#G93mD
Któregoś razu "uczymy się" i słyszę, że ktoś idzie! Szybko koszulkę na siebie, dziewczyna zapina guziki - nigdy się tak szybko nie ubierałem. Wchodzi sprzątaczka... Myślę - dobra, może nie widziała... Chociaż dziewczyna nie całkiem dokładnie ubrana siedzi mi na kolanach, a ja jej coś tam niby tłumaczę... Na bank widziała! Pani sprzątaczka nie odezwała się ani słowem, spojrzała spod byka, wzięła kosz na śmieci i wyszła.
Myślałem, że konsekwencji nie będzie, ale nic z tego... Po tej akcji straciłem jedną uczennicę - córkę sprzątaczki, której też dawałem korepetycje :D
Uznała, że jej córka nie potrzebuje korepetycji z anatomii
Na początku myślałam żeście się po prostu całowali... rozumiem że się wam „chciało”, ale nie baliście się ryzykować utratą reputacji i nabawieniem się masy problemów? Skoro nawet się nie zakluczyliście to mógł wejść ktokolwiek. Sprzątaczka mogła pójść na skargę i zrobić raban. Pomijam jakiś brak szacunku do instytucji państwowych i potencjalnych „podglądaczy”
No ale może to ja byłam nudna w czasach szkolnych
Sprzątaczki chyba zazwyczaj mają własne klucze, więc pewnie wydawało im się, że są bezpieczni.
Tez tak pomyslalam na poczatku ale chyba ich to nawet krecilo. Bo innego powodu nie widze.
Macanki, cacanki, niby nic złego, ale nie mogę pojąć, dlaczego robili to rozebrani od pasa w górę. W szkolnej sali. W domu, to co innego, w jego czy jej pokoju, ale w szkole? Chyba też byłam (i jestem) nudna, skoro tego nie rozumiem.
Adrenalina i te sprawy
Nie każdego takie ryzyko podnieca. Ja, gdy wiedziałam, że rodzice są w domu i mogą przylapac mnie na seksie z moim chłopakiem, to nie mogłam się nawet skupić, bo wciąż tylko o tym myślałam.
Zawsze bawiły mnie takie szkolne pary, które obmacywały się po kątach.
DwaNastroje ty to chyba z mojej szkoły😂
W liceum mieliśmy w klasie taką parę. Na każdej lekcji siedzieli razem, trzymali się za ręce albo myziali. Jeden z nauczycieli zwrócił im uwagę, wtedy oboje zaczęli płakać, a chłopak zaczął wołać, że nikt nie rozumie jak bardzo się kochają.
@etanolan Nic, ale na wszystko jest czas i miejsce, na „namiętne pocałunki” też i tym miejscem na pewno nie jest szkoła.
Chodzi o lekcję. Szkoła jest jak miejsce pracy. Masz się skupić na zajęciach, a nie na partnerze. To tak jakby na spotkaniu biznesowym szef trzymał za rączkę sekretarkę, bo akurat z nią romansuje.
Dla mnie trzymanie się za rękę podczas pełnienia obowiązków służbowych (a tak patrzę na lekcje) jest tak samo obrzydliwe i nieprofesjonalne, jak trzymanie ręki w majtkach.
Trzymanie się za ręce jest normalne i niegorszące. Tak samo jak siedzenie „po turecku” albo trzymanie palca wskazującego przytkniętego do czoła. Wszystkie te rzeczy możesz robić publicznie, w parku, w autobusie, w czasie spotkania z przyjaciółmi... ale w szkole, na biznesowym spotkaniu, czy w kościele po prostu nie wypada. Są okoliczności, w których powinno zachowywać się nieco bardziej formalnie.
Taaaa napewno
Jestem oburzony. Szczerze oburzony. Sam udzielam korepetycji od 7 lat. Mam 26 teraz. I totalnie nie mieści mi się w głowie jak można łączyć życie zawodowe i prywatne.