Moja płodność zanika, jesteśmy dość młodzi. Moim marzeniem jest być matką, mam partnera stałego od 8 lat. Mieszkamy razem, oboje pracujemy i mamy się świetnie. Chciałabym zajść w ciążę, a on o niczym nie wie, jestem już na czwartej stymulacji, ale na razie nic. Przez to wszystko przechodzę sama. Wiem, że on pokocha to dziecko całym sercem, bo mówi, że chce być kiedyś ojcem, ale jeszcze nie teraz, że jak już, to za 2–3 lata. Mam ochotę to przerwać, ale czuję, że się w tym zatraciłam, po prostu w tej chęci bycia matką. Nie wiem, co robić, czy przestać walczyć o to dziecko, ale jeśli stracę tę szansę, to wiem, że nie dam rady żyć z myślą, że nie będę mogła mieć już dzieci… I boję się, że wtedy ten związek się rozpadnie. Bo on głupio pieprzy, że zawsze możemy zaadoptować, a mi nie do śmiechu. Czy jestem okropna?
Dodaj anonimowe wyznanie
No tak się nie robi, bo może się okazać że partner nie chce dziecka i co wtedy, kolejna samotna matka.
"Tak, chce dziecKo z człowiekiem z którym żyję" i jednocześnie "nie, nie będę z nim szczera i zajdę w ciąże za jego plecami". Zastanów się czego ty chcesz, rodziny czy dziecka? Jak samego dziecka, to rozstan się i idź do banku spermy. A jak rodziny, to kawa na ławę i albo razem staracie się o dziecko albo się rozstajecie.
Chcesz mieć dziecko a nie potrafisz porozmawiać z partnerem jak dorosły człowiek XD Powiedz mu jasno czego oczekujesz, jak on ma inne plany to się rozstaniecie i tyle.
A tak na marginesie - odstawienie antykoncepcji/ stymulacja bez wiedzy partnera to przemoc seksualna, tak samo jak np przebijanie prezerwatyw żeby "złapać kogoś na dziecko"
Tak, jesteś okropna, ale z nim również jest coś nie tak.
Instynkty biologiczne są bardzo silne i to dość normalne, że chcesz być matką. Jednak nie usprawiedliwia to tego, że w sekrecie przed swoim partnerem, z którym jesteś w relacji od 8 lat (!!!), najprawdopodobniej odstawiłaś antykoncepcję.
Powiedz mu, że jesteście razem dość długo i chcesz mieć z nim dziecko, jeśli Cię kocha i ma Cię za swoją partnerkę, to też powinien tego chcieć. Nie wiem jak rozumieć jego tekst: zawsze możemy zaadoptować. Dlaczego zdrowy facet będący z kobietą, z którą może mieć własne dzieci, miałby mówić coś takiego? To dziwne. Zupełnie jakby... szukał pretekstu, by tych dzieci Z TOBĄ nie robić.
Jeśli Wasza sytuacja nie jest dramatyczna, nie macie kredytów, wysokiego zagrożenia chorobami genetycznymi czy jakichś innych negatywnych czynników, to masz prawo oczekiwać przeniesienia relacji na kolejny etap albo chociaż informacji odnośnie tego, kiedy to się stanie. Musisz jednak też być transparentna i ustalać takie rzeczy z partnerem, złapanie go na dziecko pod wpływem biologicznego impulsu byłoby nieprawdopodobnie głupie z Twojej strony i jest duża szansa na to, że uderzyłoby w Ciebie i dziecko rykoszetem.
Powodzenia.
Rozmnażanie się na siłę "bo chcę" jest kretynizmem. "wiem, ze pokocha to dziecko" - może i pokocha - za to może znienawidzić ciebie. Podstawą związku jest ZAUFANIE - wkopywanie na chama faceta w dziecko, którego nie chce, z zufaniem nei ma nic wspólnego. BA - skoro masz problem z płodnoscia - to mu o tym POWIEDZ.
W rtej chwili jesteś niczym więcej, jak egoistyczną pindą, która zamierza się rozmnożyć dla swojego widzimisię.