Czuję się oszukana przez chłopaka. Ukrywał przede mną, że mamy odłożone 8 tys. zł. Nie pojechaliśmy na wakacje, bo narzekał, że nie mamy za co. Teraz się okazało, że mieliśmy. Gdybym nie była wystarczająco dociekliwa ile wydał na wymianę czegoś tam w samochodzie i skąd miał na to pieniądze, to dalej byłabym okłamywana. Nawet nie chce mi się słuchać jego głupich tłumaczeń. Jego urlop się skończył, a ja zamiast wyjechać gdzieś, żeby zresetować głowę, siedziałam w domu i słuchałam, że wszystko drogie i na nic nie ma pieniędzy. Myślałam, że trafiłam tym razem na normalnego faceta, a jeżeli on już mnie okłamuje w tak ważnych sprawach, to jest to bardzo słabe.
Dodaj anonimowe wyznanie
I dobrze że cię okłamywał, że ma odłożoną kasę, bo gdyby o tym powiedział, to byś wszystko wydała. Lepiej mieć odłożone trochę kasy - tak na wszelki wypadek, niż roztrwonić wszystko na byle co.
Inna sprawa skąd się wzięły te oszczędności - jak z jego zarobków, to jego kasa i on powinien decydować o jej przeznaczeniu.
Uważasz, że odpoczynek raz w roku to byle co i nie należy się człowiekowi?
Jeżu... Ależ z ciebie roszczeniowa baba.
Kasiulka123 uważam, że odpoczynek się należy każdemu taki na jaki go stać. Skoro nigdzie nie pojechałaś to znaczy, że Cię nie stać. Skoro chłopak nie informuje Cię o swoich oszczędnościach oznacza, że albo wasz związek nie jest jeszcze na etapie, w którym dzielicie się finansami, albo on zdaje sobie sprawę z Twojej lekkomyślności i nie chce się z Tobą dzielić pieniędzmi, bo je roztrwonisz.
@Kasiulka123 a co za problem? Trzeba było odłożyć swoje pieniądze i pojechać na wakacje. Mogłaś i sama odłożyć i sama jechać. Nie zrobiłaś tego to sama narzekasz.
Novara: Ale to nie takie proste. Jeśli umawiali się, że pieniądze są wspólne i ona oddawała wszystkie swoje na wspólne konto,a on część swoich kitrał, to jest oszustem, nie ważne,że sam je zarobił, skoro umawiali się inaczej.
Jak zarobiłaś sobie na urlop to trzeba było jechać beż niego, skoro nie miał pieniędzy, albo mu postawić wyjazd, czemu to on miał stawiać Tobie? Masz mądrego chlopaka tylko jesteś zbyt głupia by to dostrzec. Znajdź sobie w Google czym jest poduszka finansowa i jak zarządzać finansami ;)
Moje pytanie brzmi, czy macie wspólne konto, na które odkładacie pieniądze i te 8 tysięcy złotych jest Wasze? Wspólnie je uzbieraliście? Czy to tylko jest na jego koncie, a on sobie na coś konkretnego odkłada i to jest stricte z jego pensji? Czy w ogóle byłą taka myśl, że on odkłada sobie awaryjnie na coś związanego z samochodem: wszelakie naprawy, ubezpieczenia etc.?
Ponadto wiesz... Jak się gdzieś jedzie, nawet wspólnie, to obie strony się do tego dokładają. W mniejszym lub większym stopniu, w zależności od pensji, od wkładu domowego (np. on więcej wyłoży na wyjazd, bo Ty ze swojej pensji np. kupujesz artykuły spożywcze i opłacasz faktury co miesiąc). Chyba, że od ta jedna ze stron powie: ja płacę w całości - to wtedy rozumiem i OK.
Wyjazd tygodniowy nad polskie morze to koszt w granicach 2-3 tysięcy za siedem dni dla dwóch osób.
Nie popieram kłamstwa, ale też ja bym się zastanowiła dlaczego Ci nie wspomniał o tych pieniądzach? Może miał swój powód, a nie chce go ujawniać i szuka innych wymówek?
Zadajesz za dużo niepotrzebnych i skomplikowanych pytań a sprawa jest jasna. Pieniądze na wakacje były, a on kłamał, że nie ma i mam prawo czuć się oszukana i zła.
Wybacz, ale nie umiem i nawet nie chcę się z Tobą zgadzać. Nadal uważam, że to jego pieniądze, jego konto i ma prawo dysponować tymi pieniędzmi wedle swojego uznania. Rozumiem, że również pracujesz, więc i zarabiasz, dlatego czy tak trudno samodzielnie odkładać co miesiąc jakąś kwotę na wyjazd nawet nad polskie morze? Dlaczego to Twój partner ma Ci opłacić w całości urlop? Inaczej by nawet brzmiało: "Słuchaj mam odłożone 1500 zł. Ty dołóż drugie 1500 zł i pojedziemy wspólnie nad morze na tydzień.".
Nie odkładasz sobie co miesiąc jakiejś kwoty na czarną godzinę? Albo nie zbierasz na coś? Od razu wszystko wydajesz?
Hah, pytania są proste i potrzebne. Jeśli facet odkładał oszczędności tylko ze swojej pensji, no to sorry, ale miał do tego prawo. I jednak sporo osób odkłada kasę w formie poduszki finansowej, na czarną godzinę. I jeśli tak o wszystko mu trujesz dupę to się nie dziwię, że ci o pieniądzach nie powiedział. Ale właśnie pierwsze i podstawowe pytanie brzmi - czy to było wasze wspólne konto, czy jego? I drugie pytanie - czy oboje pracujecie, czy on cię utrzymuje? Bo jeśli to drugie, to twoje pretensje czynią sytuację tym bardziej słabą.
Kasiulka123, no niestety nie do końca. Jeśli to on odkładał te pieniądze ze swojej pensji, to nawet nie miał obowiązku informować Cię o takiej sprawie. A już zupełnie nie musiał ich przeznaczać na wspólne wakacje. Co innego, gdyby te pieniądze były wspólnie odkładane, wtedy nieco inna sprawa.
Chociaż pominę, że mając na koncie tylko 8 tysięcy, to nawet bym nie myślała o wakacjach, a co dopiero o organizowaniu wakacji z tak małego budżetu. Może jakiś skromny weekend za miastem.
@Kasiulka123
"Zadajesz za dużo niepotrzebnych i skomplikowanych pytań a sprawa jest jasna."
No i zajechało trollem.
Albo przynajmniej niedojrzałą, sfochowaną małolatą.
Kasiula czyli tym samym udowodniłaś: hajs był jego, a ty chciałaś aby zasponsorował ci wyjazd za łóżkowe figle.Rzuć go, dla jego dobra. Po co mu panna, która szuka bankomatu
Nie każdy ma ochotę wydać ciężko zarobione pieniądze i zaoszczędzone przez wiele czasu, na wakacje, i to jeszcze z kimś, kto tylko na kasę patrzy.
Kasiulka szuka atencji bo nie dostała tego czego chciała. W wyznaniu napisała, że ukrył przed nią więc nie ma mowy aby odkładali to razem, tylko on sam. A biedna księżniczka rości sobie prawa do jego prywatnych oszczędności
Ukrywał, że mamy odłożone :D
Skoro Wy macie, to też odkładałaś? A jeśli tak, to chyba orientujesz się ile i na jakich zasadach. Reset głowy faktycznie może się przydać.
A w ogóle ta historia wygląda jak bait zamieszczony celem wywołania kałburzy.
Jak może Cię okłamywać w sprawie Waszych oszczędności? Skoro Wasze, to odkładaliście razem, tak? Na wspólne konto? Jeśli jednak sam odkładał, co tłumaczyłoby Twoją niewiedzę na temat tej kwoty, to nie są to Wasze oszczędności, tylko jego. I on je wydaje jak chce.
Nie rozumiem, żyjecie tylko z jego pieniędzy i oszczędności ? 8 tys. to nie jest dużo. Jeżeli chciałaś wyjechać na wakacje to czemu sama nie uzbierałaś kasy i nie pojechałaś ? Jeżeli macie wspólne konto to nie masz do niego dostępu ? Raczej wątpię, oczekiwałaś, że chłop Ci postawi wakacje. 8 k jakby coś się złego na rynku stało, wystarczy na max 2 miesiące życia w mieście jak trzeba wynająć mieszkanie. Jeżeli twój facet ukrywa przed Tobą swoje oszczędności to musi być z waszą relacją nie tak i przede wszystkim jego kasa to jego. Jeżeli chciałaś zresetować głowę, trzeba było oddzielnie odłożyć i pojechać. Ja ze swoim partnerem wydałam na wakacje 10k i każde płaciło za siebie i uważam, że jest to uczciwe. Każde ma własne konto, na wszystko się składamy. Wiem ile On ma oszczędności i On wie ile ja mam. Nie musimy niczego przed sobą ukrywać.
"Mamy odłożone"? Znaczy z portfela ci wyjmował i odkładał na koncie/chował do skarpety, że się nawet nie zorientowałaś?
Czytając Twoje odpowiedzi, daj spokój temu chłopakowi bo aż go szkoda. Jeżeli to były pieniądze odkładane tylko i wyłącznie z jego kieszeni to nie jest jego żadnym obowiązkiem wywalać kasy na wakacje za was oboje. Trzeba było sobie zarobić a nie liczyć na chłopa, a może sama uzbierasz i go zabierzesz ? :)
A pomyślałaś, jaki jest powód, że to ukrywał przed tobą?
Czujesz się okłamana, bo on nie chciał wydać na Twoje wakacje oszczędności na naprawdę samochody?
Przecież wy nie mieliście kasy, skoro jedna naprawa i już po oszczędnościach
Domyślam się że to nie były pieniądze odłożone i przez Ciebie i przez Twojego chłopaka, bo wtedy byś o nich wiedziała. Wychodzi więc na to że to Twój chłopak odkładał je sobie sam ze swoich dochodów, więc nie macie odłożone 8 tysięcy tylko on ma i nie ma żadnego obowiązku fundować Ci wakacji. Może ukrył to przed Tobą, bo wiedział, że chciałabyś te pieniądze wydać - zresztą chciałabyś, o tym poniekąd jest wyznanie. Być może odkłada sobie, by mieć jakąkolwiek poduszkę finansową na wypadek jakiegoś wypadku, choroby, utraty pracy lub awarii auta. Może chce się czuć bezpieczniej mając odłożone parę tysięcy. Jaki powód by nie był, partner nie ma obowiązku fundować Ci za to wakacji i Twoje zarzuty są śmieszne. Jeśli to są tylko jego pieniądze z jego wypłaty to nie zachowuj się jak rozpieszczona księżniczka tylko sama też coś odkładaj i następnym razem pojedźcie na wakacje na normalnych zasadach czyli chłopak płaci część za wyjazd i Ty płacisz część za ten wyjazd. A Ty mu zarzucasz ze ma kasę i nie pojechaliście, to absurd xD
Arina : Tylko, że niekoniecznie musiało tak być, mógł to odkładać jej kosztem, na przykład kłamiąc, że poszło mu więcej na... coś tam i prosząc żeby więcej dołożyła ze swoich w tym miesiącu. Ludzie są bardzo kreatywni jeśli chodzi o żerowanie na partnerach i tak naprawdę nie dowiemy się o co chodzi, dopóki autorka nie opisze całej sytuacji.
@KajKoLukx patrząc na roszczeniowość autorki, słowem twierdzić, że wspomniałam by "ja wszystko dawałam na wspólne i nie wystarczyło, żeby oszczędzić, a on zamiast mnie wesprzeć, bym płaciła miesięcznie chociaż 100 do mniej, bym mogła oszczędzić, wolał sam więcej oszczędzić i mniej niż ja dokładać".
Przynajmniej moim zdaniem to mocno istotny szczegół
moglo tez byc tak, ze maja wspolne konto, na ktore wplywaja obie wyplaty i on z tego konta odkladal bez jej wiedzy
tez mialam podobna sytuacje- wspolne konto, ale ja na oszczednosciowe odkladalam za wiedza partnera i oszczednosciowe tez bylo wspolne