#GNQDs
Miałem umówione spotkanie u klienta i właśnie jechałem na nie samochodem, rozmawiając przez telefon z kolegą z pracy. Musiałem zjechać na stację benzynową, więc powiedziałem mu, że muszę kończyć. Powiedział, że OK i kończył rozmowę, gdy zobaczyłem nowe połączenie. Popatrzyłem na telefon i zobaczyłem, że dzwoni moja żona, podczas gdy jednocześnie kończyłem rozmowę z kolegą, no i mój mózg przeszedł w tryb „kończenie rozmowy z żoną” i powiedziałem do niego „To do usłyszenia, kocham cię”. Na co on odpowiedział „Że kurde co?” i się rozłączył.
Walnąłem się w czoło z zażenowaniem, zatankowałem samochód, oddzwoniłem do żony. Poradziła, abym lepiej zadzwonił do kolegi i wyjaśnił mu, co się stało.
Zadzwoniłem na firmowy numer, odebrał kierownik. Poprosiłem, aby mnie przełączył do tego kolegi. Zrobił to i pożegnał mnie słowami „To do usłyszenia, kocham cię”.
Okazuje się, że się rozniosło i wszyscy w biurze się ze mnie śmiali. Przez kolejne dni kończyli rozmowy ze mną, mówiąc „To do usłyszenia, kocham cię”.
Dobrze że kolega nie był "kochający inaczej", bo byś mu złamał serce swoją homofobią.
Też ogłądalam ten film z tym ze tam byli policjanci ;-)
Kurde, a ja bym się jakoś źle czuła z tymi żartami. Tak jakby ktoś wyśmiewał mój związek. Ktoś zupełnie przypadkiem zobaczył kawałek mojej prywatności i zamiast zachować klasę i udawać, że się nic nie stało, to o tym wszędzie trąbi.
Chłopaki są prości, żartują albo mówią co myślą w swoim gronie. Tylko baby muszą coś knuć, krygować się, mówić coś naokoło, a za plecami i tak napyerdalają na kogoś jak nie słyszy. Nie zawsze, aczkolwiek częściej niż u mężczyzn.
A ja cię nie kocham za rozmawianie przez telefon podczas kierowania autem.
Urocza historia pełna miłości :P