#Ewsrs
Obecnie mam męża, który wie, co przeżyłam za młodu, i wspaniałą córkę. Ciągle nie mogę zrozumieć, dlaczego dla moich rodziców to nałogi były tak ważne, a nie dziecko... Wszak sama mam dziecko i mogłabym chodzić głodna dla niej, byle ona nie cierpiała.
Ot, takie wyznanie żalu noszonego w sercu od lat.
Bo ludzie to egoiści... Znaczna część patrzy tylko na siebie i swoje uciechy. Ponadto rozmnazaja sie idioci, którzy maja za nic swoje wlasne dziecko.
Rozmnażają się jedni i drudzy. Fajnie, że Autorka ma inne podejście do życia i nie powiela schematu swoich rodziców.
SportToZdrowie tak, ale pisalam głównie o takim typie ludzi, ktorsy wola kupic fajeczki niz dziecku buty. Uwazam ze taki typ kobiet (bo facet to facet dziecka nie urodzi) powinjen byc sterylizowany
Może nie urodzi, ale splodzi. Lepiej nie dopuścić by miał szansę zmarnować życie jakiemuś dziecku.
DDA. Tego bólu na anonimowych nie wyleczysz. Ja też jestem DDA. Rozumiem cię zupełnie chociaż głodny nie chodziłem to wielu rzeczy nie rozumiem w moim ojcu i nie zrozumiem.
Miałem podobnie. Rodzice wykształceni. Nie pili. Ale wydawali pieniądze na kawę i papierosy, na swoje posiadówy w knajpie z kolegami z artystycznego świata. Na książki, na swoje zęby, na ubrania.
Na jedzenie, ubrania dla nas nie starczało. Jedliśmy dżem ze słoików - bo tego było w nadmiarze w domu (babcia robiła przetwory). Rodzice odżywiali się kawą, dymem papierosowym i sztuką, a my byliśmy głodni.
Nigdy nie zapomnę jak byliśmy głodni a matka chodziła po domu i zbierała grosz do grosza żeby zebrać coś koło dzisiejszych 6zł.
Za które kupiła papierosy.
Prawdopodobnie nie chcieli mieć dzieci, ale ktoś im powiedział, że trzeba i nie udźwigęli.