#GerDY

Kiedy po rozwodzie moja była powiedziała mi, że każde z nas przynajmniej wyciągnęło z tego związku coś na całe życie, odparłem jej, że mimo zainwestowanych pieniędzy, uczuć i czasu, z tego związku nie wyniosłem nic. Niedawno okazało się, że się myliłem. No ale po kolei...

Moja była wychowywała się w domu, w którym rządził ojciec tyran. Nigdy nie wolno jej było robić tego, na co ma ochotę, wiecznie była upokarzana, a teksty typu ''jesteś bezużyteczna'', ''nic nie potrafisz'' itp. były w jej domu używane zamiast ''dzień dobry'' czy ''dziękuję''.

Pomogłem jej się wydostać z tego toksycznego środowiska - wprowadziła się do mnie. Wiele miesięcy zajęło mi przywrócenie jej psychiki ze stanu ''nic nie potrafię'' do ''dam radę''. Studia, na których ledwo dawała radę, po pewnym czasie przestały sprawiać jej problemy, a wręcz zaczęła zdobywać stypendia naukowe. Dziewczyna, która miała problem z wejściem po schodach na drugie piętro zaczęła planować 500 km trasę na dwutygodniową wycieczkę górską. Kiedy ją poznałem, szczytem jej ambicji była praca w jakimś urzędzie za dwa tysiące; po tym, jak w siebie uwierzyła, zaczęła celować wyżej i znalazła pracę, w której zarabiała grubo powyżej średniej krajowej i szybko pięła się po szczeblach kariery...

Po paru latach okazało się, że uczeń przerósł mistrza - zaczęła biegać szybciej niż ja, zarabiać więcej niż ja i generalnie pod wieloma względami mnie wyprzedziła. Wtedy się zaczęło...

Podczas wypełniania obowiązków domowych to, co ja robiłem ZAWSZE miało jakiś mankament - a to trochę kurzu zostało pod łóżkiem, a to makaron się za krótko gotował... Po pewnym czasie zamiast po prostu powiedzieć, zaczęła ostentacyjnie pokazywać, że ona MUSI po mnie poprawiać - pokój zamiecie CAŁY, makaron WYRZUCI i ugotuje od nowa. Później do tego doszły teksty, że nic nie potrafię, że nie ma ze mnie żadnego pożytku, niejednokrotnie wrzaski. Powoli zacząłem się wycofywać z obowiązków domowych - zauważyłem, że awantura o to, że czegoś nie zrobiłem jest mniejsza niż awantura o to, że zrobiłem źle.

Nagle bach - zdrada, rozstanie, rozwód...

Aktualnie jestem od kilku lat w związku z cudowną kobietą. Jesteśmy ze sobą szczęśliwi.
Pewnego razu, kiedy wróciłem z zawodów sportowych wyczerpany i obolały, przeprosiłem swoją dziewczynę, że niestety nie pomogę jej w kuchni. Odparła żartując, że nie ma ze mnie żadnego pożytku. Wiedziałem, że to żart, ale mimo to nagle poczułem się, jakby osoba, którą kocham, wbiła mi sztylet w serce. Rozkleiłem się i rozpłakałem jak dziecko. Uspokoiłem się dopiero po paru godzinach. Moja użyteczność stała się tematem, z którego nie można żartować.

Tak więc nie jest tak, że niczego nie wyniosłem ze związku z byłą.
Wyniosłem.
Coś na całe życie.
Traumę i kompleksy.
Powinienem jej podziękować?
nessy Odpowiedz

Twoja była stała się swoim ojcem.

AnonAnonimowy

No właśnie

JestemCzarnymKotem

Dokładnie to samo pomyślałam.

ArmatyzChudley Odpowiedz

W przypadku Twojej byłej mamy typowy przykład schematu boleborzańskiego. Wzorce wyniesione z domu zazwyczaj mają wpływ na nasze całe przyszłe życie i bardzo ciężko uniknąć albo właśnie schematu boleborzanskiego albo czegos wprost przeciwnego.
Bardzo obrazowym przykładem jest alkoholizm. Niestety zazwyczaj bywa tak, że w przypadku alkoholizmu rodziców dzieci również są alkoholikami (mimo że przecież jako dzieci obiecywały sobie nigdy nie spożywać alkoholu), albo w ogóle nie piją alkoholu w żadnej postaci. Oczywiście podkreślam zazwyczaj, bo wyrwanie się z tego obrazu jest możliwe.
Prawdopodobnie gdybys zachowywał się wobec swojej byłej żony w podobny sposób jak jej ojciec, przyjęłaby rolę ofiary. Zaobserwowane w domu rodzinnym wzorce były dwa: tyran i ofiara. Podczas, gdy Ty pracowałeś nad jej samooceną, przejawileś cechy ofiary zaobserwowane w jej dzieciństwie. Dalej poszło łatwo.
Nie twierdzę, że postąpiłeś źle, uważam że Twoje zachowanie było bardzo szlachetne i dobre. Twoja była prawdopodobnie doprowadziła do tej sytuacji nie do końca świadomie, ponieważ jej system wartości został ukształtowany w nieprawidłowy sposób.

Wiaderny

To brzmi jak powtórka przed maturą

bazienka

jestem psychologiem, potwierdzam

xeinap Odpowiedz

Myślałem, że chorobę weneryczną :-(

Kiblossawka

Też miałam taką nadzieję...

Miekiszpalisadowy

Jak przeczytałam początek, to też tak pomyślałam.

feainnewed Odpowiedz

Podejrzewam, że ona po prostu takie wzorce wyniosła z domu i uważała takie traktowanie Ciebie jak coś normalnego. Rozmawialiście na ten temat czy były tylko kłótnie i po jakimś czasie zacząłeś się wycofywać? Z drugiej strony jej zdrady nie ma co usprawiedliwiać.

bazienka

ano piekne kontinuum kat-ofiara
tylko tym razem nastapilo odwrocenie rol

kaszankay Odpowiedz

Ja bym jej podziękowała, kopem w idealną dupę i najlepszym adwokatem w mieście

kitsunemi Odpowiedz

Nie. Powinieneś odwiedzić psychologa. Tak samo, jak twoja była.
Naprawdę ludzie, kiedy wy się nauczycie, że siła miłości nie zwalczy traum i innych problemów, które ciążą na psychice? Jasne, może je osłabić ale nic poza tym.

Rudazpowolania Odpowiedz

Pamiętaj o tym, że gdyby nie ty wciąż byłaby nikim. Więc dużo potrafisz

Gwiazdeczka123554 Odpowiedz

Madko Polko i wszyscy święci ... Za wyrzucenie makaronu bym ją zamordowała. Jedzenia się nie marnuje. Ta poza tym ona musiała być taka zawsze, tylko musiała wyczuć moment rozkwitu. I tak serio zamordowała bym ją za ten makaron.

karolina92 Odpowiedz

Niestety większość ludzi wychowanych w toksycznej rodzinie, sama staje się toksyczna. Gdy ktoś ma toksycznego rodzica i okazuje się, że sam ma skłonności do znęcania się nad innymi powinien przejść terapię.

bazienka Odpowiedz

terapia,polecam :)

Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie