#GfpRU

Będzie trochę o koronawirusie. Ale nie do końca tak, jak być może myślcie.

Jestem matką dwójki synów. Młode łobuziaki, 7 i 2 lata. Mam również męża. Od 5 tygodni siedzę w domu. Zanim zaczęła się kwarantanna, moje dzieci się pochorowały i szkoła nakazała im zostać w domu minimum 2 tygodnie. Później właśnie wprowadzili kwarantannę.

Pracowałam. Właściwie jestem dalej zatrudniona, ale 4 tygodnie temu zamknęli mój zakład pracy z wiadomych względów. Mam mnóstwo czasu i naprawdę staram się nie wychodzić, tylko do sklepu. Od czasu do czasu lubiłam sobie wypić lampkę wina. Raz na tydzień, może raz na dwa tygodnie. I zaczęło się. Odkąd siedzę w domu, z nudów zaczęłam popijać coraz więcej lampek wina. Najpierw jak zawsze jedna lampka, później coraz częściej dwie, trzy, cztery albo cała butelka. Mąż ogólnie nie miał nic przeciwko, sam sobie lubi wypić piwo czy dwa na weekend po pracy. Ale co w tym anonimowego? Mąż o tym nie wie. Jak mam ochotę na wino, kupuję i przy nim wypijam jedną lampkę. Mąż kładzie się już o 19 spać, bo wstaje o 3:30 do pracy. Później, jak już dzieci i on śpią, wychodzę z domu do sklepu obok po kolejną butelkę i wypijam po cichu. Pustą wynoszę do kontenera zaraz po opróżnieniu.

To się zaczęło odkąd tak długo siedzę w domu. Nie wiem, czy to z nudów. Zajęcia mi nie brak, lubię czytać książki, jak i bawić się z dziećmi. W końcu mam też czas na odpoczynek, nigdzie się nie śpieszę. Ale boję się, że przez to popadnę w alkoholizm. Choć nie wiem, czy już nie popadłam. Dziwię się tylko, że mąż nie zauważył, bo pewnie czuć ode mnie woń alkoholu jak się kładę do łóżka, ale z drugiej strony on śpi jak zabity. Wraca około południa, a do tego czasu jestem ogarnięta jak co dzień. Nikt by nie poznał, że wieczór wcześniej wypiłam butelkę wina.

Strasznie mi z tym źle, ale coraz bardziej przez to siedzenie w domu mam ochotę się napić...
Xatriss Odpowiedz

Musisz to odstawić póki możesz, bo już swoją drogą, że to niezdrowe, ale uzależnić się możesz bardzo szybko, a wyjść z tego niełatwo. Może się to ciągnąć potem za Tobą latami i zostawić spore konsekwencje zdrowotne. Trzymam kciuki żeby Ci się udało

dnoiwodorosty Odpowiedz

Alkohol ma niemal tyle kalorii co tłuszcz. Butelka wytrawnego wina to prawie 500 kcal, półwytrawnego ok. 600, półsłodkiego ok. 700. Niestety, to takie przykre kalorie, które się pochłania obok normalnego jedzenia lub jeszcze z przekąskami. Jak wskoczysz na wyższe % to pójdzie jeszcze szybciej. W najlepszym wypadku roztyjesz się i przy okazji załatwisz sobie wątrobę.

kotekzpiwnicy

Możemy nie mówić o tyciu i kaloriach? W obliczu pandemii i alkoholizmu to że będzie gruba jest najmniejszym problemem

diq1

Kobiety są w stanie zrezygnować z wielu rzeczy, żeby dobrze wyglądać, więc uświadomienie jej, jak szybko przytyje, może zadziałać terapeutycznie.

DisabledBunny

Otyłość jest również chorobą. I ma tak samo fatalne skutki dla organizmu co alkoholizm. Więc nie wolno bagatelizować tych "kilku kilogramów".

Whereru

Jestem kobietą i gdyby nie to, że po alkoholu strasznie szybko tyje to prawdopodobnie już dawno byłabym alkoholiczka wiec taka motywacja może zadziałać:p

Niezywa

Myślisz że alkoholika będą obchodzić wypite kalorie? W dodatku zazwyczaj alkoholik nie je zbyt dużo, więc osoba uzależniona od alkoholu prędzej schudnie niż przytyje.

Heppy

To ciekawe, że alkoholicy zazwyczaj są wychudzeni. Jak to się ma do twojej teorii?

Whereru

Ciekawa jestem skąd macie informację, że alkoholicy są najczęściej wychudzeni? 🤔 są jakieś statystyki?

Ostrzenozeinozyczki Odpowiedz

Masz naturalną predyspozycję do alkoholizmu. Nie twierdzę, że już jesteś alkoholiczką ale twój mózg jest na dobrej (a raczej bardzo złej) drodze do nałogu. Ludzie dzielą się na tych którzy są podatni na dany nałóg i na tych którzy nie mają tej podatności. Ci którzy nie są podatni, z nudów wolą poczytać książkę przy lampce wina jeśli jest pod ręką i iść spać, nie chciałoby im się w nocy wymykać jak złodziej i latać do sklepu za winem. Później latać z powrotem do kontenera. Ewentualnie zrobiliby taką akcję jednorazowo z nudów ale następnego dnia nie mieliby na to już siły. Jeżeli robisz tak każdej nocy to już masz swój pierwszy, może nie najsilniejszy ale jednak ciąg. Tym bardziej czujesz podświadomie, że to jest złe. Wymykanie się, pozbywanie dowodów, cała ta "gimnastyka" i siła którą w nią wkładasz to właśnie mechanizm początkującego nałogu. Nie tłumacz tego zabijaniem nudy. Nie zrozum mnie źle ale tak to właśnie działa. Jeżeli do tego dochodzi okres "wyczekiwania" kiedy mąż i dzieci usną, czujesz, że nie możesz się tego doczekać jakbyś miała swój rytuał to jest jeszcze gorzej. Ogólnie nasz mózg ciągnie do nałogu kiedy próbuje wypełnić nim jakąś pustkę. Piszesz, że dzieje się tak od kiedy siedzisz w domu. Musi Ci czegoś brakować przez to zamknięcie w 4 kątach co próbujesz uzupełnić nocnymi wypadami po wino. A potem wypijanie go do snu. Całość tworzy rodzaj rozrywki dostarczany do twojego mózgu której Ci podświadomie "brakuje". Tylko, że w ten sposób przyzwyczajasz swoją głowę do "prawidłowego" funkcjonowania jedynie przy alkoholu. A to z czasem zacznie się pogłębiać.

Trochę się rozpisałem ale lepiej z tym przyhamuj i obserwuj swoje reakcje. Sprawdź jak Ci się będzie zasypiało np. dzisiaj, bez kupowania butelki, nawet spróbuj spędzić wieczór bez jednej lampki i zobacz jak się będziesz czuła. Jak silny będziesz miała pociąg do wina, jaka będzie jakość twojego snu (choć pierwszej nocy i tak będzie pewnie słaba bo bądź co bądź jesteś leciutko przepita).
Powodzenia

Ostrzenozeinozyczki

Dodam jeszcze, że każdy człowiek ma inną podatność na różne używki o czym często nawet nie wie dopóki nie nabierze z nimi tak intymnej styczności jak Ty właśnie z winem (ogólnie alkoholem który po prostu Tobie odpowiada najbardziej w takiej formie)

A każdy nałóg jest tym silniejszy im bardziej Ci czegoś brakuje w życiu. Radziłbym Ci dobrze się zastanowić czy jesteś w 100% szczęśliwa i czy aby nic Cię ostatnio nie przytłacza. Nie odbierz tego jako atak. Po prostu wiem z doświadczenia w jakich stanach psychicznych (z których nawet na początku możemy sobie nie zdawać sprawy, że nas trapią) najłatwiej rozwija się uzależnienie.

Ekoniks

@Ostrzenozeinozyczki
Masz racje, robi to, bo nie jest szczesliwa. Mysle ze tez moze miec to zwiazek z mezem. Wraca po poludniu, kladzie sie spac o 19, nie zauwaza ze zona popada w nalog. Nie sypiaja ze soba, a on raczej nie poswieca jej czasu. Jest zamknieta z 2 mlodymi synami. Nazywa ich lobuziakami, czyli pewnie ostro dają jej popalic. Wczesniej chodzila do pracy, wiec miala chwile na oderwanie sie od tej atmosfery, od dzieci. Moze w pracy byli mezczyzni z ktorymi flirtowala. Moze autorka nie potrafi byc ze soba szczera i twierdzi ze wino jest z nudow, a nie z powodu problemow.
Oczywiscie to tylko moja interpretacja. Jednak polecam szczera rozmowe z mezem. Na temat nie tylko nalogu ale tez zwiazku i obowiazkow.

Raz23babajagapatrzy Odpowiedz

No to pomysl sobie co sie stanie jak ktores z twoich dzieci o godzinie 5 rano jak meza juz nie ma, a ty jestes ciagle pijana, zaksztusi sie i bedziesz musiala mu pomoc, ale bedziesz pod wplywem alkoholu, wiec na przyklad nie uslyszysz wolania o pomoc. Bedziesz w stanie zyc ze swiadomoscia, ze nie uratowalas wlasnego dziecka przez wino?

Tak naprawde dzieci sa pod twoja opieka, a ty wlewasz w siebie butelke wina. Nie obchodzi cie twoje zdrowie, pomysl o swoich dzieciach.

AleksanderV Odpowiedz

Alkohol niszczy kultury bakterii w jelitach, odpowiedzialne za odporność organizmu. Pity regularnie wyjaławia cię doszczętnie. Jak już nadejdzie wirus, twój organizm nie będzie miał obrony. Dzieci będą dorastały tylko pod opieką ojca.

Orava Odpowiedz

Szybka droga do alkoholizmu. Znajdź sobie jakieś nowe zajęcie na wieczory. Jakaś gra, seriale, nauka nowego języka, produkcja własnego mydła, czy świeczek, albo zanimuj ulubione zabawki dzieci w bajkę? Cokolwiek, tylko nie alkohol.
Możesz chować swoją kartę płatniczą na noc pod poduszką/materacem od strony męża, więc gdy przyjdzie ochota na wino, to musiałabyś go obudzić, co powinno zadziałać odstraszająco.

Ostrzenozeinozyczki

Ciekawy pomysł 😁 ! Chociaż i tak uważam, że problemu powinno się szukać u źródła zamiast omijać go różnymi trikami.

TylkoRaz Odpowiedz

Szybka droga do spasienia się jak świnia, bo o alkoholizmie to sama już wiesz. Pomyśl o tym jak następnym razem pogonisz do monopola po kolejną flachę. Masakra, zero opanowania w tym co się pochłania, brzydziłoby mnie to tak samo jakbyś wpierniczała zamiast tego codziennie tabliczkę czekolady i nie umiała się pohamować...

TylkoRaz

Po pierwsze, jestem kobietą, tak dla formalności i komfortu dyskusji. Po drugie kobietą z długą historią problemów psychicznych, leczenia farmakologicznego oraz terapii, również zaburzeń odżywiania (chociaż w moim przypadku to nie bulimia to bulimików znam sporo). I co? Już daje mi to prawo do swojego zdania na ten temat, czy jednak nie? W razie gdyby jednak dawało to rozwinę myśl: spektrum uzależnień, mechanizmów i dróg do nich jest bardzo dużo. Ludzie chorują psychicznie z różnych powodów, zależnych i nie zależnych od siebie. Poczynając od pewnych predyspozycji, przez poważne problemy życiowe czy zdrowotne po (czy chcesz czy nie)nudę, słabość charakteru i głupotę. Tutaj mamy natomiast piękne studium wpędzania się w nałóg na własne życzenie, w dodatku z pełną tego świadomością. To nie jest jeszcze ( a raczej nie była na początku) choroba, to wybór walenia tego wina bez opamiętania, dla rozrywki, gdy ma się wszelkie powody, warunki i świadomość by tego nie robić. Widzę tu różnicę tak jak i widzę różnice w bulimiczce czy osobie z dysfunkcjami tarczycy a osobie która z nudów opierdala kolejną czekoladę przed telewizorem i jęczy, że gruba. Czasem ( nie zawsze oczywiście) otyłość zanim stanie się chorobą najpierw jest głupotą i lenistwem. I tak to widzę również analogicznie w tej sytuacji. Ja wiem, że lubimy sobie powtarzać, że choroby psychiczne to coś w czym nie ma miejsca na nasze wybory ale to nie do końca tak jest. Po pierwsze cały proces terapii opiera się na dokonywaniu wyborów i kształtowaniu woli. Nie sprawdza się niestety całkowite zdejmowanie z siebie odpowiedzialności za swoje życie bo „nałóg”. Nałóg to efekt pewnej rutyny czynności, a to co stoi u jej podstaw bo bardzo indywidualna kwestia. Nie widzę w wyznaniu by autorka wspominała, iż w jej życiu stało się coś co ją do picia popchnęło. Nic prócz nudy. Nie pluj więc tak już tym jadem, bo ani nie celowałam w ludzi chorych, ani w Ciebie, a temat jest dużo bardziej złożony i niejednoznaczny niż twierdzisz.

egzemita Odpowiedz

Jeśli opowiadanie jest prawdziwe to twoja wątroba długo nie wytrzyma i zaczną się problemy zdrowotne. Ale chyba jest trochę podkoloryzowane bo takie nocne wychodzenie do sklepu pełnego alkoholików nie jest zbyt bezpieczne. No i mąż za którymś razem jednak by się obudził. No chyba ze sam ... robi to samo.

ohlala

Niektórzy mają tak mocny sen, że nic ich nie obudzi. Mam znajomą, która reaguje tylko na budzik.

Ostrzenozeinozyczki

Egzemita zawsze uważałem Cię za człowieka który pomimo "oryginalnego" poczucia humoru w gruncie rzeczy ma jednak spore pojęcie o świecie.

Teraz jednak stwierdzam, że naprawdę mało widziałeś w życiu. Chociaż może masz jakieś inne doświadczenia. Nie wiem

LilRedDevi Odpowiedz

Alkohol pozwala ci sie zrelaksowac po intensywnym dniu opieki nad dwójką wymagajacych urwisow i "zapomnieć" na chwilę o stresujacej sytuacji dookoła. Ale nie tedy droga (wiem,bo od dawna borykam się z podobnym problemem, choc nie na taką skalę jak Ty w tej chwili). Poszukaj sobie innych relaksujacych zajęć - kąpiel, książka, fajna komedia, możesz też poćwiczyć techniki relaksacyjne. Albo zadzwonić do przyjaciółki, mamy. Polecilabym sport, ale w obecnych warunkach za bieganie mozna zostać ukaranym...
I nagradzaj się za sukcesy :). Jeden dzień bez winka, to nastepnego dnia kup sobie jakis fajny drobiazg, albo jakies ulubione jedzonko. Zrob cos co Ci sprawi przyjemność.

TumpTumpTump Odpowiedz

Mnie przeraża to ile osób wpadnie w nalogi przez ten "lockdown"
Moja kumpela od miesiąca jest na psychotropach...
Aż mi się przypomniało komentarz kogoś na tej stronie :"to nie koronawirus ,zbierze największe żniwo ..."

Zobacz więcej komentarzy (8)
Dodaj anonimowe wyznanie