#D7hQF

Od zawsze miałam tak zwaną żyłkę artystyczną. Już w przedszkolu rysowałam lepiej niż inne dzieci, a moje prace wyróżniały się na tle innych. Kiedy trochę podrosłam, polubiłam też inne rodzaje tworzenia takie jak lepienie, malowanie itp. Jednak nigdy nie chciałam ich pokazywać, można powiedzieć, że zawsze lądowały w szufladzie.



W ok. 3 klasie podstawówki postanowiłam stworzyć swoje pierwsze oficjalne dzieło, które pokażę światu. Wyjęłam jakieś stare karty, na których widniały postacie z kreskówek i wzięłam się za rysowanie. Kiedy skończyłam z dumą położyłam moją pracę w widocznym miejscu, żeby potem wszystkim ją pokazać i wyszłam pobawić się z koleżanką na dwór.



Wróciłam po pewnym czasie z ową koleżanka do mojego domu. Od razu po wejściu do salonu zauważyła moją pracę. A ja z dumą odpowiedziałam, że jest moja i sama ją narysowałam. Wtedy do akcji wkroczyła moja mama. Uznała, że praca jest brzydka i na pewno to przerysowałam. Przecież ja nie byłabym w stanie narysować czegokolwiek jestem na to za tępa. Co gorsza przekonywała moją koleżankę, że mówi prawdę. Moje dziecięce serce pękło na pół. Wiedziała, że jest to dla mnie ważne, widziała, że mam talent. Nigdy nie powiedziała o jakiejkolwiek mojej pracy czegoś pozytywnego. To było moje hobby. Ja tym wręcz żyłam, kiedy nikt nie chciał ze mną rozmawiać w szkole. Po tej sytuacji ograniczyłam rysowanie, aż w końcu całkiem z niego po roku zrezygnowałam.



Niby to nic takiego, innym przytrafiają się o wiele gorsze rzeczy niż takie pierdoły. Ale ostatnio po wielu latach postanowiłam coś narysować coś mnie podkusiło, sama nie wiem czemu. Znowu odczułam radość z tego co robiłam. Teraz już moją mamą się nie przejmuję ani trochę, więc postanowiłam do tego wrócić. Okropnie żałuję straconych lat, tego że przestałam przez taką nic nie znaczącą sprawę. Mogłabym być teraz naprawdę w tym dobra, a jestem w tyle.

PS. Moja matka od zawsze mnie obrażała o wszystko, nawet błahostki, dlatego już przywykłam.
KrolowaCukru Odpowiedz

Grunt, że wróciłaś do tego, co kochasz :) Trzymam kciuki!

JHI Odpowiedz

I teraz drodzy Czytelnicy wyobraźcie sobie że jesteście ofiarą takich lub gorszych akcji po kilka razy w tygodniu przez kilkanaście lat.

Jak tu nazywać takich ludzi "mamą i tatą" ?

Selim Odpowiedz

Za podcinanie skrzydeł dziecku powinna sczeznąć w piekle.

anakonda257 Odpowiedz

Sprawa nie była błaha, i nie była to pierdoła! Zrobiła ci wielką krzywdę, zabiła twoją pasję i marzenia - to jest NIC?

Dobrze że do tego wróciłaś. Teraz możesz tworzyć ile chcesz! Pamiętaj, by nie dawać włazić innym sobie na głowę. To, co kochasz wybierasz ty, a nie inni. Oni mogą jedynie popatrzeć, nikt nie ma prawa oceniać twoich pasji i marzeń!

Kwadratowa54 Odpowiedz

Tu autorka wyznania. Chciałam dodać, że moja matka nie była jakaś nie wiadomo jak zła. Kiedy naprawdę tego potrzebowałam wspierała mnie, czy mi pomagała. Po prostu czasami lubiła na kogoś pokrzyczeć, jeżeli mogę tak to określić. Do pewnego etapu w moim życiu mi to przeszkadzało, ale potem miałam już na to wywalone.

czarnykot Odpowiedz

Nie wydaje wam się, że matka mogłabyć podświadomie zła na swoje dziecko, że ono ma pasje, a ona sama przec ciąże i wychowywanie dziecka musiała odsunąć na bok swoje cele i marzenia? Wiem, że strasznie to brzmi, ale czytałam wiele takich historii i staram się zrozumieć dlaczego...

vansen Odpowiedz

Dlatego ja wspieram moje córeczki i jak coś nagryzdolą to chwalę, podziwiam i często chowam na pamiątkę. Mają 4 i 6 lat, a już wykazują talent plastyczny, muzyczny, spoko poczucie humoru i kreatywność. Postaram sie tego im nie zmarnować. Trwaj przy swojej pasji i nie przestawaj sie rozwijać. Trzym sie tam!!

vansen Odpowiedz

ale duże spacje...

Kwadratowa54

Przepraszam, Jak pisałam to ich nie było :/ Nie wiem co się stało.

shineondiamond Odpowiedz

ja bym zerwała kontakt z taką wyrodną matką

Dodaj anonimowe wyznanie