#GvDTx
Ogólnie badanie polega na wprowadzeniu od tyłu ponad trzymetrowej rury o średnicy jakichś dwóch centymetrów. Ból nie do opisania. Lekarz miał bardzo zły humor, na moje wyrywanie się i szarpanie reagował tylko kpinami. W końcu stwierdził "Co się tak zwijasz, przecież to nie może aż tak boleć!".
Pech chciał, że chwycił mnie jakiś dziwny skurcz w biodrze od tego całego wywijania się. Noga dosłownie sama mi odskoczyła i... całym impetem trafiła lekarza między nogi. Znokautowałam go tak, że asystentka zakończyła badanie. A ja wychodząc z gabinetu rzuciłam tylko pod nosem "I co pan się tak zwijał, przecież to nie mogło aż tak boleć".
Co więcej koleś później miał problemy, bo okazało się, że badanie miałam mieć w znieczuleniu ogólnym, ale byłam jego ostatnią pacjentką i chciał szybciej być w domu.
Karma wraca ;)
Nie namawiaj do unikania kolonoskopii, to ważne badanie. Jeśli zostało zlecone, znaczy, że były mu temu podstawy.
Na pewno w ogólnym? Nie miejscowym?
Ogólnym, miałam tak robioną gastroskopie i kolonoskopie, usypiają dosłownie na kilka-kilkanascie minut na czas badania.
To nie boli aż tak.
Nie boli? To zależy kogo. Po pierwsze każdy ma inny próg bólu. Po drugie zależy co w tych jelitach się dzieje. Ja miałam "na żywca", świadomie (szybciej i bez dopłat za znieczulenie). Wyszły mi wrzody na jelicie grubym, cała lewa strona. I ta część mnie bolała przy badaniu, najbardziej przy wdmuchiwaniu powietrza, reszta była nieprzyjemna, ale ok. Ja przeżyłam, bo mam wysoki próg bólu, np. u dentysty znieczulenie tylko przy rwaniu, reszta mnie nie rusza