#EkTFc
Pewnego letniego dnia przynieśliśmy do szkoły plastikowe pistolety i na przerwach bawiliśmy się w komandosów – z czołganiem się po korytarzu włącznie (przypominam – klasa IV technikum – chłopy po 19 lat). I tego też dnia zrobiło nam się okienko w środku planu, bo wypadła jakaś lekcji. Jako że nikt nie będzie siedział bez sensu przez 45 minut, więc zostaliśmy z kumplem oddelegowani do rozmowy z księdzem, żeby przełożyć lekcję religii, która miała być ostatnia. Wiedzieliśmy, że w tym czasie ksiądz ma lekcję z inną klasą, ale i tak byliśmy pewni, że się zgodzi, żeby tylko nie musieć potem siedzieć z naszą klasą. Po wyłuszczeniu naszej prośby ksiądz zaproponował, że da nam takie małe Biblie, a my mamy przeczytać “coś tam coś tam” i na następnej lekcji o tym będziemy rozmawiali. Co ważne, te małe Biblie przekazał nam w takiej czarnej, skórzanej aktówce.
Oczywiście na lekcji nikt nic nie robił, aktówka leżała sobie na stole, a my oddaliśmy się dyskusjom na tak ważne tematy jak spawanie artystyczne przy pomocy drutu kolczastego. Na 5 minut przed dzwonkiem wraz z kumplem postanowiliśmy oddać aktówkę. Ale żeby nie było zbyt normalnie, to zrobiliśmy to tak:
Kumpel zawsze lubił się elegancko ubierać i do szkoły chodził w spodniach od garnituru, koszuli i kamizelce – został więc wybrany do niesienia teczki. Ja natomiast założyłem okulary przeciwsłoneczne, wyjąłem moją plastikową giwerę i bez pukania wszedłem do klasy, w której ksiądz miał lekcję. Z uniesioną “spluwą” rozejrzałem się po klasie, następnie odwróciłem się do kumpla, który stał w drzwiach i powiedziałem “Czysto”. Na ten znak sygnał kumpel wszedł do klasy z teczką, położył ją księdzu na biurko, otworzył zatrzaski, uniósł wieko pokazując co jest w środku i z pełną powagą powiedział “Masz kasę? Tu jest towar….”. Ksiądz tylko z politowaniem pokręcił głową i kazał nam już sobie iść. Na to kolega zamknął teczkę, zabrał ją i wychodząc z klasy rzucił przez ramię “Nie ma kasy - nie ma towaru”. Ja, po zabezpieczeniu tyłów z cały czas wyciągniętym Glockiem, wycofałem się z klasy i zamknąłem drzwi. Zdążyliśmy jeszcze tylko usłyszeć wybuch śmiechu pierwszoklasistów, z którym ksiądz miał w tym czasie lekcję. Teczkę oddaliśmy na przewie.
Historia miała jeszcze nietypowe konsekwencje - ale mi znaków zabrakło ;)
Widzę, że chcielibyście poznać dalszą część. A więc było to tak:
Po tej historii z księdzem, po zakończeniu roku szkolnego pojechaliśmy ekipą z technikum na wspólny, tygodniowy wypad nad jezioro. Byłem ja, kumpel od teczki i jeszcze 4 kolesi z klasy. Pewnego wieczoru wybraliśmy się do miejscowego klubu. Początkowo było wszystko miło i przyjemnie, do czasu, gdy pewien miejscowy kozak nie rzucił do mojego kumpla: “Te, k****a, skąd jesteś?”, na co mój drogi kolega zripostował “Z Dineylandu”… To się miejscowemu nie spodobało, zebrał kilku swoich kumpli i postanowili spuścić nam wpierdol. Sutuacja była napięta jak baranie jaja, ale wtedy, nie wiadomo skąd, zjawil się jakis chłopaczyna, rownież miejscowy i zaczął rozmowe ze swoimi ziomalami, że mają nas zostawić w spokoju, że on nas zna i że jestesmy “spoko ziomki”… W życiu tego gościa na oczy nie widziałem, z twarzy podobny zupełnie do nikogo. No ale zadziałało, goście podali nam ręce i rozeszliśmy się w zgodzie. I wtedy podszedl do nas ten nieznany chłopak i powiedział “Wy chodzicie do Technikum Elektronicznego, nie? Pamiętam was z tej akcji z księdzem, bo ja wtedy miałem z nim lekcję jak weszliście…”. I w ten oto sposób udalo nam się uniknąć spotkania w formule MMA z rdzenną ludnością miejscowości nad jeziorkiem w wielkopolsce
Jezioro Dominickie? 😝
O mój Boże na motorze, ile ja bym dała za taką klasę :D
Zazdroszczę takiej klasy. Ja w liceum miałam chyba zbiór wszystkich nudziarzy z okolicy. I weź tak żyj pośród wielce poważnych, z duszą śmieszka.
Ja mam strasznie nie zgraną klasę. Jest podzielona na parę "obozów" które ze sobą w ogóle nie rozmawiają. Jakoś nie będę tęsknić za liceum ;/
Liceum to były moje najlepsze lata, jeśli chodzi o wiek nastoletni. Fajni ludzie, bez przerwy różne pomysły, zaangażowanie w życie pozaszkolne, warsztaty artystyczne.. Pierwsze imprezy. :)
Poroniec, oh ile ja bym dała za twoją klasę...
Yuhhi miałam to samo :)
Też bym chciała mieć klasę takich śmieszków :/
Mission complete!
Śmiechłam! :D Ksiądz też człowiek, mam nadzieję, że się nie obraził xd
Ksiądz zrezygnował z nauczania w naszym technikum po roku pracy. Zaczął pracować w liceumw tym samym mieście. Na pierwszej lekcji powiedział do klasy: “Jeśli wydaje wam się, że jesteście twardzi i mnie złamiecie to się mylicie. Ja pracowałem z IV RTV w Technikum Elektronicznym”. Informację tę dostaliśmy od siostry nkumpla z klasy, która chodziła do tego liceum
dawaj drugą część :P
Kocham takie odpały na lekcjach 😂
Zawsze chciałam zrobić w szkole z klasą coś takiego śmiesznego ale moi to nawet jak szli na labę to się wracali do szkoły...
Byliście bardzo pomysłową klasą :D
Masz świetny styl pisania !😊
Chciałabym mieć taką klasę, ale niestety w mojej klasie nie można się dogadać...