#GQClu
1996 - dziadkowie z kuzynem mieli wypadek samochodowy. Kuzyn nie przeżył.
2000 - kuzynka zaginęła, znaleźli ją 3 miesiące później w jeziorze. Martwą.
2004 - drugi dziadek miał wypadek w pracy. Spadł z rusztowania. Nadział się na pręt. Śmierć na miejscu.
2008 - Dziadek zmarł na zawał. Babcia widząc jego zwłoki dostała udaru. Zmarła kilka dni później w szpitalu.
2012 - potrąciło mnie auto. Miałam złamane obydwie nogi, trzy żebra, obojczyk i pęknięcie czaszki. Cudem uszłam z życiem.
2016 - Wujkowi pękł wyrostek. Nie udało się go uratować.
2020 - rodzice mieli wypadek na motorze. Mama miała połamane kilka kości, a tata niemal połowę z nich. Do teraz się kurują, ale widać już światło w tunelu.
Gdybym wierzyła w zabobony, to powiedziałabym, że ktoś nas przeklął, a tak uważam, że Bóg ma chore poczucie humoru. Boję się 2024, tym bardziej że w tym roku chcę brać ślub. Może los się odwróci. Liczę na to.
2012 i 2020 się nie liczy, bo przeżyliście. Sam fakt, że nie umarliście jest szczęśliwy.
„Odkąd pamiętam co 4 lata w mojej rodzinie dzieje się tragedia. Zaczęło się w 1996 roku, czyli w rok moich narodzin.” ;)
Nie wiem kiedy to było pisane, ale do końca 2024 został niecały miesiąc, więc jest duża szansa, że autorka przeżyje.
Kto z nas pierwszy jej powie? ;)
Tarki pewnie, że wierzy w zabobony ;)
@Tarkin - o tym, że 2024 już się prawie skończył :)
Serio? Wpis z treścią "boję się 2024" pod sam koniec roku 2024?
To kiedy autorka zamierza brać ten ślub?