#EOQAs

Od dziecka mam dziwne przeczucia. Czasem to jest po prostu niepokój, który pojawia się znikąd albo strach. Gdy pojawia się to drugie, w głowie mam tylko "coś się stanie". I wiecie co jest najgorsze? ZAWSZE się sprawdza, nigdy się nie pomyliłam.


Można uznać to za przypadek, ale to nie jest jedyna dziwna rzecz w moim życiu.

Jak miałam może z 15 lat, dwa razy śnił mi się starszy mężczyzna - ostrzegał mnie, a ja do tej pory pamiętam każde słowo, które mi powiedział. Obudziłam się rano i wiedziałam, że go znam. Po prostu to wiedziałam, jednak nie mogłam skojarzyć skąd, więc uznałam, że to pewnie jakiś aktor gdzieś z telewizji. Dopiero gdy miałam 20 lat udało mi się dobrać do albumu mojej prababci i wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy ze starego, czarno-białego zdjęcia uśmiechał się do mnie ten sam mężczyzna. Okazało się, że to mój pradziadek! Wiem, że teraz każdy myśli "pewnie widziała go wcześniej i zapamiętała twarz". Jednak nie mogłam go wcześniej widzieć. Zmarł 10 lat przed moimi narodzinami, a babcia schowała wszystkie zdjęcia i poza jego imieniem i nazwiskiem nie wiedziałam w sumie nic. Dopiero w wieku 20-stu lat gdy babcia nie może już chodzić i musiałam posprzątać jej mieszkanie, znalazłam ten album. A jego ostrzeżenia? Miał rację!


Raz w akademiku dziewczyny przyniosły karty tarota. Ot tak, stawiały dla zabawy, a że ja byłam wkręcona w temat już od jakiegoś czasu, to postawiłam karty koledze, który miał zaraz wyjeżdżać na staż za granicę. W sumie się ucieszył gdy wyszło, że wyjazd wyjdzie mu na dobre i będzie zadowolony, choć mina mu zrzedła gdy powiedziałam, że swoim wyjazdem przepłaci wieloletni związek. Uśmialiśmy się wiedząc, że to nie możliwe by się rozstał z Anką. No cóż, w połowie jego wyjazdu już nie byli razem.


Moje kumpele stwierdziły, że jestem czarownicą i sprezentowały mi karty i książki o tarocie i po jakimś czasie stawiałam tarota większości znajomych. Co do joty, każde moje słowo się spełniało. Zdrada? A jak! Nagłe wzbogacenie się? Pewnie!

Z początku było to fajne i lubiłam to, a znajomi śmiali się, że "znają czarownicę". Karty zawsze nosiłam przy sobie, aż do pewnego momentu.


Od dłuższego czasu z niewiadomych przyczyn miałam dziwny niepokój o moją przyjaciółkę. Cały czas patrzyłam na nią i czułam strach i tęsknotę. Zupełnie tak jakbym nie widziała jej co najmniej rok.
Któregoś dnia poprosiła, żebym postawiła jej karty. W dużym skrócie wyszła strata i śmierć.
Niedługo później jechała z chłopakiem na imprezę.
Nie dojechali.
Od tego czasu czuję się jak przeklęta, nie tknęłam więcej kart. Mam wrażenie, że parzą mnie i panicznie boję się swoich przeczuć, choć jednocześnie czuje, że to mój obowiązek. Zupełnie tak jakbym dostała swoje przeczucia i "rękę" do kart tylko po to by ostrzegać i pomagać innym, jednak nie potrafię. To mnie przeraża.
SpanieMoimNalogiem Odpowiedz

Postaw mi tarota przez internet, może się spełni XD

Luuuuuuzik

Z tego co kiedyś czytałam to podobno osoba, której ma być postawiony tarot musi dotknąć kart. Niby, ze wtedy przelewa na nie swoją aurę czy coś takiego.

Nayla

nie musi, wystarczy jej energia - myslenie o niej

Puszczalska15tka Odpowiedz

To nie ty spowodowałaś jej śmierć. To było przeznaczenie, które spełniłoby się niezależnie od tego, czy powiedziałabyś/wyczułabyś to, czy nie.

agata417 Odpowiedz

Bawiłam się kiedyś kartami tarota. Też każdy mówił, że moje wróżby się sprawdzają. Później zaczęło się odczuwanie niepokoju, uczucie bycia obserwowaną, dziwne dźwięki typu kroki. Miarka się przebrała po wywróżeniu śmierci. Kart już nie ruszam. Księdza poprosiłam o poświęcenie domu i poprawiło to sytuację.

Luuuuuuzik Odpowiedz

Moja babcia mi kiedyś opowiadała o jakimś medium, który działał gdzieś w latach 70”, 80” (a przynajmniej wtedy usłyszała o nim moja babcia, bo z tego co mówiła już wtedy był on już starszym człowiekiem) w Polsce. Pomagał policji, przepowiadał przyszłość itp. W każdym razie w końcu przestał to robić kompletnie. Przyszedł do niego kiedyś jego przyjaciel i poprosił, o powiedzenie mu kiedy umrze. Niechętnie, ale się zgodził i mu powiedział gdzie podobno normalnie tego nie robił, bo no helol wiadomo, ze sprawdzanie komuś kiedy umrze jakoś mega fajne nie jest. W każdym razie ten przyjaciel miał umrzeć tego samego dnia. Tak się przeraził, ze wybiegł z domu tego medium wprost pod samochód. Po tym zdarzeniu miał on mieć straszne wyrzuty sumienia i winił się, ze to on go zabił.
Dlatego rozumiem cię autorko. Aczkowiek wiedz, ze nie jest to twoja wina. To nie ty spowodowalaś wypadek. Jeśli nie chcesz tego dalej robić to nie musisz. Dlaczego masz żyć w poczuciu strachu? Nie myśl, o tym jak o swojej powinności. Ważne, żebyś to ty była szczęśliwa. I nie ma w tym nic egoistycznego.

bylowarto Odpowiedz

Szkoda, że Cię nie znam. Chciałabym zobaczyć co mi karty by powiedziały

Niezywa

Wiele pań wykłada tarota, poszukaj w swoim mieście.

Haiku Odpowiedz

Wiara w kamienie. Ale uważaj z tą wyobraźnią, umysł masz tylko jeden.

SheDevil Odpowiedz

Następny anonimowy prorok. Yeah.

niebieskiatrament Odpowiedz

Jakie ostrzeganie i pomaganie? Przecież wszystko co przewidziałaś się spełniło, więc nie ma odwrotu.
Nie jestem osobą wierzącą, ale w większości wyznań magia itp to zło, Szatan i siły nieczyste. Lepiej się zastanów czy "masz rękę" czy co innego kręci się koło Ciebie - oczywiście jeśli jesteś osobą wierzącą.

Taaaak szatan mnie zjeee uuu już się boję.

titanic

Zabawne, piszesz o kartach i przeczuciach i nikt Ciebie nie wyśmiewa, a sama kpisz z ludzi, którzy się o Ciebie martwią.

ssharp

@titanic Może to dlatego, że porady są typu "Masz chore dziecko? Upuść trochę krwi i włóż do pieca na 3 zdrowaśki". Może to być spowodowane też tym, że autorka żadnych porad nie potrzebuje i o żadne nie prosi.

Kdifhemaoau

@Approxima , mam gdzieś że mnie wyśmiejesz, ale chcę Ci tylko dać wyzwanie. Szatan nie istnieje, a tarot to żadna "siła magiczna czy kij wie co"? Proszę, w takim razie spróbuj nie wróżyć więcej, zobaczysz czy Ci się uda i udowodnisz sobie że skoro nic ani "nikt" cię do tego nie "ciągnie" to chyba masz rację. Chyba że wolisz stchórzyć, i teorytycznie się poddać diabłu.
Ale rób co chcesz, ja ci nic nie narzucam, bo niby jak i dlaczego.

titanic

W moim odczuciu to nie są takie porady. I wierzę, że na przykład komentarz napisany przez Niebieskiatrament wynika z troski.

ssharp

Dokładnie, w Twoim odczuciu i w odczuciu innych ludzi, którzy nie mają na dany temat pojęcia. To tak jakby polonista przyszedł do zakładu produkcji napędów lotniczych i mówił wszystkim co mają robić...

Dyccfyss Odpowiedz

Kolejne nudne, zmyślone paranormalne wyznanie.

outsider52 Odpowiedz

No i rozpoczęła się walka. Katolicy vs ateiści vs inni jacyś czarodzieje. Ja nie potrafię się zdecydować, PP której stronie stoję, bo ciężko jest mi uwierzyć w jakieś nadprzyrodzone zjawiska, zwłaszcza że ja ani moje otoczenie nigdy ich nie doświadczyło. No ale pewności nigdy nie będę miał. To wyznanie może być ściemnione, może opowiadać o serii zbiegów okoliczności, no ale nie musi. Mimo wszystko fajnie się je czyta, podobnie jak te gównoburze

Zobacz więcej komentarzy (26)
Dodaj anonimowe wyznanie