#GTqUW

Moja prababcia postanowiła zasiać iskrę żaru w osiedlowym domu kultury. Nie żeby się nudziła, bo to dzika kobieta, której czasu zawsze, wszędzie i na wszystko jest za mało. Ona stwierdziła, że to jej obowiązek "poruszyć te stare, plotkujące prukwy spod jej balkonu, bo ma dość ich gęgania". Jak powiedziała, tak zrobiła.

Poprosiła o lekcję obsługi dysku USB, podpinanego do przenośnego radia. Potem o nauczenie jej jak ściągać z Internetu wybrany utwór i go na ten dysk nagrywać. Prababcia wnuki kocha, szanuje, miłuje, ale przez niemal rok, poza świętami, ani moja mama, ani ja, z prababcią niemal nie miałyśmy kontaktu, bo wiecznie była zajęta.
Po tym roku, w okresie karnawału, babcia prosi mojego tatę o filmowanie oraz ew. o montaż. Mnie o makijaż odmładzający i mamę o pomoc w szyciu. Każde z nas prosiła też o dyskrecję, nie "wysypanie" się przed innymi. Całokształt prababcinego planu poznaliśmy dopiero w TEN dzień...

Na scenę domu kultury wyskoczyły ubrane w pasiaste, mocno dopasowane i falbaniaste suknie panie. Wykonały one WSZYSTKIE figury kankana, włącznie z pionowym oraz poziomym szpagatem i gwiazdą. Babcie dały czadu tak, że aż mi prawie majtki spadły. Twarze mimo makijażu może i nie te, ale ruchy... jak ja bym tak chciała umieć!

Prabcia zapytana o całą sytuację stwierdziła, że pradziadka poznała jako tancerka (szesnastoletnia!), i tak dobrze tańczyła, że dziadek wracał, i wracał, a ona czekała i czekała, tylko na niego. Co więcej, znalazła takie babki w mieście, które miały podobną przeszłość. Z nimi się umówiła i zaczęły treningi.

''Owdowiała" po roku znajomości z pradziadkiem. Nie mieli ślubu, nie mieli nic, tylko te wieczory w burdeliku co dwa tygodnie. Jedyne co prababci zostało, to jego szelki, zdjęcie i zagnieżdżona w jej macicy moja babcia, mama mojej mamy.

Prababcia nikomu nigdy wcześniej się nie przyznała, jak to naprawdę było. Zawsze powtarzała nieco bardziej moralną, heroiczną historyjkę. Wtedy coś się w niej pękło, tak samo jak tętniak w mózgu dwa tygodnie później.
RykSilnika Odpowiedz

Mimo tętniaka fajna historia.

Dodaj anonimowe wyznanie