#GRHck
Wiele lat uważałem moją rodzinę za normalną. Trwało to do 13 roku życia. Kilka tygodni po moich urodzinach odbywały się urodziny babci. Jako że nie lubię takich imprez, to wróciłem do domu wcześniej. Przed północą znajomi przyprowadzili do domu mamę. Zachlaną do tego stopnia, że kontakt z nią był prawie zerowy. Ojciec był ponoć w lepszym stanie i zasnął na babcinej sofie, a tylko moja rodzicielka "stawiała opór". Wtedy dotarło do mnie, że to właśnie moja codzienność. Nie ma weekendu bez wstawionej matki, bez wydarcia się na mnie bez powodu, nie ma rodzinnej imprezy bez bełkoczącej przez alkohol mamy.
Ojciec nie jest lepszy. Może i nie pije (tak często), ale ma wiele innych wad. Jest cholerykiem, awanturnikiem, furiatem. Potrafi mi zrobić wojnę o każdą drobnostkę (bo nie umie się rozczytać z mojego pisma, bo kupiłem nie taki chleb itp.), przy czym rzuca drobnymi rzeczami i wali pięścią w stół. Potrafi grozić mi, że pobije mnie tak, że nie wstanę i "nauczę się szacunku". Gdy stwierdza, że go denerwuję, to idzie do babci. Ta natomiast podburza go i wmawia, że jest idealny, a mnie trzeba ustawić.
Rodzice tworzą razem mieszankę wybuchową. Prowadzą całymi dniami kłótnie, obrażają się, wydzierają. Jednak są momenty, gdy to ja staję się celem ataku.
Częstokroć słyszę, że wiedzą wszystko lepiej, a ja jestem tylko 17-letnim gówniarzem, który nic nie wie o życiu. Wiele razy też wmawiali mi, że powinienem dziękować za to, jacy dla mnie są A ja nawet nie mogę zaprosić przyjaciół. Po prostu. Bo nie. Zabronili. Problemem jest wyjście do znajomych. Zawsze wiąże się to z serią nonsensownych pytań. I nie. Nie pytań typu "Kiedy wrócisz?". Matka pewnego razu przez godzinę dopytywała o to jaką pizzę, gdzie, za ile zamówiliśmy i kto ile się złożył itd. Gdy nie odpowiedziałem na coś, to usłyszałem, że mam obowiązek jej wszystko mówić, bo mieszkam w jej domu. Jest to odpowiedzią na wszystko. Najczęstsze co słyszę to "Co z tego, że masz 17 lat? Mieszkasz u nas i my będziemy za ciebie o wszystkim decydować. Nie wejdziesz nam na głowę. A jak będziesz miał 18, to i tak masz się nas słuchać. A jak się nie podoba, to możesz się z domu wynieść".
Gdy inni z mojego otoczenia jeżdżą z rodzicami na wakacje, spędzają z nimi czas i dogadują się bardzo dobrze, ja wychodzę z domu tylko po to, żeby się swoim rodzicom nie narazić.
Przykra sprawa. Wiem, że ciężko jest się wyprowadzić po 18, ale zacznij poważnie myśleć o tym, co chcesz ze sobą zrobić w przyszłości, bo życie w przemocowym domu będzie Cię coraz bardziej dobijać.
Bardzo mi przykro z powodu twojej sytuacji.
Nie masz kogoś z rodziny dalszej z kim mógłbys porozmawiać o tym? Czy spędzać u nich czas? Oczywiście, nie mówię o babci z opowieści...
I tak jak ohlala mówi, zacznij planować co dalej. Za rok będziesz pełnoletni i teoretycznie będziesz mógł zacząć żyć na swój rachunek. Pomyśl czy jest to możliwe, a jeśli nie, co byś musiał zrobić by sobie to umożliwić. Może wyjechać na studia?
Czasem się nie obwiniaj o uczucie zazdrości w stosunku do innych rówieśników, bo to zupełnie normalna emocja, u ciebie spowodowana tęsknotą za prawdziwą rodziną.
I zbieraj dowody na to jakimi rodzice są "cudownymi" rodzicami, by czasem nie mieli później wobec ciebie jakiś roszczeń.
Byle do 18, do pracy i uciekaj od nich daleko. Wcześniej nagrywaj, rób zdjęcia by kiedyś nie podali cię o alimenty. Dasz radę 👍
to bardzo przykre, zwłaszcza, że miłość jest bezwarunkowa.
Najgorsze jest to, że pewnie twoi rodzice to samo slyszeli od swoich(, ah te 'twarde wychowanie') natomiast za młodu pewnie sami z tego powodu cierpieli.
Znam to, bo u mnie w domu to zostało przeniesione z domów dziadków a od nich od pradziadków...
znajdź dobrego psychologa i pamiętaj, że jest Ktoś kto kocha Cię bezwarunkowo.
Moi rodzice bywali kochani,a le ja to wypierałem bo rozpamiętywałem to przez pryzmat krzywd jakie mi rodzina/znajomi wyrządzili. Bardzo o to łatwo gdy w domu bożkiem staje się pieniądź, manipulacje czy alkohol.
Ta patologia odbiła się w moich związkach, zamiast kochać i dawać siebie chciałem zagarniać drugą osobę, mieć na 'własność'.
Jeśli jesteś facetem to czeka Cię trudna droga. uzbrój się w wytrwałość, unikaj tego co Cię zniewala i bardzo polecam Ci do przeczytania Dzikie Serce. mając ponad 30 staram się przemienić to co zaniedbałem przez młodość, bo choć nie chciałem popełniać błędów rodziców okazało się, że finalnie robiłem to samo, znajdź ludzi z którymi dobrze będziesz się czuł i ich nie opuszczaj (najlepiej jakąs męską formację)
Mimo że różnica między nami wynosi lekko ponad 10 lat tym opisem przypomniałeś mi obraz który towarzyszył mi całe moje dzieciństwo. Miałam wrażenie że to wyznanie o mnie. Większość zachowań twoich i moich rodziców jest identyczna. Problemu nie rozwiążemy ale jeśli masz ochotę pogadać to podaj jakiś kontakt do siebie a ja chętnie się odezwę. Wiem że to w jakimś stopniu może pomóc. Trzymaj się i nie daj tam!
Twoi rodzice mają problemy ze sobą. To ich oczywiście nie usprawiedliwia, ale Tobie może pomóc zrozumieć niektóre mechanizmy w ich myśleniu i ograniczać sytuacje, w których jesteś krzywdzony. Niestety, przez takie warunki musiałeś szybko dorosnąć, ale nawet takie bagno nie uniemożliwia Ci bycia dobrym, szczęśliwym człowiekiem - po prostu przed Tobą jest o wiele więcej pracy niż przed ludźmi z normalnych domów (być może z pomocą profesjonalistów), bo Ty normalności musisz nauczyć się sam, nie miałeś dobrych wzorców. Całe szczęście, że jesteś tego świadom już teraz, bo wcześniej zaczniesz sobie radzić z tą sytuacją. Jest taka książka, "dzieciństwo do poprawki", może na nią trafisz. Warto też poczytać o DDA, żeby dla Ciebie nie stało się to balastem na całe życie. Życzę dużo wytrwałości.