#FQEqf

Mam prawie 60 lat i dopiero teraz zaczynam być szczęśliwa. Przez wiele lat żyłam w małżeństwie pełnym przemocy i alkoholu, a moja dorosła już córka od najmłodszych lat powtarzała, że nie ma ojca. Z mieszkania, które odziedziczyłam po rodzicach, notorycznie ginęły wartościowe przedmioty i biżuteria, wystarczyło na moment zostawić dom bez opieki, żeby ginęły lampy, mosiężne figurki, wazony... Choć nie zawsze to pomagało. Mąż podnosił na mnie rękę, gdy w jakikolwiek sposób stawałam między nim a alkoholem. Czasem robił to, gdy po prostu stawałam przed jego oczami, gdy już był po alkoholu. Nie zawsze tylko rękę, w ruch szły najróżniejsze przedmioty: wspomniane wcześniej figurki, naczynia, a nawet krzesło. Byłam cieniem człowieka, bardzo uległa, cicha, bałam się przyjąć jakąkolwiek pomoc, krwiste plamy na tapecie w salonie zakryłam obrazem.

Poznałam Roberta - mężczyznę, który był dla mnie przyjacielem i pomagał odbudować mi osobę, o której sama już dawno zapomniałam. Postawiłam się, wystąpiłam o rozwód, po niekończących się gonitwach po urzędach załatwiłam mężowi mieszkanie komunalne, a w starym postanowiłam zmienić zamki. Poinformowałam go o wszystkim, przekazałam adres i klucze do jego nowego mieszkania, nawet powiedziałam, żeby zabrał, co tylko chce i zniknął z mojego mieszkania i życia, a sama wyszłam do pracy. Po powrocie z pracy próbowałam otworzyć drzwi. Klucz przekręcił się w zamku, ale samo ich skrzydło z trudem się przesuwało. Trochę się z nimi siłowałam i dowiedziałam się, co je blokowało - po drugiej stronie, na klamce, wisiał mój martwy mąż.

Ta sytuacja miała miejsce około 6 lat temu, a ja nadal nie potrafię spać w nocy. Dręczą mnie wspomnienia tamtego czasu, świadomość krzywdy, jaką wyrządziłam córce, obrazy, których pewnie nigdy nie wymażę z pamięci. Jestem teraz w związku z Robertem, który przez cały czas wspierał mnie w trakcie wszystkich tych wydarzeń, również po makabrycznym "zakończeniu" mojego małżeństwa. Nie przejmował się krzywdzącymi plotkami krążącymi po całym miasteczku. Dzisiaj po raz pierwszy od dziesiątek lat przespałam całą noc, przytulona przez mojego przyjaciela i ukochanego.
Ostrzenozeinozyczki Odpowiedz

Rany jakim to wyznanie jest dowodem na to, że nigdy nie jest za późno żeby wyjść z bagna i znaleźć swoje szczęście, aż się smarkaty poczułem przy Tobie a lata przecież lecą i swoje przejścia też mam. Powinni je przeczytać wszyscy młodzi którzy twierdzą, że nie mają przyszłości. Cieszę się, że poznałaś wreszcie kogoś kto cię odbudował i zaczynasz być szczęśliwa :) dużo dobrego wam życzę od siebie !

Seven777 Odpowiedz

Fajnie że udalo Ci sie załatwić mieszkanie komunalne dla współmałżonka jeszcze przed rozwodem, wow. Muszę mojemu chłopu sprzedać ten patent, będziemy mieli dwa mieszkania. Oh, wait... W realnym świecie to nie przejdzie.

ohlala

Może po prostu pomyliła komunalne z socjalnym. I tak, w realnym świecie też je dostaniesz.

Seven777

@ohlala no co Ty nie powiesz? W wyznaniu jest napisane komunalne i do tego się odniosłam. Nie będę analizowała każdego wyznania pod kątem ewentualnych pomyłek autora. Np. Zielona była ta bluzka? A może czerwona? Tak, zapewne o czerwonej chciał/a napisać! Można tak bez końca.

Dragomir

To się nazywa "polaczkowatość". Gardzę.

Mycholina Odpowiedz

Twój były mąż zrobił wszystko co mógł żeby zniszczyć Ci życie. A kiedy stracił już nad Tobą kontrolę i przy okazji sens swojego życia (którym zapewne była dominacja nad Tobą i znęcanie się) skrzywdził Cię jeszcze raz w bardzo okrutny sposób. Wychodzenie z takich relacji jest bardzo trudne. Wreszcie masz życie na jakie zasłużyłaś, chociaż pewnie latami wmawiano Ci, że na nic nie zasługujesz. Życzę Ci wielu szczęśliwych chwil i cudownych przeżyć. Trzymaj się ciepło :)

Piekmag Odpowiedz

Moj maz zrobil to samo. Mial jedynie tyle przyzwoitosci zeby po latach traktowania mnie jak gowno zabic sie poza domem.

honey100 Odpowiedz

Podobna sytuacja była u mojej koleżanki- jak wróciła z pracy, to mąż już wisiał. Ona nie ma traumy, a ja tak- to ja chodziłam z nią na policje i do sądu... jak zapadł niekorzystny wyrok, to po prostu się powiesił...

AleksanderV

Mój ojciec był podobnym typem, przez całe życie rzucał nami po ścianach. Wszystko co mógł wydawał na dziwki i alkohol. Matka próbowała zarobić tyle żeby to wszystko ogarnąć finansowo, ale w pewnym momencie zobaczyła że nie nadąża i poddała się. Zakradła się bieda do domu. Odwróciliśmy się od niego wszyscy, zaczął pić najtańsze wina. Po pijanemu krzyczał że się na nas odegra, zwłaszcza na mnie, że stracę pozwolenie na broń potrzebną mi do pracy w ochronie. Powiesił się z zemsty. Nie wolno żałować takiego człowieka, nie było w nim nic dobrego a jego stan psychiczny był lepszy, niż reszty rodziny.

honey100

Wieszał się 7 razy -zawsze jak była w domu i mogła go uratować.Wtedy spała w drugim pokoju i przed pójściem do pracy, nie zaglądała do niego- tym razem się przeliczył...to był alkoholik , damski bokser i psychol /nawet z ZOMO go wyrzucili/ raptem zorientował się, że wszystko stracił...

Kurkuma Odpowiedz

Niestety alkoholizm doprowadza bardzo często do samobójstw, wiem na własnej skórze.

Dragomir

Ale przeżyłeś/przeżyłaś?

Kurkuma

Byłam z chłopakiem którego alkohol doprowadził do bezdomności a potem posunął do samobójstwa

Dragomir

Przykro mi z powodu każdej bezsensowne śmierci. Tak się czepiłem słówka, ale nie będę tego robił dalej w tym wątku bo to nie jest dobry motyw na śmkeszkowanie. Za to pozdrawiam serdecznie.

Whiteknight

Dragomir, doceniam takt.

zurawinka Odpowiedz

Miałaś własne mieszkanie, a żyłaś z totalnym patologicznym oprawcą i idiotą... Nigdy nie zrozumiem kobiet, które dają się tak traktować i jeszcze fundują traumę dziecku, które patrzy jak ojciec tłucze matkę, a ona z rozwaloną twarzą powtarza, że "to taki dobry chłop, on nie chciał". MASAKRA.

feles

może to być spowodowane np. syndromem sztokholmskim, odejście w takiej sytuacji wcale nie jest takie łatwe

Dragomir

Życie nie jest czarno-białe i nie wszystkie wybory innych ludzi są dla nas zrozumiałe.

Whiteknight

OK, wszystko prawda. Takie sytuacje są bardzo trudne i ofiary często mają problem z odseparowaniem się od oprawcy, ale to nie jest syndrom sztokholmski.

Dragomir

To lata niszczenia poczucia wartości tych osób, wmawianie że inni mają gorzej, że sobie ta osoba sama nie poradzi, do tego dochodzą dzieci, sytuacja na rynku pracy samotnych matek, może zobowiązania finansowe, a to on przeprasza, obiecuje że się zmieni a po dwóch czy trzech tygodniach znów to samo, potem znowu prosi, grozi, wywołuje poczucie winy i tak w kółko...to nie jest łatwa sytuacja i nie dziwię się, że trudno sobie to wyobrazić. Ale tak się też często w takich przypadkach dzieje. Smutne historie, ofiara potrzebuje wsparcia, kogoś kto da jej siłę a nie powie: jesteś głupia że nie odeszłaś...czasami nie ma dokąd odejść. Takich katów powinno się kastrować żeby się nie rozmnażali, i do kamieniołomów.

Heppy Odpowiedz

A o swojej córce nie pomyślałaś? Jaka to jest trauma dorastanie z alkoholikiem? Dobrze, że chociaż ty jesteś szczęśliwa.

Dodaj anonimowe wyznanie