#GCpFp
Przechodząc do meritum - w mojej szkole odbywał sie festyn policyjny. Komenda Wojewódzka postanowiła ocieplać stosunki z mieszkańcami, był to chyba też poczatek akcji z nową maskotką - Pyrkiem ;) Jak to festyn - scena, atrakcje, konkursy. Ogłoszono konkurs wiedzy o policji. No to ja, jako rezolutny i dumny ze swej wiedzy trzecioklasista postanowiłem sie zgłosić.
Konkurs się zaczął, pytania dla mnie były banalne (pokroju do czego służy lizak, jakie uprawnienia ma pojazd na sygnale, jaki kolor etc. etc). Wygrałem odpowiadając na wszystkie pytania dosłownie MIAŻDŻĄC bodajże 5-6 osobową konkurencję. Pan policjant prowadzący konkurs, pod wrażeniem mojej wiedzy, zapytał mnie "Chłopczyku, a ty skąd tyle wiesz o policji?". Dodam tu jeszcze, że moja szkoła była dwie przecznice od komendy na której pracował mój ojciec, wiedząc o festynie urwał sie na chwilę i przyszedł. Na miejscu spotkał się z moją mamą i razem dumni obserwowali popis swojej pociechy. Więc ja stojąc na scenie, przed tłumem mieszkańców mojej dresdzielni, wyciągnąłem mały paluszek prosto w kierunku ojca i krzyknąłem "Bo mój tata jest policjantem i wszystko mi opowiada!". Cały tłum z uwagą skupił się na moim ojcu, który może bardzej niż zaczerwienić sie, zbladł.
Wiele lat później dowiedziałem się że ojciec pracował jako kryminalny, poruszał sie w cywilu jako tajniak, a mundur miał na sobie tylko w szkole podoficerskiej... Ponoć narobiłem mu wtedy trochę kłopotów swoim wyznaniem ;)
Jeżeli był tajniakiem, to nie powinien o tym mówić dziecku... Przecież wiadomo, że dziecko chociażby w szkole będzie się chwalić innym dzieciom, że tato jest policjantem, a skoro dzielnica była taka dresiarska, to szkoła pewnie też.
Ale samo wyznanie fajne ;)
Bez przesady, to nie agent specjalny MI6, tylko zwykły kryminalny - w Polsce większość kryminalnych jest doskonale kojarzona ;)
Ojciec nie powiedział małemu synowi, że jest tajniakiem. Syn dowiedział się o tym, jak sam pisze: "wiele lat później".
Zgadzam sie z Elwira ;) troche bez sensu jak nauczycielka zapyta w szkole o zawod rodzicow a chłopiec powie " mama jest kims tam z zawodu a tata nie wiem bo nigdy nie chciał mi powiedziec" xd
Moj szwagier tez z kryminalnych jest i moj siostrzeniec wie ze jego tata to policjant :)
Ale ludzie Wy też nie rozumiecie... rozanej chodziło o to że skoro był tajniakiem to nie powinien mówić o "tym", czyli ogólnie o byciu policjantem, a nie że powiedział synowi że jest tajniakiem...
Aczkolwiek no zgadzam się że trochę głupio, co właśnie miałby mówić synek w przedszkolu czy szkole :D
A samo wyznanie super
Czyli Poznań :)
A właśnie że nie :D Bo Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody :D
A' popos...Nie mieszkam w Poznaniu, ale byłam tam wielokrotnie i przyznam, że przeraża mnie ilość klubów GoGo w samym centrum, ich jest chyba więcej niż sklepów spożywczych!
Na sto procent Wilda :D
Jeżyce :>
Jedno z większych miast-obstawiam Poznań
Łazarz, Wilda, ewentualnie Jeżyce. Trójkąt bermudzki wpierdolu w Poznaniu xD
Mi sie bardziej Katowice skojarzyły z ta dresdzielnia :D
Na początku myslalam ze lłódź ale jak zobaczylan pyrki to odrazu ze poznan
Jeżyce czy Wilda... Nie mogę się zdecydować, która jest bardziej dresiarska :D
Pyry łączmy się !!! <3
,,w bramach jak kantorach-można wymieniać złotówki na wpierdole,, mistrz! ❤️
Każdy z Dębca to przestępca :v
Co by się nie działo będziemy dziećmi tej ziemi! ;)
Złotówki na wpierdole ??
Poznań - Jeżyce, na bank :D i fakt klubów gogo jest tutaj mnóstwo. Sama pracuje w zwykłym pubie jako kelnerka a obok niego jest właśnie jeden gogo i zawsze kiedy wychodzę na dymka dostaje bardzo ciekawe propozycję od mniej ciekawych Panow...
Pozdro Poznań! <3
"w bramach jak w kantorach, można wymieniać złotówki na wpierdole."
Nie wiem dlaczego, ale bardzo spodobał mi się ten fragment.
Maz fajny styl :)
Czyżby Kielce? :D
Kielce pozdrawiają :D !
Okolice Kielc pozdrawiają ;)
@DeathFairy
Wiem - kamienic się naoglądałam ;). Chodziło mi o to, że często słyszałam o "bramie", a nie chodziło o bramę jako taką, ale właśnie o to podwórze. Które znajduje się za bramą. :D