#GTE6v
Tego dnia, trochę wcześniej, robiła zakupy w popularnym sklepie z owadem w kropki.
Przed wejściem podszedł do niej Pan Żul i poprosił o 5 zł na święta. Siostra nie mając gotówki odmówiła, jednak w sklepie postanowiła kupić coś człowiekowi. Pytanie co kupić, bo jeśli np. odmówi, to żeby nie zostać z czymś, czego sama nie je (a jest wege). I wymyśliła zestaw, który już sam w sobie sprawił, że w myślach zobaczyłem starą reklamę – bułki i banany! Wychodzi więc ze sklepu, podchodzi do pana i mówi „Proszę, kupiłam panu jedzenie”, podając mu produkty.
Pan patrzy na nią w ciszy. Ona patrzy na niego. Cisza przedłuża się i kiedy robi się już bardzo gęsta, mężczyzna mówi cicho: „Ale tamten pan już poszedł. Ja tu na żonę czekam...”.
No i została z tymi bananami... A pan szybko się ewakuował spod sklepu :D
Kiedyś pojechałam z moim mężem na jarmark bożonarodzeniowy. Jako, ze w tym mieście mieszka jego brat to dość mocno się porobili %%%. Rano musieliśmy zwolnić apartament i udać się na dworzec, ponieważ przyjechaliśmy pociągiem. Mielismy jeszcze sporo czasu wiec postanowiłam ze razem z córeczka cos zjemy. My jadłyśmy przy stoliku a moj skacowany i wyglądający jak poltora nieszczęścia mąż stał nad nami z butelka wody, gdy nagle podeszła do nas Pani z ochrony i spytałam mi się czy ten pan mi się narzuca (wskazała palcem na mojego męża). Ja zdołałam tylko wydusić, ze to moj mąż a ona pogrążyła się jeszcze bardziej mówiąc, ze tu dużo takich osób żebrzących, którzy zaczepiają ludzi mówiąc ze na bilet nie maja. Ja spojrzałam na męża i starałam się nie wybuchnąć śmiechem, a Pani ulotniła się tak szybko ze nawet nie zauważyłam kiedy
Widziałam, jak sąsiadce brakło paru zł do zakupów. Była za mną, ja już spakowałam swoje produkty i miałam wychodzić. Już się odwracałam, żeby jej dołożyć, a dziecko mi uciekło ze sklepu. Strasznie zła byłam, bo zanim dogoniłam taka obładowana i chciałam wrócić, to sąsiadka już odłożyła zakupy... A normalna kobieta, nie jakaś patologia, później mi już głupio było kupić jej ten majonez, na który jej brakło...
ostantio na dworcu spotkalam schludnie wygladajacego pana, ktoremu brakowalo do biletu, bilet nie kosztowal duzo stwierdzilam czlowiek w potrzebie, pomoge i zaproponowalam kupienie biletu
poszlismy do kasy, kupilam, zaplacila karta, poszlam sobie do saloniku prasowego
i stamtad dobiegla mnie awantura, bo pan poszedl do innej kasy bilet zwrocic ...
Stary numer z tym biletem
wiem, stad moja sprytna propozycja- zwrocic bilet kupiony karta mozna wylacznie na te sama karte, gotowki nie wyplaca
nie bylam jakos szczegolnie stratna cos ponad dyszke w ramach ewaluacji uczciwosci ludzkiej
czasem tez na taka propozycje mowia nienienie poprosze pieniazki
jest mnostwo programow dla osob w kryzysie bezdomnosci, oni naprawde jak chca, to maja gdzie spac i co jesc, wystarczy nie pic
nawet mieszkania im daja wg jednego z programow
serio nie trzeba im dawac kasy, bo przepija i przepala, a jedzenie potrafia wywalic do pierwszego kosza
Dokładnie!
To ja i mój umysł który kompletnie olewa wygląd, ubiór, twarz drugiego człowieka :D
Pamiętam jakiś program dokumentalny, w którym jakiś chłopak spotkał się na randkę z kobietą, której wcześniej nie znał. Ona poszła do toalety, a jak wróciła normalnie rozmawiali, jak do tej pory. Nagle wraca tamta pierwsza, bo ta, co wróciła to była jakaś inna, specjalnie podstawiona.
I tak dobrze że nie spytała czy chce adres noclegowni albo coś w tym stylu.