić z siebie te emocje). Powiedziała tak do mnie osoba, która przez całą naszą znajomość gadała tylko o jednym, JEDNYM mężczyźnie. Nasze towarzystwo nie czepiało się jej. Może dlatego, że to był człowiek rasy białej. Normalny. W pewnym sensie znajomy. Gdy stwierdziłam, że to hipokryzja z ich strony, zostałam wręcz zrównana z ziemią... Zaatakowana z każdej strony.
Cóż. Tamte grono opuściłam, a poznałam nowe. Które akceptuje mnie taką, jaką jestem.
Na pewno pomaga też to, że wiele naszych zainteresowań się pokrywa.
Więc zupełnie nie dziwię się Autorce, że czuje się wręcz zdradzona. W końcu otaczamy się ludźmi, łączymy w pary z osobami, z którymi mamy wspólne tematy do rozmowy. Z ludźmi, którzy patrzą w tym samym kierunku, co my.

ToNieLisekChytrusek

Oj, Jimin, jak ja dobrze znam tę hipokryzję. Koleżanki z gimnazjum wiecznie gadały tylko na temat chłopaków, którzy im się podobali, ignorując to, że nie miałam, jak się wypowiedzieć, bo nigdy nikogo na oku nie miałam. Natomiast gdy rok później poznałam mojego lubego i poinformowałam o jego istnieniu, w dodatku, jak już zostaliśmy parą, podając tylko imię, to usłyszałam, że za dużo o nim mówię, że im jest przykro, bo nikogo nie mają. ;-;

nowysystemppoz Odpowiedz

Zająć się prawdziwym życiem? To się zajmij. Skoro mu tak na prawdzie zależy, to znajdź takiego prawdziwego. Bo pamiętaj to Twoje życie i żaden kłamca nie będzie Ci mówił co jest prawdziwe o ironio.

pozbawiony Odpowiedz

Związek musi się opierać na szczerości i przyjaźni. Inaczej to się po prostu nie udaje bez względu na wszystko inne, ktoś cierpi.

NeverSleepAgain Odpowiedz

Osobiście nie chciałabym być z takim facetem ani chwili dłużej. Nie dlatego, że ma inne zainteresowania, tylko właśnie przez kłamstwa, obrazę tego, co sprawia ci radość i umniejszanie twoich uczuć. Każdy ma prawo do tego, co lubi bez względu na to czy w odczuciu kogoś innego to zbyt dziecinne, czy zbyt poważne.
Mój narzeczony nie zagłębia się jakoś bardzo w jedną z rzeczy, którą ja praktykuję i lubię, ale nigdy nie przyszło mu do głowy, by powiedzieć o tym coś złego. Nie jestem osobą tryskającą jakoś bardzo zadowoleniem i ekscytacją, więc cieszy się, gdy widzi, że coś sprawia, że się uśmiecham i jestem pełna radości. I wydaje mi się, że to ważne w związku, by cieszyć się ze szczęścia drugiej osoby bez względu na to czy dana rzecz nas interesuje, czy nie.

egzemita Odpowiedz

On jest jakiś dziwny. Są oczywiście gorsi faceci na przykład pijacy czy damscy bokserzy więc można powiedziec że trafiłaś gdzieś pośrodku. Ale jak wyobrażasz sobie wspólne życie z kimś takim? No właśnie.

Owsiankozerca Odpowiedz

Jestem kolo 40 a ogladam Jane the Virgin, jakby bylo na Netflixie 90 Day Fiance i Say Yes to the Dress to tez bym ogladala. Moj facet oglada anime. Czasem popodrabiam jakies japonskie dzwieki, ktore brzmia jak polskie slowa (sobota!), ale sa takie, ktore gdzies po czesci ogladam z nim, bo sa ciekawe (gosc co czyta mysli i gada z kotem). Ogolnie oboje sobie pozartujemy ze swoich zainteresowan, a potem robimy cos razem i przede wszystkim tolerujemy sie takimi jakimi jestesmy. Przeciez nikt nie bedzie mnie zmienial, poza mna sama.
Rozumiem, ze klamal na poczatku, zebys sie nim zainteresowala, ale potem mogl powoli wprowadzac swoje zainteresowania. A nazywanie ich glupimi i dziecinnymi? Koles nie ma dystansu, za to ma kij w dupie.

PrzezSamoH

Etanolan - szkoda, że nie oglądałaś dalej, bo kończy się super :)

ohlala

Boże, oglądam klipy z "Say Yes to the Dress", kiedy jestem zestresowana, mimo że nigdy nie planuję brać ślubu.

Lunathiel Odpowiedz

Nie przesadzasz. Masz rację, okazało się że kompletnie nie znasz tego człowieka. O ma zupełnie inne priorytety niż ty. Napisałaś że "o rzeczach istotnych (jak jego rodzina, praca czy studia) mówił przecież prawdę" - czyli koleś uważa wszelkie zainteresowania i zajęcia inne niż to zarobkowe za "pierdoły", nie traktuje ich poważnie. Stąd wnioskuję że może nigdy nie miał żadnej pasji którą serio by kochał? A skoro dla ciebie te rzeczy są naprawdę ważne, to wątpię żeby wasz związek miał przyszłość.

Osobiście mam tak jak ty i zawsze jak kogoś poznaję to pierwszymi tematami są właśnie rzeczy które lubimy - muzyka, filmy, książki, strony w necie, wszelkie hobby, sztuka, sposoby myślenia itp. Nie wyobrażam sobie żyć z kimś przez lata samym small-talkiem. Dla kogoś kto ma pasje w związku musi być jakaś esencja, coś o czym można dyskutować. Czułość i przywiązanie nie wystarczy.

ohlala Odpowiedz

Swoje pasje traktuję poważnie i o ile nie oczekuję, że ktoś będzie w 100% lubił to samo, co ja, to jakby mi powiedział, że uważa moje hobby za dziecinne i beznadziejne, to miałabym problem z dalszym kontynuowaniem znajomości.
A tutaj Twój facet sam jest w sobie winny, że mu tak dużo o swoich pasjach gadałaś, bo przecież powiedział Ci, że lubi to samo.
Jego zachowanie jest bardzo słabe, ale myślę, że możesz spróbować dać mu jeszcze jedną szansę. Ale bez wprowadzania się do niego!

Heppy

Oczekujesz szczerości ale jak ktoś powie, ze masz dziecinne hobby to się obrażasz? Ludzie to hipokryci ... jak ktoś mówi coś takiego, wystarczy obrócić to w żart i tyle. Spinacie się o wszystko.

Adalruna

Szczerość nie jest tożsama z chamstwem

Norfri Odpowiedz

miałam chłopaka który oszukiwał mnie od samo początku, ja nie ukrywałam niczego, mowilam co lubie jaka jestem, mój chłopak mowil ze jest taki sam lubi to co a i faktycznie dogadywaliśmy się świetnie do momentu, az nie zamieszkaliśmy razem i z czasem wszystko wyszło, ze udawał żeby mnie zdobyć, niestety okazało się ze jest zupełnie inny, lubi mówić ludziom to co chcą usłyszeć i tak też bylo w moim przypadku. nie tylko w kwestii wspólnych zainteresowań czy spędzania wolnego czasu kłamał. z łatwością przychodziło mu mówienie to co chcesz usłyszeć w kwestii pracy i innych rzeczy. Potem okazało się, że wiele rzeczy przede mną zatajał. Koniec końców się rozstaliśmy. Jeżeli facet kłamie, żeby zdobyć kobiete, będzie kłamał zawsze.

Zobacz więcej komentarzy (10)
Dodaj anonimowe wyznanie