#Gs52x
Kamil ma 12 lat i od 8 lat trenuje piłkę nożną, jest mało ambitny, leniwy, arogancki i cyniczny.
Odkąd pamiętam dobrze się uczyłam, miałam koleżankę, z którą rywalizowałyśmy o oceny (była to zdrowa rywalizacja, przyjaźnimy się do dzisiaj), poprawiałam każdą 3 czy 4, żeby mieć lepsze świadectwo (całą podstawówkę świadectwa z paskiem, listy gratulacyjne, liczne konkursy, stypendia).
Za każdą 3 był w domu krzyk, słyszałam od małego, że będę sprzątaczką, fryzjerką, nikim... Zawsze płakałam, bo przecież poprawię ocenę, ale w gimnazjum coś we mnie pękło, zrozumiałam, że nie muszę być ze wszystkiego najlepsza, więc uczyłam się tego, z czym wiązałam przyszłość.
Krzyki o oceny nadal były (miałam 3 z fizyki i chemii, reszta ocen 4, 5, 6), słyszałam, że nie dostanę się do liceum, żebym zaczęła szukać sobie bogatego męża, bo i tak będę nikim, że będę sprzątać kible, dlaczego nie mogę się nauczyć... Często "za karę" nie mogłam jeździć do stajni, bardzo mnie to bolało, siedziałam w domu i użalałam się nad sobą, ale dostałam się do wymarzonego liceum. Rodzice zaczęli mówić, że to ich zasługa, bo mnie MOTYWOWALI, WSPIERALI, POMAGALI. Tak, ciągłe poniżanie, wyzwiska i straszenie to była motywacja.
Mój brat natomiast jest średnim uczniem, mama musi siedzieć z nim po nocach i uczyć się słówek z angielskiego, inaczej nawet nie zajrzy do zeszytu. Ma same złe oceny, ale przecież on nie musi być najlepszy. Nie zależy mu na ocenach, bo on dobrze gra w piłkę i będzie piłkarzem.
Codziennie po 4 godziny gra na konsoli w pewną grę na F, nie pomaga w domu, ciągle robi wszystkim pod górkę.Rodzice mają duży problem zawozić mnie do stajni kilka km od domu i płacić 30 zł za lekcje jazdy, ale jeśli Kamilek ma turniej, jeżdżą z nim do różnych miast i miasteczek, kupują stroje na turnieje, bluzy, plecaki. Dodam, że jeżdżę kiedy mam czas i ze swoich pieniędzy płacę za jazdy, chodzi tylko o dojazd.
Przykładów takich nierówności jest dużo, bo Kamil to beksa, wymusza płaczem na rodzicach. Nie musi sprzątać, wieszać prania, przecież ja to zrobię.
Często podpuszcza rodziców, żeby dawali mi jakieś kary np. Mamo, Ola (ja) nie nakarmiła psa, ona wcale się nim nie interesuje, lepiej będzie, jak oddamy go do babci (piesek jest MÓJ w 100%, kupiłam go za MOJE pieniądze i od zawsze sama się nim zajmowałam). Potem słyszę tylko, że jestem nieodpowiedzialna, oddadzą psa do babci, bo tam będzie miał lepiej. To niesamowite jak 12-letni gówniarz manipuluje dorosłymi osobami.
Wytrzymaj jeszcze te 2 lata a potem wyjedź na studia gdzieś daleko. Toksyczni są, cała rodzina, i raczej ich nie zmienisz.
I psa zabierz za sobą. Koniecznie.
To zawsze będzie dla mnie zagadką. Dlaczego rodzicie nie traktują swoich dzieci jednakowo. Autorko wyznania ja jestem już dorosła, ale gdy byłam dzieckiem mój brat też był bardziej faworyzowany i nie miał żadnych obowiązków, nawet mu się nie chciało podnieść nog do góry gdy siedział przy komputerze i sobie grał , a ja odkurzalam w jego pokoju, także doskonale Cię rozumiem.
Ja też, dlaczego rodzice córki lub po prostu starsze dzieci traktują gorzej i więcej wymagają? Chłopcy i młodsze rodzeństwo ma większy luz....
U mnie było podobnie, co prawda młodszy brat coś tam robił ale za każdą pierdołę był chwalony i doceniany, no same ochy i achy (i tak jets do dzisiaj). A to co ja zrobiłam było jakby oczywistością, nie wartą wspomnienia.
Moja mama zawsze tłumaczyła to słowami "ty jesteś dziewczynką, więc ty to robisz (gotowanie, sprzątanie, wieszanie prania, wynoszenie śmieci, wychodzenie z psem itd) a on ma swoje obowiązki (doszukałam się posprzątania auta raz na kilka miesięcy)"
To chyba kwestia tego, że faworyzuje się chłopców. Nadal przecież w niektórych miejscach jest takie podejście, że jak kobieta nie urodzi mężowi syna (bo przecież dzieci rodzi się mężczyznom, nie sobie), to jest to jakaś porażka i powód do pretensji. Syneczek często mamusię zachwyca i rozczula, jest wobec niego bardziej opiekuńcza, tatuś też się bardziej wczuwa w wychowanie syna (wyjątkiem są "córeczki tatusiów", jednak wciąż wielu mężczyznom łatwiej jest zbliżyć się do chłopca, bo dziewczynki to jakiś obszar nieznany i niezrozumiały), córka zaś ma poznać swoje miejsce. Mamy po prostu w społeczeństwie takie podejście, że kobieta jest od spełniania obowiązków (domowych, ale też szkolnych), więc odkurzanie za brata to żadna łaska z jej strony, bo od tego jest, zaś mężczyzna jest od sukcesów, a jeżeli syneczek sukcesów zbyt nie ma, to trzeba coś na szybko wymyślić i naciągnąć, by mimo wszystko spełniał wizję.
Coz, mialam podobnie. Moj brat sie nie uczyl, sprawial problemy wychowawcze (wliczajac w to sady i osrodek zamkniety), jednak i tak byl zawsze kochany, bo... np sprzatal swoj pokoj. No cudnie. Ja problemow wychowawczych nie sprawialam dluugi czas (w koncu zaczelam sie buntowac ;) ), ale i tak zawsze do tego czasu sluchalam, ze "bo mysmy chcieli drugiego chlopca, takiego ladnego jak X, a tu dziewczynka sie urodzila i to wcale nie urodziwa". Plec i wyglad sie liczyl - nie charakter. Eh...
Moja teściowa jest sprzątaczką i zarabia 4tys.na rękę,więc to wcale nie taki zły zawód, trzeba się tylko przyłożyć i wyrobić sobie renomę wśród bogaczy.
Spróbuj nagrać momenty, w których nie traktują was równo typu ,,Rodzice mają duży problem zawozić mnie do stajni kilka km od domu i płacić 30 zł za lekcje jazdy ,ale jeśli Kamilek ma turniej, jeżdżą z nim do różnych miast i miasteczek...''. Gdy już zbierzesz materiały opowiedz osobno rodzicom Twoją lekko zmienioną historię tłumacząc, iż wyczytałaś ją w sieci. Poczekaj na reakcję np. ,,Nie powinni faworyzować jednego dziecka'' lub ogólną - niezadowolenie z postawy rodziców z historii. Wtedy pokazuj dowody, że u was jest tak samo. Chodź rodziciele raczej nie przyznają się do błędu, to możliwie, iż chodź trochę przejrzą na oczy. Pamiętaj, aby rozmawiać z nimi osobno.
Ja miałam piekło jako dziecko, mój młodszy brat ma raj. Nie rozumiem.
Nie ma to jak chować sobie leniwego nieroba, przekonanego o własnej boskości. Gorzej tylko jak z wielkiego „piłkarza”, wyjdzie wielkie NIC. Uwierz mi, może kiedyś rodzice zrozumieją swoje błędy, że wychowali pasożyta. Za to córkę mają jak najbardziej zaradną ;) Nie martw się, Ty wyjdziesz na ludzi i się od nich uwolnisz, a Twoi rodzice będą sie nadal z nim użerać, pewnie do jego 40 tki ;P Swoją droga denerwuje mnie właśnie takie rozpieszczanie synów i gorsze traktowanie córek :/
Mnie zawsze zastanawiało dlaczego ja muszę w domu wszystko robić i we wszystkich pomagać a moi bracia nie. Gdy pytałam mamę dlaczego tak jest to odpowiadała "Bo Ty jesteś dziewczyną "
Ta, moja młoda robiła to samo. Wieczne podpuszczanie rodziców przeciwko mnie.
Współczuję Ci, też jeżdżę konno ale tylko we wakacje. Może byś pogadała z bratem na spokojnie? Może miej na niego ten ,,haczyk" i go szantażuj 😂 (mój starszy brat tak robił na mnie xD) Ja znając siebie już dawno bym takiemu gówniarzowi przywaliła 😂 Mój ojciec chciał MOJEGO kota wywalić który mało nie kosztował mnie, kazałam mu wtedy oddać cały hajs za niego, i go zostawił :D I tak do dziś mój kot śpi ze mną :3 Sama ,,owiń rodziców do okoła palca " jak twój brat. Oko za oko, Ząb za ząb. ;) Bym z miłą chęcią popisała z Tobą na fb :P