#h7JPz

Dawniej na pytanie o dzieci odpowiadałam, że nie chcę ich mieć, choć w rzeczywistości od zawsze marzyłam o macierzyństwie.
Dlaczego kłamałam? Bo łatwiej było skłamać niż przyznać, że już straciliśmy nadzieję, a leczenie niepłodności nic nie daje.
Wolę teraz, kiedy w końcu udało mi się zajść w ciążę, usłyszeć głupi komentarz, że nam się odmieniło albo zaliczyliśmy wpadkę i go zignorować niż tłumaczyć, jak było naprawdę.
Jeżeli masz ochotę zapytać kogoś, kiedy planuje mieć dziecko, proszę, powstrzymaj się. Najprawdopodobniej nie zaspokoisz swojej ciekawości, a możesz komuś sprawić ogromną przykrość.
tramwajowe Odpowiedz

Spotkałem ostatnio koleżankę z liceum. Nie widzieliśmy się z 20 lat. Miałam 5 godzin na przesiadkę i ona zdecydowała że moze caly ten czas ze mną spędzić w kawiarni na dworcu.
I w tej rozmowie "o zyciu" padło pytanie o dzieci. I ono nie było z żadną presją, z żadnym podtekstem. Po prostu jeden z tematow ktory sie pojawia w życiu. Mozna o tym rozmawiać spokojnie, można jasno powiedzieć swoje zdanie i można nie komentować, nie oceniać.
Tego życzę wszystkim!

Postac Odpowiedz

A ja trochę nie rozumiem, dlaczego wokół dzieci jest taka presja. Ja z koleżankami normalnie rozmawiałam o tym temacie, jak o każdym innym.

KurzaStopa

Jest presja, bo tego nie można zrobić w każdej chwili, ale tylko do pewnego momentu w życiu. I nie wiesz, kiedy ten moment przyjdzie.
A potem słuchasz od wszystkich dookoła:
"Ale ty wiesz, że nie robisz się młodsza?"
"Ale ty wiesz, że on się starzeje?"
"Ale jak wasze dziecko będzie miało tyle lat, to wy będziecie mieć tyle!"
"Ale wiesz, że w tym wieku to już podwyższone ryzyko?"
"Ale wiesz, że młodzi mają więcej energii i będzie potem trudniej?"
Tak, WIEM to wszystko. Ale jakoś ludzie kiedy doradzają innym, to nie rozumieją, że zrobienie sobie dziecka nie powinno być motywowane wyłącznie myślą "olaboga już trzeba bo nie zdążę".

Tylkopoco

Postac, są koleżanki i koleżanki. Ja mam takie z którymi rozmawiam o wszystkim, a mam też takie z którymi widuję się raz na rok i uznaję że to nie moja sprawa by pytać o intymne sprawy czy np ich opinie na palące tematy polityczne. A zgadnij która część koleżanek wypytuje o te drażliwsze tematy? Ta "z doskoku". Ja nie mam problemu z odpowiadaniem na takie pytania bo mam wywalone na opinie ludzi, ale ktoś na prawdę może nie czuć się w stanie opowiadać prawie obcym o tym co przechodzi.

Postac

Owszem, temat dzieci jest jednym z intymniejszych i z tymi prawie obcymi się nie rozmawia na takie tematy. Ale jest to dla mnie temat jeden z wielu, a nie jakiś szczególny temat tabu.
A dawanie komuś rad odnośnie czegokolwiek jest nie na miejscu, a co dopiero w formie, w jakiej to napisał KurzaStopa. Jak się ma znajomych co tak komentują to faktycznie lepiej się nie odzywać.

ZalozylamTerazKonto Odpowiedz

Ja też zawsze marzyłam o macierzyństwie, ale przez traumy z domu rodzinnego na razie nie umiem być w związku. Mam swoje lata, a nigdy z nikim nie byłam. Może niektórzy myślą, że jestem karierowiczką, a nie chodzi o to. Gdy moje koleżanki rodzą dzieci, to zawsze myślę, że mają fajnie i oglądam ich zdjęcia.

SamoZycie Odpowiedz

Trzeba było mówić: ,,Odpierd...".

wyzwolonaa Odpowiedz

To jest zwyczajne chamstwo, dlatego ja odpowiadam w ten sam sposób. Mówię wprost, że kaszojady mnie wku*wiają i miałam cztery aborcje. Może kiedyś zaadoptuję, ale na razie nie mam ani odpowiedniego faceta ani warunków finansowych

Dragomir

Musisz wiecej dawać dvpy into za pieniądze, to się dorobisz. Nie dziękuj że pomogłem, zawsze chętnie.

wyzwolonaa

Nie "daję dupy" tylko sprzedaję zdjęcia stóp i rozmowy quasi terapeutyczne. Dziecko niestety kosztuje, a w moim mieszkaniu 50 m nie ma miejsca, żeby je wychowywać

Dragomir

No to zacznij zarabiać w ten sposób. Za zdjęcia nieumytych gir nikt dużo nie zapłaci. Dobrze że nie mogą powąchać, bo by zdechli na miejscu od smrodu tych przeszczepów.

wyzwolonaa

Umiesz czytać? Właśnie w ten sposób zarabiam, miesięcznie wychodzi jakieś 10 tys na rękę. Ale to za mało żeby wychować dziecko, musiałabym zrezygnować z mojego stylu życia

upadlygzyms

Oj biedactwo. Cóż takiego dramatycznego się stało?
Niedawno temu był jeszcze dom i kilkukrotnie wyższe zarobki.
Świeże, młodsze stópki wypierają z rynku?

Dragomir

Haha, sam się sierściuch gubi w tych kocopołach swoich 😄😄😄

wyzwolonaa

@upadlygzyms coś ci się pomyliło. Z roku na rok moje zarobki rosną, bo rośnie liczba inceli. Mieszkanie kupiłam rok temu za gotówkę, a o domku na przedmieściach pomyślę może na starość

Dodaj anonimowe wyznanie