#EivxY

Moja rodzina pochodzi z małej wsi, w której lata temu płynęła głęboka rzeka. Pewnego dnia mój tata, mając kilka lat, spacerował wzdłuż brzegu tej rzeki (uprzedzając pytania - tak, dawniej dzieci na wsi chodziły wszędzie "samopas", bez opieki dorosłych). Patrzył na mętną po kilkudniowym deszczu wodę i nagle, pod jego nogami, oberwał się brzeg, a jego samego porwał nurt. Chwilę potem uderzył głową o skałę i poszedł pod wodę. Obudził się na brzegu, nad nim klęczał dwudziestoletni sąsiad, również w mokrym ubraniu. Okazało się, że wybrał się na spacer, zobaczył całą akcję i wskoczył do wody, żeby ratować dziecko. Ojciec wrócił do domu z wielkim guzem, ale cały i zdrowy.

Kilkanaście lat później, będąc w domu rodzinnym "na przepustce" z wojska, tata postanowił się przejść na spacer nad rzekę, mimo że pogoda była kiepska. Nie, tym razem nie oberwał się pod nim brzeg, mimo że w swoich latach świetności był całkiem krzepkim młodzieńcem ;)

Na rzece wybudowano z kamieni i gałęzi solidną tamę, żeby można było przejść z jednego brzegu na drugi. Koło tej tamy, w wodzie, szamotał się chłopak, któremu woda zalewała głowę, a on sam próbował desperacko złapać powietrze. Coś przytrzasnęło mu nogę i nie mógł się uwolnić. Ojciec wskoczył do wody i zanurkował. Po kilku próbach jakimś cudem udało mu się podnieść grubą gałąź i chłopak wyciągnął zakleszczoną nogę. Kiedy doholował go do brzegu, młody (chyba w przypływie adrenaliny) uciekł, nie mówiąc, jak się nazywa.

Kilka miesięcy temu zadzwonił do mnie tata. Głos mu drżał kiedy mówił, że na ulicy zaczepił go pewien mężczyzna. Pytał, czy tata go poznaje. Kiedy usłyszał przeczącą odpowiedź, powiedział "To ty uratowałeś mi życie, uratowałeś mi życie kiedy miałem 12 lat!". I opowiedział całe zdarzenie ze szczegółami. Wtedy tata zrozumiał. Chłopak pochodził z sąsiedniej miejscowości, wracał pieszo do domu i chciał sobie skrócić drogę, kiedy kamienie z tamy się osunęły, on wpadł pod wodę, a noga zaklinowała się pod gałęzią. A potem - już wiadomo.

Opowiedział, że to dzięki mojemu tacie żyje, ma żonę i dzieci, założył firmę, która świetnie prosperuje. Zapytał, jak może się odwdzięczyć, a tata tylko odpowiedział: "Już mi się odwdzięczyłeś! Tyle lat zżerała mnie ciekawość kim jesteś i jak ci się życie potoczyło, teraz już wiem". Pożegnali się wesoło, mężczyzna jeszcze przeprosił za to, że wtedy uciekł i nie podziękował, ale był takich nerwach, że nie panował nad tym, co robi. Powiedział, że dobro wraca do nas w najmniej oczekiwanym momencie i poszedł.

Jak widać, czasem musimy poczekać nawet kilkadziesiąt lat, żeby zauważyć, że pewne rzeczy nie dzieją się przypadkowo. Może ktoś z nas urodził się właśnie po to, aby uratować obcemu życie? ;)
daizyy Odpowiedz

Myślałam, że może ten chłopak był synem tego mężczyzny który uratował życie Twojemu tacie ;)

Koloriko

Ja też :P

milamila

Ja też :D

gitarzystka

Ja tak samo. :D

Adamagge

Za dużo seriali;)

kupmikoze

Ja też :D

ochnoitsmonday

Ja również! :D

nata

Też :)

badziebadlakalafijor

ja też :D

rachel95

za dużo anonimowych :)

Hatemonday

Ja raczej pomyślałam, że ten chłopak uratował życie autorowi wyznania ;)

gdziejestmojsos Odpowiedz

"dobro wraca do nas w najmniej oczekiwanym momencie" to jest prawda :)

Vstorm

Może tak i może nie. Raz wróci, raz nie wróci.

Vstorm

Ale i tak warto być dobrym człowiekiem.

koles93 Odpowiedz

Super historia :)
Co 2 miesiące ratuję komuś życie - oddaję krew :) POLECAM !

ekoo Odpowiedz

Bardzo ciekawa historia, Twój tata to wspaniały człowiek ?

lucyferq Odpowiedz

Fajna historia! :-)

jaczylija Odpowiedz

Już myślałam, że ten chłopak też kogoś uratuje :D

Yello Odpowiedz

Bardzo wzruszająca historia ? uwielbiam takie!

strafberry Odpowiedz

Dziwne, że chłopak poznał Twojego tatę.

No jak widać jakoś poznał :)

BADZIEBADLAA Odpowiedz

Myslalam, ze znow wpadnie do wody i bedzie uratowany przez tego samego czlowieka :D

klockilego Odpowiedz

Piękna historia :)

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie