#DwsWw

Jak byłem na pierwszym roku studiów, to tam była taka jedna dziewczyna, co mi się na maksa podobała, czyli niejaka Aga. Nie miałem jednak śmiałości do niej zagadać, zaprosić na kawę, rozpocząć znajomość. Widywaliśmy się na sali i korytarzu i tam było "cześć-cześć", ale bliższego kontaktu nie było między nami. I właśnie teraz Wam opowiem co to się stało, iż w sumie zaprzepaściłem szansę, bym z nią bliżej był...

To był piątek i wiadomo, że jak piątek jest, to sobie dogodzić chcemy, poświętować ten koniec tygodnia akademickiego. Poszedłem na wówczas najlepszego kebaba w mieście. Nic niby specjalnego, bo w takiej budce ten kebab był, lecz porcje były mega duże, mnóstwo dodatków, dobre mięcho, a cena nieduża, toteż na studencką kieszeń mega okazja. Wziąłem dużego, bo głód mnie cisnął, zjadłem i udałem się do domu.

Niestety po drodze bardzo mnie przycisnęło... Pech chciał, iż do domu miałem dość daleko, a po drodze żadnej latryny ni szaletu. Szedłem przez pewną starą dzielnicę, więc w akcie desperackim wsunąłem się raz-dwa do jakiejś otwartej kamienicy i tam na klatce po prostu zrobiłem to co trzeba, a niestety efekt był wyjątkowo śmierdzący i obfity. Co miałem robić, postanowiłem póki pusto czmychnąć, by nikt mnie nie przyuważył. Wstyd jak diabli, generalnie unikam takich akcji, lecz zrozumcie mnie proszę, iż to była kwestia przymusu nagłego i zwyczajnie w gacie bym narobił, jakbym tej kamienicy nie obczaił.

Wyszedłem na zewnątrz dyskretnie, jeszcze szybciutko spodnie podciągałem, a do kamienicy owej zmierza... Aga z kumpelą. Miałem się jak niepyszny, "cześć-cześć" i już dałem dyla, byle uciec. Nie wiem co było dalej, wiem tylko, iż Aga chyba skojarzyła ten stolec z moją bytnością w owej kamienicy... Od tamtego czasu już nie odpowiadała mi na "cześć", tylko patrzyła na mnie z takim lekkim obrzydzeniem... Co gorsza, na roku też chyba poszła fama, bo ogólnie mam obniżony status społeczny na studiach :/
ifikles Odpowiedz

Na klatce? Przecież mógł ktoś wejść w każdej chwili. A Aga owa równie dobrze mogła pomyśleć że przyszedłeś do niej , zobaczyłeś że mieszka w zasranej kamienicy z jakąś patologią i zawróciłes. A już na pewno by nie rozglaszała na uczelni że srasz po klatkach. To się nie trzyma przysłowiowej kupy (sic!). Słabe opowiadanie.

Solange

No właśnie nie rozumiem, dlaczego wybór padł akurat na klatkę. Skoro nie mógł wytrzymać to mógł chociaż w krzaki iść (z dwojga złego), ale jak już dostał się na sień to równie dobrze mógł szukać szczęścia u mieszkańców, prosząc o możliwość skorzystania z toalety. Swoją drogą może worki na psie kupy (albo zwykłe, ale te są chyba biodegradowalne i niekoniecznie przeźroczyste) warto nosić na tego typu sytuacje, żeby móc po sobie posprzątać, gdy nie ma dostępu do toalety?

rechotpingwina

Lubię grać w gry wiec powiem ze wybór mógł paść na klatkę bo tak robią menele zimą, albo może każdy jest debilem, ale niektórzy bardziej a inni ciut mniej? Albo w panice wybór poszedł za pierwszym skojarzeniem. Gdyby mógł zdążyć pewnie poszedłby do domu jak normalny piwniczak?

flooff Odpowiedz

Na klatce?! Na każdym osiedlu są jakieś większe lub mniejsze tereny zieleni. Zawsze da się za jakimś krzakiem schować i załatwić swoją potrzebę. Ewentualnie gdzieś w okolicach śmietnika.. Jak można załatwić się na klatce?!

Joe1500100900 Odpowiedz

Chyba w takiej sytuacji pierwsze do głowy by mi przyszło zapukać do jakiegoś mieszkania i poprosić o możliwość pilnego skorzystania z łazienki a nie wypróżnić się na klatkę. Myślę że lokatorzy kamienicy też by tak woleli.

PinkRoom Odpowiedz

Po pierwsze tak piszesz, że aż ciężko czytać te wypociny, a po drugie: serio? Na klatce? Jakim pajacem trzeba być... wystarczyłoby pójść w jakieś krzaki, albo chociaż wiatę śmietnikową znaleźć, ale komuś na progu?

Dodaj anonimowe wyznanie