Mając 14 lat miałam operację w obrębie czaszki, przy znieczuleniu miejscowym. Nie będę się wdawać w szczegóły, ale byłam pierwszym takim przypadkiem w Polsce oraz jednym z niewielu na świecie, więc cała operacja była nagrywana przez kilka osób, aby potem odtwarzać to nagranie na różnych seminariach czy wykładach. Oczywiście wiercenie w kości twarzoczaszki na pewno nie jest przyjemne, i nawet w znieczuleniu miejscowym czułam (i słyszałam) wszystko. Darłam się jak opętana i łzy leciały mi z bólu (a i tak dostałam większą dawkę znieczulenia niż normalnie się daje). Wstyd mi było, że ktoś to będzie oglądał, ale cóż, dla dobra nauki się zgodziłam.
Dziś jestem studentką kierunku ściśle związanego z medycyną. Po 8 latach od operacji mogłam obejrzeć w końcu to nagranie, razem z jakąś setką studentów. Podobno jest to hit i coroczny nieodłączny punkt wykładu, a film był puszczany także w innych krajach Europy oraz w USA.
Jako dziecko chciałam być sławna i w jakimś stopniu mi się udało :P
Dodaj anonimowe wyznanie
Anonimowi studenci medycyny, widzieliście ten film? :D
Pewnie tak
I nagle wszyscy anonimowi stają się znawcami medycyny xd
Bardzo nieanonimowe wyznanie :)
Nie rozumiem dlaczego w XXI wieku jest dopuszczalne, aby taka operacja kogoś bolała.
Widocznie miała bardzo niski próg bólu, a większej dawki nie można było podać.
Nie wydaje mi się żeby ją to bolało. To jak wyrywanie zęba w znieczuleniu - nie boli, ale jest bardzo nieprzyjemne, bo czujesz co z tobą robią, a w przypadku autorki również słyszysz skoro wiercą ci w głowie.
Szukałem, i nic nie znalazłem. Pewnie autorka nie ustosunkuje się do naszych komentarzy, bo to zmyśliła.
Jak oceniasz pracę lekarzy? Nie popełnili żadnego błędu? Przez te lata nie zmienili przebiegu tego typu operacji? Inni studenci Cię rozpoznali albo byłaś na nagraniu przedstawiona?
Niezła próba panie prokuratorze...
Jeżeli ta operacja była w Bydgoszczy, to chyba cię znalazłem (już nie)anonimowa koleżanko! :D
Pierwsze słyszę, że operacja głowy jest robiona w znieczuleniu miejscowym
No cóż, ja miałam operację nosa w miejscowym znieczuleniu - odgłosu wyłamywania kości nie polecam xD
A ja któryś raz.
Ogólnie chodzi o to, żeby pacjent był przytomny, bo po jego reakcjach lekarz poznaje, czy nie wjeżdża w jakiś ważny ośrodek.
Więcej pod hasłem "awake craniectomy".
Mi się podobał przypadek grania na skrzypcach podczas operacji wewnątrz czaszki.
I teraz połowa anonimowych zastanawia się czy nie iść na medycynę tylko po to żeby zobaczyć ten film. :'D
Ja miałam wycinane migdały bez znieczulenia, tylko głupi jaś, który na nic się nie zdał (miałam 5 lat...). Także nietrudno mi w to wyznanie uwierzyć. To było w latach 90', moja kuzynka kilkanaście lat później miała to robione już po ludzku pod narkozą.