#EMqMi

Przepraszam za stylistykę wyznania, ale już mam łzy w oczach...
Byłam typową zbuntowaną nastolatką. Alkohol, używki, imprezy. Rodzice byli (są) bardzo bogaci, nie brakowało mi niczego.

Od kilku lat miałam chłopaka, którego kochałam ponad wszystko. W pewnym momencie zdarzyło się - wpadliśmy. Miałam 16 lat, on 18. Co tu robić? Wychować? Oddać? Aborcja? Nie... Byłam zła, ale nie posunęłabym się do zabójstwa. Prawda była taka, że nie chciałam tego dziecka, ale postanowiłam (przy ogromnym wsparciu chłopaka) urodzić je i oddać do adopcji. Rodzice gdy się dowiedzieli wyrzucili mnie z domu. Przez całą ciążę mieszkałam u chłopaka. Jego rodzice, choć również niezadowoleni, bardzo nas wspierali. Na te 9 miesięcy całkowicie zrezygnowałam z alkoholu i imprez. Dziecko nie może cierpieć przez nałóg matki.

W końcu nadszedł ten dzień, maleństwo chce na świat. Poród był ciężki. Mimo, że nic wcześniej na to nie wykazywało, córeczka urodziła się chora. Bardzo chora. Lekarze kazali się pożegnać - nie przeżyje tej nocy. W tym momencie coś we mnie pękło. Kochałam to maleństwo całą sobą. Prosiłam, żeby walczyła, nie umierała... I dała radę. Minął jeden dzień, drugi... Sandrusia żyła, ale walczyła na OIOM-ie. I tak przez pierwsze trzy miesiące życia. To była nasza iskierka, nasza radość. Kochaliśmy ją ponad wszystko.

W końcu stan malutkiej się poprawił. Została przeniesiona na normalny oddział, na którym spędziła kolejne pół roku. Diagnoza była obszerna. Gdybym miała wymienić wszystkie wady i choroby Sandruni to nie starczyłoby dostępnych znaków.

Raz na zawsze zapomniałam o moim dawnym życiu. Nie było imprez, używek, znajomych. Była Sandra. Do dziś nie mogę uwierzyć jakim cudem takie maleństwo uniosło tyle kabelków, rurek, cierpienia i płaczu.
W końcu, po 8 miesiącach mogliśmy dostać wypis do domku! Tyle radości, pakowania. Jutro będziemy wszyscy razem, już tak na zawsze!

Historia zakończyła się tragicznie. W nocy, kilkanaście godzin przed planowanym wyjściem stan Sandrusi pogorszył się. Rozpoczęła się kolejna walka o jej życie. Niestety, serduszko przestało bić...

Mam 19 lat. Nie jestem jak normalna dziewczyna w moim wieku. Nie spotykam się z przyjaciółmi. Nie chodzę na imprezy, nawet nie na urodziny. Nie chodzę po galeriach. Ale codziennie przemierzam tą samą drogę. Na cmentarz - do mojej ukochanej córeczki. Mimo terapii nie potrafię normalnie żyć. Nigdy nie pogodzę się z jej śmiercią...
wmw Odpowiedz

smutne ale jako Matka zdałaś egzamin, byłaś przy niej, nie zostawiłaś i to jest najważniejsze! Głowa do góry! choć ból ogromny, żyć trzeba dalej. Trzymaj się Dziewczyno!

Ryoka

Rzadko placze, ale tu zrobiłam wyjątek... Na pewno Twoja coreczka, gdziekolwiek teraz jest będzie dumna ze swojej matki.

MrsFantasty Odpowiedz

Może zabrzmi to źle, ale powinnaś zacząć na nowo żyć. Masz tylko 19 lat i teraz są najlepsze lata Twojego życia które powinnaś wykorzystać bo będziesz żałować. Pomysl ze krzywdzisz po prostu siebie.

Alicja785

Nie potrafię żyć na nowo. Nie mogę się pogodzić z śmiercią mojej córeczki...

anakonda257

Być może się nigdy nie pogodzisz, ale ona czeka na ciebie u Boga, a ty się rujnujesz i ona cierpi bardziej...

AmericaSinger1 Odpowiedz

Myślę, ze dasz radę. Pamiętaj jesteś silna, w końcu w wieku 16 lat z achowalas się jak 34 latka...A teraz z innej beczki. Jesteś dalej z tym chłopakiem?

alien

Też mnie to zastanawia.

MiodMalinaiOrzeszki

Tez o tym pomyslałam

KochamFreda

Ja również

Ciasteczko123

.

Michonne

Ciekawe, serio🤔

komiksomaniak

Mnie bardziej zastanawia jak mogła jej dać na imie Sandra? A dobra alkochol ,używki ,imprezy...

AnonimowaKaro

@komiksomaniak a co złego jest w tym imieniu? :o

oliwa74

@komiksomaniak jesteś Aldoną hejtu xd

myszkamini98

.

scranrulez

@AmericaSinger1 Ten nick jest idealny, łączmy się fanki Rywalek❤️

Zobacz więcej odpowiedzi (11)
Tajemnica17 Odpowiedz

Nie rozumiem, jak można wyrzucić swoją córkę z domu dlatego nie zaszła w ciążę... Nie wiem czemu bo gdyby mnie to spotkało również nie byłabym zachwycona, ale na pewno dałabym jej pomoc i wsparcie - szczególnie, że było ich na to stać. Trzymaj się autorko, choć na pewno bardzo cierpisz.

Frimes

W sumie to się nie dziwię. Ja sama siebie bym wyrzuciła.

1512 Odpowiedz

Wiem co czujesz. W wieku 17 lat wpadłam, chłopak mnie zostawił. Nie chciałam tego dziecka, chciałam usunąć, szukałam tabletek. Ale cos we mnie pękło, pokochał mojego Aniołka całym serduszkiem, miałam wybrane mebelki, ubranka, wszystko. No i pewnego dnia zaczelam krwawić, pojechałam do szpitala - serduszko przestało bić. Straciłam wszystko, chłopaka którego nadal kocham nad życie, moja mała Iskierkę, która dawała mi sile byc zyc, ale nie możemy sie poddac, Mała. Nie chce nikogo urazić tym co powiem, ale wierze, ze nasze maleństwa patrzą na as z góry i nie chcą, żebyśmy płakały, wiesz? :) Musimy byc dla nich silne, kiedys sie z nimi zobaczymy. Trzymaj sie, bądź dzielna i silna!

1512

Pokochałam*

nkp6

współczuję, a jednocześnie podziwiam Cię za Twoją siłę.

Aries Odpowiedz

Spełniła swoje zadanie, zmieniła cię na lepsze. Jeszcze ją spotkasz.

lidyja Odpowiedz

nie ze się czepiam ale "pierwsze trzy miesiące życia" później piszesz "spędziła kolejne pół roku.." a następnie, że "w końcu, po 8 msc mogliśmy dostać wypis do domku" Jakos się gubie w tym czasie :/

Babycatsandrocknroll

Trzy miesiące i pół roku to 9 miesięcy. Mogło to być dwa i pół miesiąca, a pół roku to pięć i pół, miała się tak rozdrabniać?

AnonimowySingiel Odpowiedz

Możecie mówić co chcecie, ale 16 lat to nie jest wiek by urodzić dziecko.

Strawberry3 Odpowiedz

Bose aniołki siedzą na chmurkach
A każdy lekko jak piórko fruwa
I każdy czuwa, cichutko czuwa.
Nad tatą, który płakać nie umie,

nad siostrą, która nic nie rozumie. Nad dziadkiem, babcią smutną czasami i swoją mamą - otuloną łzami.
I każdy woła cicho z daleka:"Mamo już nie płacz, ja czekam..."

NieWiemCoNapisac666

Piękne :)

meee Odpowiedz

Piękna postawa, niejedna 30 latka nie umiałby się tak zachować

meee

*urodzić niechciane dziecko i je pokochać

Zobacz więcej komentarzy (35)
Dodaj anonimowe wyznanie