Nienawidzę nawyku popularnego wśród damskiej części rodziny, polegającego na komentowaniu biustu dorastających latorośli i dotykania go, pewnie wiecie o czym mówię.
Czuję się wtedy jak ofiara molestowania, ale gdy im to mówię, biorą mnie za przewrażliwioną.
Dodaj anonimowe wyznanie
Gdzie to popularne?
To jest molestowanie. I to jest chore.
No nie wiem, teksty w stylu "no już widać, że coś masz, pewnie chłopcy się oglądają" albo "no jeszcze bardziej przypominają wystające orzeszki", albo "stanik? Na co?" - chyba najpopularniejsze
Przy tekście o orzeszkach wstrząsnął mną dreszcz.
Mnie kiedyś mama skomentowała tekstem "już jej coś tam kiełkuje, ale to jeszcze dłuuuga historia". Dla mnie to ohydne.
Walory jak pomidory
Etanolansodu z ust Twojego taty to było bardzo... Niesmaczne. Delikatnie mówiąc.
To chyba masz mało klientów tam za granicą z takimi cyckami.
Etanolan, twój tata to zboczeniec tak jak twój chłopak? Pewnie tak, on się wychował w Indiach?
@Karolado Sam się temu dziwię, ale tym razem przyznam Etanolansodu rację...
Szczytem chamstwa jest wjeżdżanie komuś na rodziców...
Idąc twoim tropem powinienem Ci teraz. napisać coś w stylu: Twój ojciec był ciągle pijany że cię szacunku do innych nie nauczył?
Odbierz to tylko jako przykład, a nie wyzwisko bo nie to było moim celem, gdyż nauczony mnie ze sprawy powinno się załatwiać między sobą i nie schodzić na poziom wyzwisk na czyichś rodziców...
Gdybyś była facetem i powiedziała byś tak do mnie, nie wiem czy bym się powstrzymał przed daniem ci - bez żadnych upiększeń - w ryj.
A jak chcesz się przekonać czy to działa, powiedz w ten sposób do którejś ze swoich koleżanek, a następnie napisz jak głupio się zachowałaś względem innych członków społeczności i jak mocno boli cię... twarz...
Eto, ale to jest zboczone. Sorry, normalny ojciec nie robi takich komentarzy.
A wszystkim plusującym jej wypowiedź - życzę powodzenia, bo ciekawy poziom sobą reprezentujecie... Ciekawi mnie, czy gdyby dało się radę zobaczyć jakie nicki zaplusowały, tak chętnie byście to robili...
Teściowa złapała mnie za biust ostatnio. "Ooo, jaka mleczarnia!".
K#rva
Taki komplement a ta jeszcze narzeka
Też ją złap. Ciekawe czy się jej spodoba.
No chyba bym się odmachnęła :/
Było ją złapać "o, jakie flaki!"
Chyba lepiej niż gdyby była stolarnia...
Bo? Postawisz mnie w kącie? Nakrzyczysz na mnie? Gimbusem byłam 15 lat temu, dzbanie. Zresztą - pies Cię trącał.
kiedy byłam nastolatką przyjechali do nas znajomi moich rodziców. gadka szmatka, woła mnie matka do kuchni, w której rozmawiała z ciocią, podciąga moją bluzkę i pokazuje moje piersiątka ( rosną już, czy nie rosną ). potraktowała mnie jak rzecz, bezmózgą, bezgłośną, bezwolną, jak przez całe moje życie.
I co zrobiłas?
Ja pierdziele...
Niestety nie zrobiłam nic.. Byłam i w sumie po części dalej jestem tak zniewolonia przez rodziców, że stałam jak ta sierotka. Pozwoliłam na to, bo całe życie mnie traktowali jak rzecz, bez własnego zdania. Nie umiem Ci tego wytłumaczyć.. Odkąd sama mam dziecko, powoli dociera do mnie i zaczynam zdawać sobie sprawę jakimi potworami bez serca byli moi rodzice. Nigdy bym własnego dziecka tak nie potraktowała. Co najlepsze moja rodzina to bardzo poważni ludzie, w życiu nikt by nie powiedział, że coś nie halo..
Nie wiemy o czym mówisz...i chyba dobrze.
W normalnych rodzinach nikt nie maca i nie komentuje biustu dorastających dziewcząt. Z Twoją rodziną jest coś nie tak. Przykro mi. Nie pozwalaj im na to. To nie Ty jesteś przewrażliwiona, tylko one ordynarne i niewychowane.
Bo to jest molestowanie.
Też tak miałam w swoim domu. A jak powiedziałam swojej mamie, będąc juz dorosłą osobą, ze to molestowanie, to tylko zakpila, że mogę iść z tym do sądu.
Tylko u mnie robiła też tak męska część rodziny...
U mnie też wujkowie, dziadkowie itp. Wychowałam się z 4 braci na szczęście więc zawsze stawali po mojej obroni
Niestety wiem o czym mówisz.. Krzycze juz na własną rodzine żeby mnie nie dotykali
Nie, nie wiem. Za moich czasów było modne naciąganie z tyłu pasków od stanika i strzelanie nimi. Ale nikt biustu nie dotykał, to jest molestowanie
Ja bym dała w pysk niezależnie od stopnia pokrewieństwa i spytała, czy teraz też to tylko "przewrażliwienie".
Wiem.
Nie pierwszy raz.
I tak bym to zrobiła, w tego typu sprawach zawsze robię to co uważam za stosowane a kończy się pezejebane.
Ale wciąż, jedyne co mogłoby mnie powstrzymać, to chwilowy szok, albo brak absolutnej pewności, że zasłużyła. Ale to mogłoby mi przeszkodzić najwyżej za I razem, za drugim już nie.