#GQLgF
Trochę nam to zajęło, jednak gdy już go znaleźliśmy podjechaliśmy do niego, a on bez ruchu stał na środku drogi. Więc podeszliśmy do niego a on nadal bez ruchu. Dodaliśmy mu trochę klimatu i ubraliśmy mu marynarkę, żeby pasował do naszego ubioru, jednak on nadal bez ruchu. Szybko robimy sobie zdjęcie, przeglądamy zdjęcia, odwracamy się... Kangura nie ma. Zniknął wraz z marynarką, w której były nasze pieniądze i paszporty. Od razu pojechaliśmy na tutejszą policję. Jako, że zgłosiliśmy to jako kradzież policjant pyta nas "kto to zrobił?". Nie chcielibyście widzieć jego miny kiedy naszą odpowiedzią był kangur. Paszportu i pieniędzy nie odzyskaliśmy.
"Kangur Jack". Tak brzmi tytuł filmu, którego fabułę próbowałeś przerobić na wyznanie. Naprawdę uznałeś, że nikt się nie zorientuje?
Był jeszcze Skippy, ale to dinozaury pamiętają :)
W latach 70/80 Jerzy Urban wydał zbiór reportaży - śmiesznych, dziwnych historyjek z sal sądowych. Jedna z nich była o facecie, który próbował wrócić z Australii posługując się paszportem brata. Powodem była kradzież paszportu przez kangura w okolicznościach takich jak tu ktoś przedstawił. Pamiętam, że marynarka miała być w kratkę :)
Yyy tak jakby kangury potrafią być naprawdę niebezpieczne.
O ile historia jest prawdziwa, nie wiem jak nieodpowiedzialnym trzeba być, żeby zrobić coś takiego z jakimkolwiek dzikim zwierzęciem.
A później ojciec twój rodziciel ustrzelił ze sztucera UFO i tymże UFEM wróciliście do siedziby swej domowej w Kraju nad Wisłą, gdzie Kraka gród orzeł bielik czujnym okiem sokolim dogląda. Tak nam dopomóż buk nad Bugiem i wszystkie drzewka.
Jakoś mało wiarygodne jak na mój gust. Przy takich historiach się zastanawiam, czy są mocno koloryzowane, czy ostro odcięte od rzeczywistości.
To fabuła filmu.
Na 1000% gdzieś już czytałem to.
nie ubraliście mu marynarki, tylko ubraliście go w marynarkę. kto tak w ogóle mówi...
Ja bym wzięła torbę z Ikea, wtedy byś szybko schwytała jakiś okaz