#GIyVh
Dziś przyznał mi się w końcu, że nie znalazł się tam przypadkowo. Od dawna bardzo mu się podobałam, a bardzo dobrze wiedział, że w każdą niedzielę po północy wracam ostatnim autobusem od rodziców i idę tą drogą. Postanowił zapewnić mi bezpieczeństwo i co tydzień podążać wtedy po kryjomu za mną. Nie byliśmy wtedy jeszcze razem, więc byłam bardzo zdziwiona tym, że zdecydował się chronić mnie w taki sposób. Rozpłakałam się ze wzruszenia i mocno go przytuliłam.
A już myślałem, że umówił się z tamtymi, że Cię napadną, a on bohatersko Cię obroni.
O tym samym pomyślałem.
Mógł jej nie powiedzieć całej prawdy, więc możliwe, że właśnie tak było ;]
Jeśli to nie było ustawione z tamtymi to wyszło Ci na dobre, ale mimo to zachowanie bardzo niepokojące...
Dokładnie, mógł zaproponować odprowadzanie jej
To interesujący przypadek stalkingu.
Myślałam że będzie że im zapłacił za to.