#EQ0zH

Wyprowadziłam się do rodziców w zeszłym roku – stwierdziłam, że czas się całkowicie usamodzielnić. Licencjat obroniony, praca na czas nieokreślony była, więc co mi szkodzi spróbować być „w pełni dorosłą”. Wyszukiwałam ofert przez Internet, wybrałam najkorzystniejszą i po ustaleniu wszystkiego tydzień później wprowadziłam się do nowego mieszkania zajmowanego przez dziewczynę w podobnym do mnie wieku. Brakowało co prawda lodówki i pralki, ale uznałam, że to wszystko można załatwić bardzo szybko. OK, stwierdziłam, że się dogadamy ze względu chociaż na podobne zainteresowania. No cóż... Początki były piękne, ale po około trzech miesiącach zaczęłam dostrzegać pewne rzeczy i aktualnie, mimo że jestem bardzo cierpliwym i ugodowym człowiekiem, szlag mnie trafia.

1. Wyjadanie jedzenia to chyba jedna z najczęstszych sytuacji. Nie żebym żałowała – wiecie, może akurat nie miała, a była głodna? Tylko oczywiście dowiadywałam się o tym, że czegoś nie mam, jak po to sięgałam. I dopiero kiedy wprost pytałam, czy mi zjadła to i to, przyznawała się i obiecywała, że „odkupi”. Jak do tej pory odzyskałam tylko kilka gorących kubków, pozostałych produktów ani widu, ani słychu. Nie będę przecież zakładać kłódki na szafkę, w której trzymam jedzenie, chociaż to może byłoby jakieś rozwiązanie.

2. Zostawianie naczyń na kilka dni w zlewie to norma.
Zaschnięte resztki jedzenia, muchy, które zbierają się przy tej „wyżerce” i oczywiście śmieci, które potrafią stać tydzień. A jak wiadro jest pełne, to po co wyrzucać? Można dostawić worek. A jak się nie trafi? To nic! Przecież pod zlewem cała półka może robić za kosz. Nieważne, czy to resztki jedzenia, zużyty tampon czy chusteczka. Syf jest niesamowity i ostatnio po powrocie z urlopu (nie było mnie trzy dni) myślałam, że puszczę pawia. Kiedyś mówiłam jej na trzeźwo, że ma zacząć po sobie sprzątać, ale to dotarło tylko na chwilę. Kłócić się nie lubię, więc musiałam się napić, żeby jej wygarnąć dosadnie co i jak. Wtedy poprawa była już na dłużej.

3. Używanie moich szamponów, żeli pod prysznic, odżywek czy pasty do zębów. Oczywiście zorientowałam się, że jakoś tak szybko wszystko zaczyna mi się kończyć. Przykład: szampon. Faktem jest, że to nie jest szampon taki kupowany w sklepie za 10 zł, tylko wybulam na niego prawie pięć dych, żeby mi starczył na ok. pół roku (to taki typowo fryzjerski i cholernie wydajny). Nagle zaczęło mi go ubywać. Zwłaszcza kiedy np. jechałam do rodziców na weekend czy do znajomych. Zaczęłam zabierać swoje kosmetyki do pokoju...

Mam jeszcze kilka historii, ale mam ograniczenie znaków: o wymyślnych historiach, jak coś "samo się popsuło", jak co tydzień bywa na noc inny facet, jak zrobić z domu syf... Dodam, że laska ma 23 lata.
PaniPanda Odpowiedz

Wyprowadź się i problem z głowy

opowiemwam

Może przecież poszukać innego lokatora.

PaniPanda

Dokładnie, można mieszkać z kimkolwiek innym, ale nie taką osobą. PaniBukiet, piszesz tak, jakby tylko jedna osoba na świecie miała do wynajęcia pokój albo go poszukiwała 🤦‍♀️🤦‍♂️🤦 bycie dorosłym to też dbanie o swoje zdrowie i komfort psychiczny, co jest rzeczą bezcenną.

opowiemwam

Nigdy nie ma gwarancji, ale jak jest źle, to po co się męczyć? Niech złoży wypowiedzenie, wróci do domu rodzinnego i szuka sobie czegoś w międzyczasie.

ohlala

Też bym poszukała nowego mieszkania, ale tylko, jeśli jest taka możliwość bez żadnych strat finansowych - wszystko zależy od umowy.

Raridasz

@PaniBukiet skoro nie ma gwarancji, że inny lokator będzie lepszy to ma dalej mieszkać z syfiarzem? Co za logika. Źle mi, ale nic z tym nie zrobię, bo nie wiadomo czy będzie lepiej. No kurcze, jak nic nie zrobi to się nie dowie.
A może ma możliwości tylko lokalizacja jest super i jej trochę szkoda? Nie wiemy tego, więc bez sensu snuć jakieś domysły.

PaniPanda

Rozwiązania są w zasięgu ręki, tylko trzeba wyciągnąć po to ręce. Nikt za nas tego nie zrobi. Możliwość zawsze jest, osoby które twierdzą, że nie, nie chcą wykazać żadnej inicjatywy, aby zmienić swoje życie. Jeśli chodzi o depresję... Dawanie rad typu ‚,ogarnij się” nie pomaga - jako osoba chora wiem o tym najlepiej, nie musisz mi mówić o stygmatyzacji. ALE nie oznacza to, że nie trzeba chcieć się leczyć, pójść do psychiatry samemu, tego też za nas nikt nie zrobi. To są dwie zupełnie różne sprawy. Wyleczenie depresji wymaga długotrwałej, wieloletniej czasem pracy. A wyprowadzka to szereg planowania zadań który trwa o wiele krócej, tak więc nie porównuj rzeczy, o których nie masz pojęcia. To nie jest to samo. Skoro nie ma możliwości mieszkania samej, szuka się innego współlokatora, lub przeprowadza się do innego pokoju. Jakie widzisz inne rozwiązanie w tej sytuacji niż wyprowadzka? Stąd krótkie „wyprowadź się” - nie wiem co napisać więcej, bo nie ma szczegółów zwyczajnie o sytuacji autorki.
Jeśli miała możliwość wyprowadzki, nie powinno być niemożliwości przeprowadzki. I tyle, to nie jest fizycznie niemożliwe.

PaniPanda

+ zawsze lepiej będzie próbować wyjść z bagna, zamiast nauczyć się w nim pływać

Dragomir

A może powinna założyć konto na YT? :)))

Eureenergie

Sama masz mały rozumek.

Eureenergie

Nie bronię go. To wniosek, który mi się nasunął po przeczytaniu tej śmiesznej dyskusji. I chyba nie tylko mi, patrząc po reszcie komentarzy.

ToTylkoJa90 Odpowiedz

Błagam, nie opowiadaj tych innych historii. Ani to ciekawe, ani wyjątkowe, ani jakimikolwiek. Ot, narzekanie na lokatorkę.

Eureenergie Odpowiedz

Ja bym powiadomił właściciela mieszkania o syfie w kuchni, zepsutych sprzętach i dzikich lokatorach (ci faceci, których laska sobie ciągle sprowadza).

Redmotivator1 Odpowiedz

Fajnie widzieć swoją historię dodaną z konta, które zostało dezaktywowane 😅

kociak301 Odpowiedz

Czyli czas na poszukiwania lepszego lokum

Eldingar Odpowiedz

Jeśli obie wynajmuje cię to mieszkanie od osoby trzeciej, skontaktuj się z właścicielem i przedstaw sytuację.

ifikles Odpowiedz

Jeśli to jest jej mieszkanie to o co ci chodzi? Wynajmij u kogo innego.

sostysiacawsi Odpowiedz

Miałam chwilowy mindfuck:
"Wyprowadziłam się DO rodziców w zeszłym roku – stwierdziłam, że czas się całkowicie usamodzielnić."

rybaczki Odpowiedz

Podobno chcesz być dorosła... A narzekanie jak studenciak na współlokatora w akademiku. Sprawdź umowę, pogadaj z właścicielem, że współlokatorka jest uciążliwa i przekracza zasady współżycia społecznego. Może uda się że że względu na takie warunki albo ja wywali, albo ty będziesz mogła bez konsekwencji zerwać umowę.

Dodaj anonimowe wyznanie