#1dK4p
Ja jako małe, pięcioletnie dziecko, zażyczyłam sobie balonika, wielkiego, nadmuchanego helem. Zawsze jak czegoś chciałam, to błagałam o to tak, jakby zależało od tego moje życie, więc matka po chwili moich próśb w stylu "ale mamo, ja tak cię proszę, zawsze chciałam mieć takiego balonika, już nigdy nic w życiu nie będę chciała" zirytowana poszła do stoiska, kupić mi upragniony przedmiot.
To był zdecydowanie najpiękniejszy balonik w moim życiu, brokatowy, kolorowy, po prostu bajka. Jak zaczarowana stałam i przez dobre 10 minut go wciąż oglądałam.
Na tym festiwalu, przed nami stał jakiś człowiek i rozmawiał przez telefon, matka od razu poznała że to Rosjanin. Za jej czasów wszyscy w szkołach uczyli się rosyjskiego, jednak teraz nie pamiętała już praktycznie nic w tym języku.
Rusek zapalił papierosa, ja dalej zachwycam się moim przepięknym balonikiem. Oglądałam go dokładnie z każdej strony i obracając nim stuknęłam przez przypadek palącego rosjanina w ramię. On obrócił się, spojrzał na mnie i jednym ruchem przepalił papierosem mój obiekt zachwytu. Momentalnie wpadłam w płacz, a moja matka powoli spojrzała wściekłym wzrokiem na tego typa.
Najwyraźniej momentalnie przypomniał jej się rosyjski, bo przez kilka minut jedyne co robiła to wyrywała się ojcu i wyrzucała z siebie wiązanki przekleństw w putinowskim języku. Mama do tej pory mówi, że nigdy nic nie zdenerwowało jej tak jak ten typ.
"Putinowski język" rozwalił system. :D + dla Ciebie. :))
Brawa dla mamy :-D
Waleczna mama :D
Chciałabym to zobaczyć X)
chupa chupa chupa chupacabra ooo
Hhaha