#FIgXz
Jak to często bywa szukałam szybkiego pocieszenia. Postanowiłam więc postawić na znajomości internetowe. Od jakiegoś czasu utrzymywałam kontakt z pewnym mężczyzną, który grywał ze mną w pewne MMORPG. Z uwagi na to, że zaczął jasno dawać do zrozumienia, że jest zainteresowany znajomością ze mną, pomyślałam - czemu nie?
Nie mogło obyć się bez przeszkód. Obiekt mojego zainteresowania bowiem mieszkał dobre 300 km ode mnie. Oprócz tego był 10 lat starszy, co szczerze mówiąc odrobinę mnie zniechęcało. No ale wiek nie gra roli w miłości, tak wszyscy powtarzali, więc postanowiłam spróbować.
Wspaniałomyślnie mężczyzna ten, nazwijmy go roboczo Iksem, postanowił przyjechać do miasta, w którym mieszkam. Przyjechał, spotkanie przebiegło w miłej atmosferze, było ach, och i w ogóle super... Nie wyglądał na swój wiek, wręcz trudno było mi uwierzyć, że jest aż tyle starszy.
Następnie zaprosił mnie do siebie. No cóż, pociągi jeżdżą, jestem już dorosła, nic złego nie może się stać! Iks czekał na mnie na peronie z kwiatami, zabrał mnie w piękne miejsca swojego miasta, oprowadził, zabawił. Ale kiedy przyszło co do czego i miałam odjeżdżać - zaproponował nocleg u siebie. Pomyślałam chwilę i doszłam do wniosku, że dziwnie tak nocować u nowo poznanego mężczyzny, no i chcąc nie chcąc - ma to jakiś podtekst pewnie. Iks jednak nalegał, chciał zapewnić mi wygodny kącik tylko dla mnie, a robiło się coraz później, więc ostatecznie się zgodziłam.
Chyba nigdy nie popełniłam większego błędu. W tym miejscu czas na przestrogę - nie ufajcie osobom poznanym w Internecie, nawet jeśli wydaje wam się, że już je znacie, wszystko jest cudownie, milusio i w ogóle. Nie ufajcie im dopóki naprawdę dobrze ich nie poznacie.
Wspaniałomyślny Iks postanowił bowiem uwięzić mnie u siebie w domu. Drugiego dnia rano wyszedł do pracy zamykając mnie w mieszkaniu. Kiedy wrócił - usiłował zrobić mi pranie mózgu, tłumacząc że on potrzebuje kogoś, kim będzie mógł się zaopiekować.
Gdy ostatecznie wróciłam do siebie do domu - pojechał za mną! Do mojego domu! Znalazł mnie i nie opuszczał na krok. Zaczęły się groźby w stylu "jeśli do mnie nie wrócisz, wskoczę pod pociąg". Dostałam zdjęcie opakowania tabletek nasennych, które rzekomo właśnie połknął.
Historia kończy się jednak happy endem. Po długich staraniach i próbowaniu już niemal wszystkich sposobów - w końcu udało się od niego uwolnić. Obraził się kiedy zaczęłam go krytykować. Przez długi czas bałam się, że naprawdę sobie coś zrobi, jednak w takich sytuacjach nie można się wahać. I nie bójcie się opowiedzieć o sytuacji innym! Proście o pomoc, nawet jeśli sytuacja wydaje się bez wyjścia.
Kiedyś grywałam w gry MMORPG i zakolegowałam się przez przypadek z pewnym chłopakiem. Przez pierwszy rok ze sobą rozmawialiśmy nie znając swoich imion, nie wiedząc skąd jesteśmy, ile mamy lat. Prawie codziennie ze sobą pisaliśmy, tylko i wyłącznie przez witrynę owej gry, nigdy na żadnej stronie społecznościowej, nigdy telefonicznie. Po roku okazało się że facet coś do mnie czuje i chciałby się spotkać, wyjechać gdzieś ze mną na weekend. I wtedy okazało się że ja mam 15 lat a on 25 i mieszkamy na dwóch końcach Polski. Od tamtej pory potoczyło się szybko, długie rozmowy telefoniczne, długie i smutne wiadomości tekstowe. Właśnie w tamtym momencie miałam kontrolną wizytę u lekarza i okazało się że jestem chora na pewną chorobę genetyczną, nieuleczalną, ale nie zagrażała ona mojemu życiu, "otrząsnęłam" się, napisałam krótką notę pożegnalną do mojego kolegi i ignorowałam jego wiadomości, telefony. Skończyło się na tym, że przez kilka tygodni parę razy dziennie do mnie dzwonił, za każdym razem z nowego, nieznanego mi numeru telefonu. Dzisiaj, prawie 10 lat później zastanawiam się co by się złego stało, jakbym w swojej naiwności gdzieś z nim pojechała.
Typowy stalker.
przeczytaj książkę 'Kobiety które kochają za bardzo' mi uratowała życie. Pozdrawiam:-)
ale ona go nie kochała..
O nie! Chyba muszę zerwac z moim facetem,bo poznałam go przez neta... 5 lat temu.
Dla mnie nienormalnym jest w ogóle poznawanie kogoś w internecie. Mało to miejsc i okazji do poznania kogoś? Widocznie za mało, że trzeba próbować w sieci, a nie wiadomo, jaka ta osoba jest...
Jak byk napisane, że ona nie szukała znajomych w internecie, tylko, że poznała go podczas grania! Bardziej nienormalne jest próba chodzenia z osobą mieszkającą 300 km i do tego pojechanie do domu tejże osoby.
DamaKaro - "nawet na początku", nie za dobrze to brzmi :D
Ja poznałam faceta w internecie I 5 lat jesteśmy razem :)
Mój brat poznał swoją dziewczynę przez Internet i juz są ze sobą prawie 7 lat a za 2 lata ślub:)
@Kalbi - A w Internecie to jakiś inny gatunek ludzi siedzi? Jakie ma w ogóle znaczenie jak się kogoś pozna?
Ja poznałam 3,5 roku temu chłopaka w Internecie, 2000 (słownie dwa tysiące) km ode mnie - wczoraj mieliśmy 3 rocznicę związku. :3