#GNCxP

Ostatnio dużo mówi się o fat shamingu, ale w ogóle się nie mówi o drugiej stronie medalu, o ludziach takich jak ja - chudych nie z wyboru. Zainspirowana ostatnim postem na IG Ch*jowejPaniDomu opowiem Wam o sobie.

Już od dzieciństwa miałam problem z wagą, i nie wynikało to z tego, że mam anoreksję, nie lubiłam jeść lub rodzice mnie głodzili. Jak każde dziecko miałam jakieś znielubione potrawy/produkty. Moja przemiana materii była i jest nadal tak szybka, że nie potrafię przytyć.

Podstawówka przebiegła szybko i miło. W gimnazjum wszystko się zaczęło. Na początku niewinne przytyki od innych, że powinnam przytyć, by nabrać kształtów. Później doszły do tego wyzwiska: kościotrup, chuda szkapa, chudzielec itp. Najgorszy okazał się nauczyciel muzyki, który co lekcję mówił przy całej klasie, że na pewno mam anoreksję i muszę się udać do psychologa lub psychiatry. Przy całej klasie! To mnie bolało, i to bardzo, wszyscy się na mnie patrzyli i co niektórzy coś tam podszeptywali.

Po latach nauczyłam się z tym żyć, zaczęłam chodzić na siłownię i jakoś udało mi się choć trochę przytyć. Dziś, mając kilka lat przed trzydziestką, mam ponad 180 cm wzrostu i wagę w okolicach 67 kg. Ćwiczę regularnie i biegam, nie wyobrażam sobie życia bez sportu. Nadal słyszę, że powinnam przytyć, że od tego biegania to nic ze mnie nie zostanie, że jestem samą skórą i kośćmi. Ale dzięki ćwiczeniom zyskałam pewność siebie i poznałam swoją wartość. Nie pozwolę, żeby niedowartościowani ludzie powodowali u mnie zły nastrój i zaniżali poczucie wartości. Dla mnie najważniejsze jest to, że jem zdrowo i się nie głodzę, a że nie tyję... No cóż, każdy ludzki organizm jest inny. Mój ma supermoc, która pozwala mi jeść chipsy i czekoladę bez efektów ubocznych, co nawet mi się podoba.

Ze śmieszniejszych rzeczy, które mój metabolizm mi funduje np. w bieganiu jest to, iż przed każdym dłuższym biegiem muszę brać coś na rozwolnienie. Tak, mój metabolizm wtedy wkracza w optymalne obroty i jedzie z tematem, tak że po 30 min biegu muszę do toalety.
Raz zapomniałam wziąć węgla/smecty i po 10 km jak tylko doleciałam do mety, to kierowałam się w stronę kibelków i ledwo zdążyłam :D

P.S. Każdy ma jakieś mankamenty w swoim wyglądzie i często są one od nas niezależne. Następnym razem gdy pomyślisz grubas/chudzielec zastanów się, czy aby ta osoba nie jest na coś chora. Można o kimś powiedzieć, że jest chudy, ale myślę, że lepiej brzmi słowo szczupła/szczupły, a dla osób grubych można użyć słowa przy kości.

Mam pytanie dla osób z ciałkiem - czy gdy mówię, że ktoś jest nabity, to jest to dla Was krzywdzące? Zdarza mi się tak mówić, a nie chcę nikogo tym urazić.
Misogynistx Odpowiedz

Dla ludzi zawsze będziesz ZA. ZA chuda, ZA gruba, ZA ładna, ZA brzydka etc. Najważniejsze, żebyś Ty dobrze czuła się ze sobą i znała swoją wartość. Pozdrawiam Cię serdecznie
- ta "ZA gruba" :)

KlaraBarbara

Tyle, że za gruba lub za chuda są nie zdrowe, gdzie od brzydoty nie dostaniesz wcześniej zawału lub stawy się nie będą bardziej niszczyć

Misogynistx

KlaraBarbara,
pewnie! Zgadzam się z Tobą całkowicie. Chodziło mi raczej o postrzeganie przez innych osób, które są chudsze/grubsze, ale w granicach zdrowotnej normy.

PiratTomi

A niby jak bycie naturalnie chudym ma negatywnie wpłynąć na zdrowie? Ktoś je normalnie, zdrowo i nie tyje, to ma nagle pić tłuszcz czy jak? O ile otyłość jest niezdrowa dla narządów i stawów, tak bycie naturalnie chudym nie jest zagrożeniem dla zdrowia.

Monisia

Najlepiej pozostać ZA-jebistym :)

Misiamisiaa Odpowiedz

Też miałam kiedyś niedowagę, ostatnio przytyłam i wyglądam już całkiem przeciętnie, to samo mówi waga, jednak komentarze nadal słyszę nieprzychylne że za chuda itd. Ludziom nigdy nie dogodzisz a ja nie zamierzam dalej tyć żeby się komuś przypodobac. Najważniejsze to akceptować siebie

sznurowka Odpowiedz

Znam Twój ból - pozdrawia 57kg żywej wagi przy 180cm wzrostu :D Do mnie kiedyś ktoś kiedyś się zwrócił per szczuplinko ze względu na figurę, ale zdarzały się mniej miłe określenia z "wyglądasz jak z Auschwitz" na czele. Cóż, niech się wstydzi ten kto widzi XD

Vito857 Odpowiedz

Maria Szarapowa przez niemal całą karierę ważyła ok. 60 kg przy 188 cm wzrostu.
Po prostu nie przejmuj się ludźmi, bo zawsze znajdą coś, do czego się przypieprzą. Żyj swoim życiem i nie przejmuj się innymi.

klamka54 Odpowiedz

No niby posiadanie takiego "super" metabolizmu jest fajne, ale to nie oznacza, że można jeść co popadnie. Jest coś takiego jak otłuszczone narządy wewnętrzne i wcale nie trzeba być otylym, mogą je mieć i osoby szczupłe jak i te co uprawiają sport. Dlatego, jest to nawet bardziej niebezpieczne od nadwagi czy otyłości, bo ma się przekonanie, że można jeść wszystko bez ograniczeń, no bo przecież się nie tyje, a tu jednak ten tłuszcz wciąż się odkłada i w przyszłości może się to odbić na zdrowiu.

GrubyKotlet Odpowiedz

Zazdroszczę...😍 kocham jeść ale zauważam, że coś zaczęło mi się odkładać... waga w normie ale gdybyś określiła moją sylwetkę jako "nabitą" byłoby mi smutno

HowDeepIsYourLove Odpowiedz

Znam kilka osób, które są grube, bo choroba, bo hormony, tyją jak tylko patrzą na jedzenie, a dziwnym trafem nigdy nie widziałam ich uprawiających sport czy jakokolwiek aktywność.

HowDeepIsYourLove

Ps. Widziałam za to co jedzą i jaki ogólny tryb życia prowadzą. Prawda jest taka, że zdecydowana większość osób przy kości nie dba o siebie, a otyłość nie jest skutkiem choroby, to tylko wymówka.

ad13

Mam podobne obserwacje...

Niezywa Odpowiedz

Każdy mówi że ma zaj*bisty metabolizm dopóki nie zacznie liczyć kalorii i jeść więcej niż ciało potrzebuje. Znam to, każdy mówi że chudy i tego nie da się zmienić, póki nie zacznie jeść 3000-4000 kcal, zależnie od wzrostu, aktywności itd.

PiratTomi

Był czas, że codziennie jadłam pączki, frytki itd, a nie przytyłam nic, a nadmienię, że moja aktywność fizyczna ogranicza się do minimum, bo jestem typem kanapowca. Z jednej strony jest to dobre, bo nie muszę sobie niczego odmawiać, ale z drugiej strony, nie jest miło, gdy wyzywają cię od kościotrupów, anorektyczek, bo nie masz nadwagi jak wszystkie agresywne grubaski.

Ckawka

To taki organizm będzie więcej wydalać.

Już pomijam fakt, że żeby jeść dziennie 4000kcal to trzebaby od miski nie wstawać. Oczywiście nie liczę koktajli bialkowych. Jedzenie 5 posiłków łącznie 1800kcal zajmuje strasznie dużo czas (bo przygotować to min 30min i zejść w 15-30min). To jedzenie 7-8 posiłków po więcej kcal to doby braknie.

Anonimowane

Był moment kiedy jadłam 3 śniadania, dwa obiady i kolację, a w międzyczasie zażerałam się słodyczami. Kalorii nie liczyłam, ale jadłam tłusto, więc na bank w okolicy 3000. I wiesz co? Waga ani rusz, zawsze 170 cm i 50 kg. Wszyscy nazywali mnie anorektyczką, w tym lekarze. Zaczęłam PIĆ olej przy braniu suplementów - nic. Dopiero jak dostałam leki na tycie to udało się skoczyć na 56 kg i wyglądam ludzko. Nie wrzucaj ludzi do tego samego wora.

Niezywa

Anonimowane kolejna... Nie wrzucam, może być tak że jesteś na coś chory i możesz nie tyć. Ale czy jadłaś skrupulatnie parę dobrych tygodni te 3000? Wątpię i mogło być tak że to i tak za mało bo jesteś wysoka. Obserwuje dziewczynę co startuje w bikini fitness i obecnie jest poza sezonem i robi tak zwaną masę. Zaczęła tyć dopiero jak jadła po 4000 kcal dziennie i przytyła przez 10 miesięcy 13 kg. I tak samo Piratomi jak będziesz jakiś czas jeść więcej to nie przytyjesz od razu, poza tym nie wiesz czy jadłaś więcej bo nie liczyłaś kalorii, to że jesz tłuste nie oznacza od razu że jesz więcej. Nie ma fizycznie opcji żeby nie przytyć na tak dużej nadwyżce, jak nie wiecie to się doedukujcie a nie gadacie 'bo ja jem tak dużo i nie tyje hihi' 😆

Anonimowane

@niezywa 8 miesięcy tyle jadłam.
Odkładanie tłuszczu jest naturalnym procesem i, jak wszystkie, zaczyna się w genach. Ja po tacie miałam po prostu taką przemianę materii, że mogłam jeść ogrom i po prostu się nie odkładało. To nie znaczy, że miałam z tego powodu problemy zdrowotne, bo nie miałam. Po prostu byłam chuda, widocznie moje ciało uznało, że wystarczy :/

Wrath1 Odpowiedz

Też tak mam, jem co chcę i nie tyję. Ale u mnie zamyka się to w jakichś granicach, że nie wyglądam za chudo. Olej to głupie piertolenie.

PiratTomi

Głupie komentarze zwykle padają z ust otyłych ciotek, które chciałyby ważyć mniej, ale nie potrafią przejść na dietę i wziąć się za ćwiczenia.

Wrath1

Pirat, albo od grubych psiapsiół.

PiratTomi

Hva, a potem grube Cię nienawidzą. Znam to. Dużo grubych lasek nie może znieść tego, że są osoby, które mogą jeść, co chcą i być szczupłe.

A grubym jędzowatym ciotkom najlepiej wypomnieć każdą fałdę tłuszczu. Na teksty o anoreksji, odpowiadać pytaniem o to, kiedy zacznie się odchudzać itd.

Wrath1

To prawda, ładne wzbudzają agresję u rywalizujących svk. Ale przynajmniej wynagradza im to stosunek facetów. A jak masz taki ryj jak np ja przed operką, to jedni i drudzy traktują cię jak gówno.

PiratTomi

Hva, zauważam to, bo też się sporo nasłuchałam, a wyzwiska na chudych potrafią być wymyślne. Tylko jakoś dziwnym trafem wyzwanie chudego jest ok, natomiast powiedzenie źle o grubym jest bardzo nie na miejscu.

Wrath, myślę, że to twoje poglądy mogą być powodem niechęci wszystkich wokół.

O ile brzydkie i grubaski jadą ładne i szczupłe za wygląd, o tyle brzydkich raczej nikt się nie czepia, bo jest jakiś dziwny kult brzydoty, od razu się zakłada, że jak brzydki to mądry i serdeczny.
Wiadomo, w szkole dzieciarnia jedzie wszystkich równo. Tam można zostać zjechanym za wszystko.

Przykre, że to dorośli potrafią jechać po szczupłych nastolatkach tak po prostu bez powodu. Jakaś dziwna zawiść.

Wrath1

No nie wiem czy poglądy jak idziesz ulicą i obcy ludzie wyzywają cię od pasztetów ew krzywią się na twój widok. Albo na samym wstępie nie chcą znać.

PiratTomi

Jeny, to gdzie ty mieszkasz, że obcy ludzie zaczepiają cię na ulicy, by ci uświadomić brak urody? Jakaś patolska dzielnica czy co? Znałam masę naprawdę brzydkich ludzi i nikt ich nie wyzywał na ulicy. No chyba że jesteś nastolatką i zaczepiają cię tępe bachory ze szkoły. Dorośli, o ile nie są patologią, nie wyzywają obcych ludzi mijanych na ulicy. Choć przyznaj, nie jest miło, gdy ciebie tępią, a spójrz co ty robisz względem homo. Też ich obrażasz.

Wrath1

Miałam tak jako nastolatka i potem jako dorosła osoba przed operkami, dopiero po nich odżyłam i mogłam jako tako normalnie funkcjonować. Wcześniej wyglądało to tak jak piszę. Nie robiłam sobie operek dla kaprysu, bo np kształt nosa czy twarzy mi się nie podobał, tylko po to, żeby mieć spokój od chamskich komentarzy.
Nie wyzywam i nie gnoję na ulicy ludzi z tęczową flagą, więc daruj sobie. To co ja przeżywałam to jest zupełnie inny kaliber. Niejeden na moim miejscu walnąłby już samobója.

PiratTomi

Ciebie dotyka gnojenie w realu, a ich takie ataki w necie. Obie sytuacje są szkodliwe dla tego, który jest atakowany.
Współczuję doświadczeń. Musiałaś mieć ciężkie życie. Mam nadzieję, że już nie będziesz tego doświadczać i że następnym razem, zanim zjedziesz homo za bycie sobą, pomyślisz o tym jak się czułas, gdy jakiś debil wyzywał cię na ulicy. Ty się taka urodziłas i homoseksualny człowiek też się taki urodził. Tylko że ty możesz zrobić operację, a on nie może zmienić orientacji (no chyba że ty potrafisz nagle czuć pociąg do kobiet, bo ja sobie nie wyobrażam, że miałabym nagle współżyć z kobietą, tak jak homo nie wyobraża sobie współżycia z osobą odmiennej płci).

Wrath1

W ogóle bardzo ciekawe jest to, że tyle się trąbi o tolerancję dla homo, są jakieś inicjatywy, żeby zapobiec np przemocy wobec takich osób w szkołach i ludzie się rzucają jak ośmielisz się powiedzieć na nich coś niepoprawnego politycznie, a jak np gnoją kogoś biednego, czy brzydkiego, to nie obejdzie to psa z kulawą nogą.

Zobacz więcej odpowiedzi (2)
Kat666 Odpowiedz

A chrzanić ludzkie nienawistne spojrzenia. Nie warto, patrzeć na tych co obrażają i wysmiewaja innych.

Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie