#F9eV9
Dostaliśmy z żoną wezwanie do szkoły, że nasz syn znęca się nad jedną dziewczynką z biedniejszej rodziny. Żona pracowała tego dnia na południe, więc na spotkanie z gronem pedagogicznym poszedłem ja.
Byłem sceptycznie nastawiony, bo jak to? Mój syn? Ten, który pomaga w domu, płacze o byle pierdołę i jest grzeczny, miałby się nad kimś znęcać?
Ale to co usłyszałem od rodziców tej dziewczynki, jej samej i to co zobaczyłem na kamerze szkolnej otworzyło mi oczy. Nie tylko na syna, ale i na mnie samego.
Gdy byłem w gimnazjum, chodziła do naszej klasy pewna dziewczyna. Nie grzeszyła urodą, ale nadrabiała intelektem oraz humorem. Ale co z tego, skoro dla nas była paszczurem? Smokiem. Brzydulą. Fleshem. Wyzywaliśmy ją dla żartów. Dobrze się bawiliśmy, codziennie wymyślaliśmy kolejne cudowne wyzwiska. Podkładaliśmy nogi, niszczyliśmy rzeczy, zamykaliśmy w kabinie w toalecie i ku uciesze reszty wylewaliśmy na nią wodę z kibla. Albo moczyliśmy szczotkę toaletową i "święciliśmy demona". Pewnego dnia przegięliśmy i próbowaliśmy ją podszczypywać w pośladki, w piersi.
Nie było wtedy kamer, a przed nauczycielami graliśmy aniołków. Wszak mieliśmy tylko po 14 lat...
Popełniła samobójstwo. A nas nie spotkała żadna kara, podobno jej ojciec był alkoholikiem, więc za przyczynę jej śmierci obwiniano sytuację w jej domu.
To wszystko wróciło do mnie właśnie na pogadance z nauczycielami. Przeprosiłem rodziców dziewczynki i zabrałem syna do domu.
Pierwszy raz w życiu podniosłem rękę na własne dziecko. Sprałem go pasem, zabroniłem dostępu do telewizji i komputera. Znienawidziłem siebie za zbicie własnego syna i znienawidziłem siebie za to, że zniszczyłem życie jednej rodzinie. Jestem potworem, bo czerpałem satysfakcje z jej cierpienia, a jej śmierć łatwo wyparłem z pamięci w liceum. Teraz nawet nie pamiętam w którym miejscu spoczywa. Brzydzę się sobą.
" Wszak mieliśmy tylko po 14 lat..."
Nie "tylko", a raczej "aż". Czternastolatkowie to nie małe dzieci, a ty byłeś rozpieszczonym gówniarzem, podobnie jak twój syn.
Ale czasu już nie cofniesz, a dziewczynie życia nie zwrócisz. Może pocieszy cię fakt, że jej decyzja mogła być podyktowana także sytuacją w domu.
A ty teraz zajmij się synem, aby nie ponawiał twoich błędów, zanim będzieza późno.
@Useyouredisfunction A czy to właśnie nie e był sarkazm w wyznaniu ?
Ciesze się, że się sobą brzydzisz. Może moj komentarz będzie brutalny, ale muszę to napisać. Nad moją siostrą rówieśnicy znęcali się przez kilka lat, w pewnym momencie doszło do molestowania i gwałtu. Razem z rodzicami dowiedzieliśmy się o tym niedawno. Gdy była dzieckiem rodzice widzieli, że z moją siostrą coś jest nie tak. Ona sama mówiła, że wszystko ok, do tego ich czujność uśpili nauczyciele i psycholog twierdząc, że ona taka jest. Nauczyciele udawali, że nic nie widzą, a z pewnością widzieli dużo. Od wielu wielu lat leczy się psychiatrycznie przez tych zwyroli, ma za sobą 2 próby samobójcze. Nie mogę znieść myśli, że oni zapewne mają teraz rodziny i w miarę poukładane życie. Nie próbuje zrujnować im tego tylko dlatego, że mnie błagała i nie chce podać nazwisk. To, że teraz zrozumiałeś swój błąd nic nie zmienia. Mam jednak nadzieję, że syn dostanie porządną lekcję.
Aczkolwiek dobrze, że przynajmniej rozumiesz co zrobiłeś, lepiej późno niż wcale.
Swoich błędów już nie naprawisz więc to powinien być temat zamknięty. Możesz chociaż naprawić i naprosrowac swojego syna a myślę że właśnie w takiej sytuacji lanie było najlepszym rozwiązaniem, skoro on kogoś krzywdzil to i sam mógł zostać skrzywdzony. 10 lat to wiek gdzie wiadomo co można a co nie i jakie mogą być konsekwencje.
absolutnie nie popieram przemocy. teraz gowniaki sa tak uzaleznione od internetu ze wystarczylby szlaban- zamiast smartfona stara nokia, rekwirowanie komputera i konsoli- to zaboli najbardziej
jak wsadzal komus glowe do kibla- wsadz jemu
skopali dziewczynce plecak? skop tez jemu
podwijali spodniczke? sciagnij mu spodnie znienacka
przezywali? przezywaj jego
plus wylumaczenie- jak sie teraz czujesz? a jak sie czula myslisz ta Ola czy inna Karolina?
"Absolutnie nie popieram przemocy" ---> wsadź mu głowę do kibla, ściągnij spodnie znienacka, przezywaj. Przeczysz sama sobie
konsekwencje zachowan- a nie BICIE Mikserku ;)
jest roznica
Czyli według Ciebie wsadzanie głowy dziecka do kibla, nie jest przemocą? Uważasz, że bicie jest złe, a cała reszta "konsekwencji" ok? Otóż przemoc to nie tylko bicie, bazienko :)
wiem ze przemoc to ne tylko bicie, zejdzcie ze mnie
ale czym innym jest wluczenie pasem
a czym innym jest zrobienie TEGO SAMEGO co mlody tej dziewczynce, postawienie go w tej samej sytucji, by mogl dowiedziec sie, co ona wtedy czuje
troche sie nie rozumiemy
ja jestem za
1. wpajaniem OD MALEGO pewnych zaad
2. opowiedzeniem przez autora swojej historii i konsekwencji
o tym pisalam w komentarzach
nie wiem co mialoby zrobic bicie pasem, serio, chyba tylko wyladowanie frustracji autora na dziecku- rozumnym na tyle, ze rozmowe powinien zrozumiec, bez bicia
nie mowie, ze stawianie mlodego w sytuacjach takich jak stawial dziewczynke ( nie wiem co tam robili, szarpali wyzywali) jest super , ale na pewno nauczy wiecej niz bezmyslne napierdzielanie pasem, ktore pokazuje, ze silnieszy moze bic slabszego
Też nie popieram przemocy, ale gówniak był wychowywany w swoim bananowym świecie, gdzie przed rodzicami grał aniołka a poza domem zachowywał się jak zwykły śmieć. Podejrzewam, że nawet głosu na niego nie podnieśli bo od razu ich szantażował emocjonalnie płaczem.
Takie lanie było dla niego jak kubeł zimnej wody, więc uważam, że jak najbardziej zasłużył bo gnębił kogoś świadomie.
Smieszy mnie jak bazienka, ktora sama ma lat 15, tak autorytatywnie wypowiada sie na tematy zwiazane z wychowaniem dzieci :D
Do wszystkich popierających bicie. Jaką macie gwarancję, że gówniarz lanie uznał za konsekwencję swojego zachowania, a nie przyłapania?
W szkole jednymi z najbardziej aktywnych dręczycieli w moim przypadku byli ci bici przez rodziców. Taki rodzic wyładowywał swoje frustracje na nich, a oni na mnie.
Z punktu widzenia ofiary, gratuluje pomysłu, synek poszuka teraz miejsca bez kamery i zemści się na swojej ofierze…
@Fina, dlatego Bazienka dobrze mówi. Konsekwencje zachowań, nie wyładowywanie złości.
Opowiedz synowi historię tej dziewczyny. Będzie to trudne, ale go otrzeźwi.
i na pewno bedzie lepsze niz bicie
Lanie to środek doraźny, jak najbardziej wskazany.
Ta historia to coś więcej.... do rozwydrzonego dzieciaka może nic nie znaczyć, bo stwierdzi, że wymyślona na poczekaniu na potrzebę sytuacji.
Lanie da mu jednak do myślenia nad tą historią czy aby na pewno była zmyślona...
Gardzę takimi ludźmi. I gó...no a nie TYLKO 14 lat. Aż 14.
Tak wszyscy doradzacie autorowi, żeby opowiedział tą historię, bo ona będzie jak kubeł zimnej wody. Otóż uświadomie wam, że niektórzy ludzie rodzą się z niewielką empatia. Cały czas na świecie ktoś umiera i mnie śmierć obcych osób, których nigdy nie poznałam ani trochę nie rusza. Nie wiem co ludziom daje znęcanie się nad innymi, ale ja nie umiem pomagać ludziom. Dla mnie większość problemów jest błachych, a ludzie zbyt wrażliwi i słabi psychicznie. Niektórzy za znęcanie uważają rzucanie głupich żartów, a mnie to zawsze bawi, nawet jeśli dotyczy to mnie. I szczerze mówiąc lanie działało najlepiej, bo bałam się fizycznego bólu, jako że psychicznego prawie w ogóle nie odczuwam
Po prostu nie miał ci kto wpoić empatii. Empatię się rozwija u dzieci. Przez odpowiednie bajki i zachowania. Widocznie twoi rodzice mieli to gdzieś.
Gnębienie w szkole to paskudna sprawa i czasem naprawdę może doprowadzić do tragedii. Cieszę się, że nie jesteś kolejnym rodzicem, który usilnie twierdzi, że jego synek jest święty i nawet w obliczu dowodów uparcie twierdzi, że jego ukochana latorośl nic złego nie zrobiła. Nie będę oceniać faktu lania, mam wrażenie, że chłopak zasłużył, ale z drugiej strony, jestem przeciwna takiemu rozwiązaniu i uważam, że mógłbyś obejść się bez niego. Ale zabranie komputera i telefonu jak najbardziej. Myślę jednak, że to nie wszystko. Wychowanie to proces długotrwały, tak samo jak sprawienie, by dziecko zrozumiało dlaczego tak naprawdę źle robi. Szlaban na komputer to kara jak każda inna, on potrzebuje rodziców, i to bardzo. Dziesięciolatek powinien już wiedzieć dlaczego takie właśnie zachowanie jest złe i że druga osoba może czuć się naprawdę strasznie, gdy robi jej się takie rzeczy. Dlaczego więc o tym nie wiedział? Jedna sprawa to wpływ grupy w szkole, wiadomo... a druga to rodzice. Nie ilozuj teraz dzieciaka, utrzymuj karę, wiadomo że konsekwencja musi być zachowana jak już się coś zaczęło, ale oprócz kary, musisz mu uświadomić dlaczego tak nie wolno robić. Co czuła tamta dziewczynka i dlaczego cierpiała, gdy robił jej to co robił. Teraz Twoim zadanie, to nie tylko zadanie dziecku odpowiedniej do przewinienia kary, ale również wprowadzenie w wychowanie tej części, w której uświadamiasz go dlaczego znęcanie się nad innymi jest złe, a pomaganie i wspieranie przeciwnie.
To zawsze doprowadza do tragedii. Ofiary do końca życia cierpią. To sie nigdy nie kończy.
Ja bym tak bardzo nie przeżywała tego zbicia. W życiu od taty dostałam dwa razy: za kradzież i za zwyzywanie mamy. Byliśmy i jesteśmy kochającą się rodzina, a ja w sumie jestem wdzięczna ojcu, bo być może przerwał coś złego.
Za biciem dzieci co prawda to ja nie jestem, ale może właśnie ocaliłeś syna przed byciem Tobą samym...
W latach 90. dostawalismy pasami czy kapciami po dupach regualrnie jak nabroilismy wyszlismy na ludzi (oczywiscie z wyjatkami), a teraz robi sie afete z klapsa kiedy rodzic probuje dyscyplinowac swoje dziecko. Dajcie spokoj. Pranie kablem czy rura od odkurzacza po glowie badz tluczenie dziecka z piesci to nie to samo co lanie na dupsko za bycie malym gnojkiem.
Dobrze zrobiles, wez sie za gowniaka, jeszcze nie jest za pozno na wychowanie go. Przestan nienawidzic siebie, dowiedz sie gdzie dziewczyna lezy, zapal swieczke na jej grobie i ogarnij swojego dzieciaka. Wykorzystaj ta sytuacje jako motywacje.
Nie! Nie wyrosliscie na ludzi, chociażby dlatego, że uważacie, że dzieci należy prać na nieposłuszeństwo bo i tak nie zrozumieją jak się im wytłumaczy. Są badania, potwierdzające, że bicie nie ma pozytywnych skutków, za to ma całą górę negatywnych. Tutaj dodatkowo sprawnie było wyladowaniem emocji, gdyby syn był chociaż 3-4 lata starszy to ojciec już by tego nie zrobił bo byłby za słaby. Ale gdyby opowiedział historię tej dziewczyny, pogadał z synem a dodatkowo regularnie z nim rozmawiał wcześniej i uwrażliwiał na uczucia innych to nic takiego by się prawdopodobnie nie stało. Nie mówię tu o tym, żeby usunąć bicie i nie dawać nic w zamian. Ale rozmawianie z dziećmi od najmłodszych lat to ciężka praca, która jednak daje efekty - dużo lepsze niż bicie
Mój kolega z klasy dostawał regularnie lanie od rodziców za każde przewinienie. W czwartej klasie pobił młodszego o dwa lata chłopaka do tego stopnia, że uszkodził mu nerki. Różnie to bywa z tym wychodzeniem na ludzi.
niebieskie, zgadzam sie 100%.
to CHORE i zaburzone myslec, ze przemoc jest ok. i klaps to ets przemo- to wykorzystanie swojej przewagi fiizycznej po to by zadac bol slabszemu.
dumni jestescie ze swoich rodzicow? ze swoje braki emocjonalne by rozwiazac problem w inny sposob cedowali na was, bijac slabszego?
i kurna tacy ludzie uwazaja, ze ja wyrosllem na normalnego to moj syn tez, i chlast. bo rpemoc jest dobra
a opetm wielkie zdziwienie, dlaczego taki synus, ktory miall "wyjsc na ludzi" przez bicie- bije i dreczy slabszego kolege. przeciez "nie tak cie wychowywalem" hahahaha
janko ja bylam bita, ta jak syn autora- za przewinienie. "normalna" metoda wychowawcza w ltach 80-90
mam do dzis paniczny lek przed bolem i to taki, ze mdleje
mialam narkoze przed zabiegiem, zyly mi uciekaly tak, ze za 1 razem kluta bylam 6 razy, za drugim 9, bylam juz wetdy malym wyjacym klebuszkiem. kobieta prawie 30 lat wtedy. dorosla.
nie urodze dziecka, bo za nic nie wyobrazam sobie kilkunastogodzinnego bolu porodu
i co na to powiesz, Poppy? histeryzuje, robie afere?
Noname a gdzie byl ten ojciec przez 10 lat? jestes pewna ze tlumaczyl mlodemu? bo ja niekoniecznie
Bazienka widocznie masz niski próg bólu albo panikuejsz jak dzieci przed szczepionka. Lanie w dupe boli bardzo mało, to jedno z najbardziej odpornych miejsc. Mnie też rodzicie bili po dupie, a teraz chodzę na tatuaże i podoba mi się ten ból
Nie przekręcacie tego, co napisałam. Wyraźnie podkreśliłam, ze pranie dzieci za byle co to nie to samo, co klapsy na dupsko kiedy gowniak się nie słucha. Nie napisałam tez nigdzie, żeby z dziećmi nie rozmawiać w ogole i żeby rozmowę zastąpić laniem, co wy mi wmawiacie?
Jestem rocznikiem 93, a więc slynne lata 90. Moi rodzice NIGDY nie podnieśli na mnie i mojego brata ręki. Wyrośliśmy na ludzi. Nigdy nikogo nie dręczyliśmy. Ja sama byłam dręczona, a brat rzeczywiście raz, czy dwa przepychał się z innymi chłopakami, jak się później okazało bronił wyśmiewanego kolegi. Można? Można! Rodzice, mimo nawału pracy, dużo z nami rozmawiali i tłumaczyli. Zwracali bardzo dużą uwagę na empatię, wczuwanie się w sytuację drugiego człowieka i pomoc innym, ludziom lub zwierzętom.
Przemoc to droga na skróty, pokazaniu dziecku własnej słabości i nieumiejętności komunikacji.
Fina, zgoda, tylko klaps za kare, kiedy dziecko wie ze to jest zle to nie przemoc. Przemocy dopuscil sie gowniok na tej dziewczynie, a klaps to byla dobra kara. Tak samo jak wiezienie nie jest przemoca, a kara dla przestepcow ktorzy czesto sie orzemocy sie dopuscili. Widzisz roznice?
Dokładanie. Klapsy są dobre.
Nie dostawałam często. Ale raz poszłam do koleżanki bez wiedzy rodziców. Szukali mnie długo. Gdy wróciłam, dostałam tak srodze, że potem idąc nawet do ogródka mówiłam, gdzie idę. Już nigdy im nie uciekłam.