Wychowywała mnie narcystyczna mama. Całe życie musiałem prosić się o uwagę, żeby nie być lekceważonym… by na koniec i tak słuchać, że ona jest ofiarą. Nie pytajcie czego, w jej mniemaniu wszystkiego. Nie skłoniły jej do refleksji moja depresja, nerwice ani nadciśnienie spowodowane stresem. Jakiś czas temu zachorowałem na raka. Myślicie, że to ją skłoniło do przemyśleń? Lekceważy mnie chyba jeszcze bardziej. Ostatnie 1,5 roku poświęciłem na tłumaczenie, że mnie całe życie krzywdzi. Próbowałem wszystkiego – ma to gdzieś. Jedyne co mam od tego, to nawrót nerwicy. Nie wiem, co robić, bo po tym wszystkim stała się dla mnie obcym człowiekiem. Nie nauczyła mnie niczego w życiu, do dziś borykam się z bałaganem, który robi. Za to nadal słucham o tym, że jest pokrzywdzona, bo ona przecież zawsze chce dobrze i wszystko jest moja wina. Piszę to, bo jest mi przykro. Dzisiaj usłyszałem śmiech, gdy wspomniałem, że jestem chory. Jeśli ona nie potrafi, to chociaż wy trzymajcie za mnie kciuki.
Dodaj anonimowe wyznanie
Odetnij się, przestań jej dawać uwagę
To prawda, niestety osoby które przejawiają nasilone cechy narcystyczne potrafią łatwo znaleźć słabe punkty drugiej osoby, czerpać energię z czyjegoś poczucia winy i nawet jeśli czasem są czuli i wydaje się że mozna im zaufać to potem wykorzystują nabytą wiedzę do tego, żeby manipulować drugą osobą.
Bardzo ograniczony lub kontrolowany kontakt a nawet całkowite odcięcie od takiej osoby to jeden z ważniejszych kluczy do zdrowia.
No i współczuję bardzo autorowi. Mam nadzieję, że tą bezwarunkową miłość będzie potrafił dać sam sobie.
Jeśli nie mieszkasz z nią - odetnij się. Jeśli mieszkasz - kiedy tylko będziesz mógł zacznij pracować nad wyprowadzką i odcięciem.
A w międzyczasie zakończ próby uświadamiania jej czegokolwiek, bo nic tym nie osiągniesz poza coraz gorszym samopoczuciem. Nie zmienisz jej.
No i życzę zdrowia :)
Dobrzy rodzice jak usłyszeliby od swojego dziecka wyznanie, z którego wynika, że czują się przez nich skrzywdzeni poczuliby się załamani, że je zawiedli. Natomiast Twoja mama musi być wyjątkowo nieczułym człowiekiem jeśli nic jej nie skłania do refleksji- to nie Twoja wina, nic też nie jesteś w stanie na to poradzić, ale też nic nie jesteś jej winien. Jeśli uważasz, że jej zachowanie jest nieracjonalne, niesprawiedliwie ocenia sytuację utnij tą relację. Rodzina powinna być wsparciem, nie źródłem cierpienia. Powodzenia w powrocie do zdrowia.
Dziękuję, że Pan żyje. Niezbyt się opłaca próbować naprawić mamę. U mnie też tak trochę było. W gimnazjum zapytałam taty "Ty byś się cieszył jakbym ja umarła?" i powiedział "Super, kiedy?" a potem zrobił awanturę, że przeze mnie zabrzmiał jak jakiś zły człowiek. Przy pierwszym nowotworze też w szpitalu płakał przy wszystkich, a potem chował moje kubki na najwyższą półkę, gdzie nie sięgałam, bo nie dało się wyprostować rąk i tylko "Tylko płuca masz rozwalone, rączki masz całe, sama se zrób herbatę". Ale całe miasto, może nawet cały kraj wiedział, że on jest taki biedny, bo ma chore dziecko, które jeszcze jest niewdzięczne, bo nie chce, żeby on herbatę robił. Ot, w szpitalu płacz "przestanę pić, tylko wyzdrowiej", a potem wyleciał z roboty za bicie jak miałam przeszczep. Oczywiście widomo do kogo dzwonił i kto musiał wysłuchiwać jak mu źle, prawda? Więc tak jak już lepsi ode mnie ludzie napisali: skupić się na skopaniu raka, a mamę olać.
U mojego taty po latach zaczęły narcystyczne cechy wychodzić, szczególnie jak zacząłem sobie układać życie po swojemu tak, że stracił w nim autorytet a na dodatek doświadczeni i życzliwi mi obcy ludzie stali się moimi autorytetami. Jak to do mnie doszło to już zacząłem rozumieć skąd w moim charakterze w młodości znalazł się „people pleasing”, perfekcjonizm i wyuczona bezradność.
Bardzo ci współczuję. Pomogły mi w temacie książki takie jak: ,,Narcystyczna matka".
Jedyna metoda na narcyzow, to sie od nich odciac.
Trzymam kciuki. Za zdrowie tez.
Nie ma sensu tłumaczyć narcystycznej matce problemów, ani zabiegać o jej uwagę. Narcyzm cechuje się brakiem autorefleksji, Twoja mama wypracowała takie mechanizmy obronne, że nie jest w stanie przyjąć krytyki, bo to zburzyłoby jej wizerunek. Nie oczekuj, że Cię zrozumie lub będzie szczerze współczuć. Znajdź kogoś innego, w kim znajdziesz oparcie