#FLPKK
Nie żebym nie próbowała być aktywna. Próbowałam wszystkiego. Dwa lata tańczyłam w zespole tylko po to, by kisnąć ze zmęczenia po każdym treningu. Całe liceum biegania zeszło na tym, że krótki dystans i tak kończyłam ostatnia. Rower? Tylko na pełnym chillu po płaskim. Nie tonę, ale pływanie na długą metę też sprawia, że ze zmęczenia mam ochotę się zatrzymać i opaść na dno jak na kreskówkach. Sporty, które mi pasują to łucznictwo i kajaki, bo nie trzeba dupy nosić za daleko. Jak spróbowałam turystki górskiej, to na górę weszłam, z niej mnie już znosili, bo reanimowanie czekoladą i płynami nie pomogło.
Byłam nawet u lekarza. Nic mi nie jest, podsumował mnie, że po prostu nie mam kondycji. Próbowałam jeść więcej warzyw, więcej owoców, więcej mięsa lub mniej mięsa przed ćwiczeniami. Czuję się tak samo, a jak kondycji nie było, tak nie ma. To już drugi rok prób.
Cienias ze mnie.
Wydaje mi się za bardzo rzucasz się na głęboką wodę od razu. Kondycja to nie coś co z czym się rodzimy albo ma się to od samych chceci. Zaczyna się od 5 minut biegu a po pół roku można już biegać spokojnie 40 minut bez zadyszki.
@Niezywa, jednak jest coś takiego jak predyspozycja. Wydaje mi się, że działa to też w drugą stronę i można mieć poniżej przeciętnej kondycję. Dla przykładu sam zacząłem biegać jakoś w liceum jeszcze i zacząłem od dystansu 15km w godzinę. Nigdy wcześniej nie uprawiałem sportów, byłem raczej tym co siedzi na ławce (jednak wiadomo, czasami jakiś rower czy coś). Oczywiście chodzi mi tylko o to, że autorka może nie tyle rzuca się na głęboką wodę, co ma po prostu bardzo słabą kondycję - a i takich ludzi znam.
A tak swoją drogą, to autorka pisze o jej sylwetce i silnych nogach. Ale wydaje mi się, że skoro nie ma kondycji, to nogi ma po prostu "większe", ale to przecież nie wygląda na umięśnione (chyba widać tę różnicę).
Teodorr, predyspozycje ważna rzecz, ale na kondycje pracuje się latami. Zaczyna się od marszobiegów, żeby potem przebiec pierwszy kilometr, pięć, później półmaraton, maraton, a nawet ultra. Bądź z czasem przychodzą lepsze wyniki czasowe, bo nie każdy biega długie dystanse. Tak samo w górach. Zaczyna się od szlaków dolinnych, potem szczyty z małym przewyższeniem, bez trudności. A z czasem można spróbować czegoś trudniejszego. Są oczywiście ludzie, którzy będąc pierwszy raz w górach robią Rysy, czy Orlą i radzą sobie świetnie, ale oni mają zazwyczaj dobrze wypracowaną kondycje.
@PoraNaPiwo, oczywiście, kondycję buduje się latami. Jednak predyspozycja, czy też talent, powoduje, że można zacząć z miejsca na wyższym etapie, lub o wiele szybciej przyswajać\rozwijać daną umiejętność\cechę. W moim przypadku nie zaczynałem od marszowiebiegu na dystansie 5km, a biegu na 15km w godzinę. Stawy mam zdrowe, biegam od lat. Wcześniej kondycji nigdy nie wyrabiałem, nie ćwiczyłem itp. więc jak to wyjaśnić? Nie jestem jedynym takim przypadkiem, więc jakaś reguła na to jest.
A wspomniałem o tym tylko dlatego, że na to można spojrzeć też w drugą stronę - organizm ma problemy z przyswajaniem czegoś, nawet tak mechanicznej umiejętności jak bieganie (zbyt dużo czynników wpływających na dobry rozwój kondycji biegowej).
Teodorr, ja to wszystko wiem. Predyspozycje mogą bardzo pomóc, zwłaszcza jak chce się coś robić zawodowo, lub mieć świetne wyniki. Bardziej chodziło mi o to, że autorka nie dała sobie w ogóle czasu na zbudowanie kondycji. Ot porwała się na coś, lub porobiła to przez chwilę i nie wyszło, więc z założenia jest kiepska i do niczego się nie nadaje. Jakby porobiła coś konsekwentnie, to może w końcu miała by efekty. Poza tym jeszcze trzeba lubić, to co się robi. Ja mam np duże predyspozycje do ciężarów, ale co z tego jak mnie to nie kręci. Za to lubię bieganie i góry, do których predyspozycji nie mam, ale sprawia mi to radość i mam coraz lepsze efekty, bo konsekwentnie cisne i się nie poddaje😀
A i jeszcze co do mocnych nóg, to u kobiet wystarczy, że tluszcz na udach będzie mocno zbity, a noga będzie wyglądać na umięśnioną. Żeby mieć optycznie okragłe pośladki wystarczy lordoza. A jeszcze inna sprawa, że u kobiet w ogóle mało widać mięśnie, ze względu na nieco wyższą zawartość tłuszczu w organiźmie jak u faceta. Ja mam bardzo dużo mięśni, ale ze względu, że mam też tłuszcz, to prawie ich nie widać, dopiero po treningu coś tam widać. I wcale nie mam tego tłuszczu jakoś bardzo dużo, bo 2% ponad normę dla kobiet.
A czemu tutaj robienie jakiejś niedojdy z autorki, że nie ma predyspozycji. Wydaje mi się, że nie umie się za to zabrać, na pewno jest jakiś sport w którym byłaby dobra, tylko nie wie jak to ugryźć. Ludzie nie umieją ćwiczyć i to jest fakt, zaczynają od razu z całej rury, nie wiadomo jak się starają, a kluczem jest praktyka. Kiedyś grałam z badmintona, pierwszy trening to był masakra, grałam z ludźmi którzy nie umieli w ogóle odbić lotki. Tak się starałam żeby mi wyszło, im bardziej się starałam tym bardziej nie wychodziło i zaczęłam się stresować. Na następnym treningu podeszłam do tego spokojniej i coraz lepiej mi szło. Więc nie róbmy z autorki jakiejś łamagi, jest młoda, zdrowa i ma silne nogi.
Nie wiem, ja pomimo braku aktywności jak poszedłem biegać pierwszy raz od dobrych paru miesięcy przebiegłem prawie 20 km- jednyn problem, żeby biec dalej to ból kostek. Tak więc ludzie rodzą się z wrodzoną kondycją.
Lolek135, jeśli to było bieganie po przerwie, to dochodzi coś takiego jak pamięć mięśniowa. Dzięki temu łatwiej wrócić do formy po przerwie, czy po kontuzji, niż wybudować ją od zera.
Niezywa, problem w tym, że ona sama robi z siebie niedojde. W dodatku jest niekonsekwentna w działaniach😉
Ale kondycja przychodzi po jakimś czasie. A nie od razu. Jedziesz w góry się wspinać to pół roku przed możesz w miarę zacząć ćwiczyć ową kondycję. Systematycznie po trochu i różnica będzie. Chociaż na początku kilka miesięcy zadyszka obfita
Słowo klucz tutaj to: "próbowałam". Nie chodzi o to, aby spróbować kilka razy, a o to, żeby systematycznie i powolutku budować kondycję.
no to ciesz sie, ze nie musisz robic tego wszystkiego a i tak masz takie cialo
albo zacznij np. chodzic po schodach, codziennie
Siłę się czerpie nie z warzyw i owoców tylko z węglowodanów. Zamiast marchewki zjedz makaron
Ostatnio zamówiłem sobie witaminę B12, ze względu na wyniki krwi (niska hemoglobina), poczytałem recenzje produktu, ludzie piszą "nareszcie mam energię, czuję się jak nowo narodzony" i podobne rzeczy. Może spróbuj ;) jest bez recepty i podobno nie da sie przedawkować.
Żelazo, magnez, witaminy z grupy B. Jest wiele preparatów które są zalecane przy chronicznym zmęczeniu. Ja jednak radzę zacząć od diety i dokładnych badań. Wszytko da się przedawkować, a nadmiar witamin jest tak samo szkodliwy jak ich brak.
Nadmiar witamin, mikro i makroelementow jest duzo bardziej niebezpieczny niz niedobór. Szczególnie nadmiar żelaza i witamin rozpuszczalnych w tluszczach (ADEK). Najlepiej pójsc do lekarza i zrobić badania.
Karboksyhemoglobina dokładnie tak. Jednak nie wiele osób o tym wie a jeszcze mniej chce tego słuchać.
Oczywiście, nie należy przesadzać z lekami czy suplementami diety, ale akurat witamina B12 jest nieszkodliwa (chyba że bierze się dożylnie duże dawki przez długi czas, ale i wtedy skutki uboczne są rzadkie), czytałem różne źródła i pytałem lekarza.
Jest kilka substancji których ludziom w naszej sferze klimatycznej brakuje, m.in. jod (dlatego używana jest sól z dodatkiem jodu) i witamina D, zwłaszcza w zimie. B12 zwłaszcza u osób które chcą się zdrowo odżywiać (występuje głównie w czerwonym mięsie i wątrobie). Witaminą D owszem można się zatruć, ale do tego trzeba zjeść ogromną ilość (są preparaty na receptę które zawierają 20 razy tyle co preparat bez).
Całe szczęście że mamy 2020 i wielka pupa i masywne nogi są w modzie. 15 lat temu mogłabyś mieć z tego powodu kompleksy.
To kwestia genetyki ale też i treningu. Mam kumpla który zbudował fantastyczną figurę dzięki treningowi i genetyce, a jest wegetarianinem zażerającym się słodyczami.
Ja od dziecka miałam mnóstwo ruchu, ciągle łaziłam po drzewach, jeździłam na rowerze, łaziłam po górach, pływałam, grałam w piłkę i kosza z dzieciakami z osiedla. Zawsze byłam najlepsza w gumę i na skakance, a hula-hop mogłam kręcić godzinami. Mimo to kompletnie nie mam kondycji. Biegać nienawidzę, po kilku metrach łapię zadyszkę, na rowerze jeździć lubię, mogę nawet w dalekie trasy, byleby było w miarę płasko, bo pod każdą większą górkę muszę rower prowadzić. Umiem pływać i to nawet szybko, ale też na krótki dystans, bo szybko się męczę. Na górę wyjdę, podobnie jak ty, ale już z zejściem jest problem, bo potrzebuję dłuuuugiego odpoczynku. Ogólnie nie mam nigdy problemów z bólem mięśni, zmęczeniem fizycznym, czy z bolącymi nogami, co po prostu przy większym wysiłku fizycznym kręci mi się w głowie, mam duszności, tracę oddech, czuję jak krew mi w głowie pulsuje, pogarsza mi się wzrok i jest mi tak słabo, że nie mogę zrobić kroku. Tak samo robiłam przeróżne badania, łącznie z tomografią głowy i nigdy nie wyszło nic niegatywnego.
Chyba cienias ze mnie też :P
Żeby nie było, że aktywność fizyczną miałam tylko w dzieciństwie, to przez ostatnie 5 lat do pracy jeździłam rowerem (40 minut w jedną stronę), chodziłam na basen 3 razy w tygodniu, do tego dwa razy dziennie spacer z psem po minimum pół godziny. Mimo to moja kondycja jest równa zeru i wystarczy, że próbuję przebiec 10 metrów, to od razu łapię zadyszkę i robi mi się ciemno przed oczami.
osiedle
1. «nieduże skupienie budynków w mieście lub na wsi; też: zespół bloków mieszkalnych»
2. pot. «ludzie mieszkający w takim zespole budynków»
Owszem, jestem ze wsi i jak podaje słownik języka polskiego pwn, osiedle dotyczy również wsi.
Też tak mam. Pięć dych na karku prawie,sportu zawsze mnie wykańczaly, chociaż w miarę możliwości w młodości uprawiałem, a wyglądam dobrze. Biorąc pod uwagę wiek, nawet lepiej niż dobrze 🙂