#EWoUv
Siedzę w kościele, nudy jak nie wiem... czekam na koniec. No to dla zabicia czasu zaczynam łykać to powietrze i tak się zabawiałam, aż zaczął boleć mnie już brzuch, bo za dużo się nałykałam. Ale powstrzymywałam się od bekania - w końcu byłam w kościele.
Zbliża się koniec mszy - idę do komunii. Ksiądz wyciąga hostię - a ja chcąc powiedzieć ''amen''... puściłam najgorszego, najdłuższego beka w życiu!!! Myślałam, że zapadnę się pod ziemię - ale tej siły nie dało się już powstrzymać! Wzrok księdza i ludzi dookoła - bezcenny!
Dobrze, że dodają te stare wyznania bo przynajmniej dzięki temu miałam szansę to przeczytać i się przy tym uśmiechnąć;)
Takie Amen na beknięciu musiało zabrzmieć mocno satanistycznie....
Aż musiałam sprawdzić czy sama jeszcze tak potrafię :D
Też umiem bekać na zawołanie, ale nie muszę łykać powietrza. Taka super moc.