#F8bN2
Była noc i smacznie sobie spałam, gdy obudził mnie mój brat. Okazało się, że wracał do domu i zobaczył, że na drodze leży mój kot, niestety nieżywy. Szybko się ubrałam i pobiegliśmy na zewnątrz. Faktycznie, kot leżał na ulicy z roztrzaskaną czaszką, ktoś go potrącił. Przyniosłam z domu jakąś deskę i na tych prowizorycznych noszach przenieśliśmy truchło pod dom, by rankiem urządzić mu pogrzeb. Idąc przypomniałam sobie o "Smętarzu dla zwierzaków". Przeszły mnie ciarki i uznałam, że choć lubiłam kota, nie chcę by ożył, bo byłoby to zbyt przerażające.
Weszliśmy do domu. Miałam wrócić do łóżka, gdy usłyszałam jakiś hałas dochodzący z piwnicy. Po otwarciu drzwi wybiegł zza nich mój kot. Zaczęłam wrzeszczeć i kazałam mu wracać tam, skąd przyszedł, wyzywałam go od demonów i tak dalej. Byłam przerażona.
Okazało się, że kot, którego znaleźliśmy na drodze, nie był mój.
Lepszą historię miałem ja, niestety kot Czarek został potrącony przez samochód, rano musiałem go pochować, był to pierwszy zwierzak jakiego musiałem zakopać. Mamy dość spore pole za domem, właściwie łąkę , a na końcu jest mały lasek. Lasek miał być miejscem spoczynku Czarka Gdy już wykopalem dół, uznałem, że jest wystarczająco głęboki. Po tygodniu poszedłem przejść się tam. Jakie było moje zdziwienie gdy ujrzałem rozszarpany worek i wykopany dołek dokładnie w tym miejscu gdzie miał spokojnie sobie spać czarek... Jak się później okazało śmierć kota to mistyfikacja. Czarek uciekł do Meksyku wraz z tysiącem pesos gdzie otworzył firmę CAT (
Nie wiem czy mam się śmiać czy płakać ._.
"Czarek uciekł do Meksyku wraz z tysiącrm pesos..." hahahahahaha
a ta firma to jaka branża? :)
Budowlana :-D
Też uwielbiam Stephena Kinga i to jedna z moich ulubionych powieści tego autora! :D Też bym się na twoim miejscu przeraziła ale grunt, że twój kot jeszcze żyje ;)
dla mnie ta ksiązka byla strrrrasznie schiziasta, zal mi bylo syna glownego bohatera ;((((
Yyy tytul ksiazki to "cmętaż zwieżat"
A nawet "cmętarz zwieżąt"