#FUnVc
Nie wyglądało to jakby zrobił to ktoś z naszego otoczenia. W tej chwili mina mojego kolegi bezcenna, był totalnie zdezorientowany i cała kurtka uwalona. Po chwili spod trybuny wyleciała mewa, a owy jogurt okazał się zwykłym gównem. Pragnę podkreślić ogromnym gównem. Cóż, koledze totalnie nie było do śmiechu, za to ja nie mogłem przestać się śmiać. Ludzie patrzyli na mnie jak na idiotę i to wcale nie dlatego, że się śmiałem.
Po dłuższej chwili odwróciłem się do kumpla i spytałem, czy nie jestem gdzieś ufajdany tą kupą i w tym momencie poskładał się ze śmiechu. Śmiał się tak bardzo, że nie mógł dojść do słowa. Okazało się, że spory kawałek gówna miałem na czole. Cóż pół godziny z gównem na czole wśród setek osób zawsze spoko :). Jak to mówią ten się śmieje, kto się śmieje ostatni.
Hahaha to ci ludzie jacyś sztywni byli skoro patrzyli na Ciebie jak na debila zamiast się śmiać, przecież ta scena musiała być komiczna :D
Haha miałam podobną sytuację w zeszłym roku... Stoję z koleżanką przed szkoło a tu nagle ze 20 mew albo i więcej jedna z nich narobiła koleżance na głowę aż jej spływało... Myślałam że pekne że śmiechu
*szkołą
Mistrz!
Ok kupa na stadione to fsktycznie ciężka sytuacja. Ja od mewy zarobilem w czolo rybnym paluszkiem, który komus zajumała. Tak z ok 20m nade mna prosto w twarz. Rozcial mi czolo I nos
Haha miałam podobną sytuację, myślałam że deszcz zaczął kropić...
To i tak nie ma tragedii, jak mój tata był na stadionie z kolegą, to jakiś koleś siedzący za nimi zwymiotował temuż koledze na plecy... To musiało być straszne...
Nie koledze, tylko jakiemuś facetowi.
Gówniana sprawa,
Przesrane