#EWoUv

Jak byłam dziewczynką, posiadłam umiejętność połykania powietrza, którą wykorzystywałam do pokonywania kolegów w zawodach w bekaniu (kto dłużej, kto więcej razy pod rząd) itd. Generalnie kładłam wszystkich na łopaty w tych jakże fajowych zawodach. Tak mi się zabawa spodobała, że łykałam powietrze byle gdzie. 

Siedzę w kościele, nudy jak nie wiem... czekam na koniec. No to dla zabicia czasu zaczynam łykać to powietrze i tak się zabawiałam, aż zaczął boleć mnie już brzuch, bo za dużo się nałykałam. Ale powstrzymywałam się od bekania - w końcu byłam w kościele.

Zbliża się koniec mszy - idę do komunii. Ksiądz wyciąga hostię - a ja chcąc powiedzieć ''amen''... puściłam najgorszego, najdłuższego beka w życiu!!! Myślałam, że zapadnę się pod ziemię - ale tej siły nie dało się już powstrzymać! Wzrok księdza i ludzi dookoła - bezcenny!
Laquearia Odpowiedz

Dobrze, że dodają te stare wyznania bo przynajmniej dzięki temu miałam szansę to przeczytać i się przy tym uśmiechnąć;)

Ebubu Odpowiedz

Takie Amen na beknięciu musiało zabrzmieć mocno satanistycznie....

Ibunai Odpowiedz

Aż musiałam sprawdzić czy sama jeszcze tak potrafię :D

Niezywa Odpowiedz

Też umiem bekać na zawołanie, ale nie muszę łykać powietrza. Taka super moc.

Dodaj anonimowe wyznanie