#Dv1i8

Chcę się wygadać, bo to jest coś co nie bardzo wypada mi powiedzieć na głos.

Zacznijmy od tego, że moi rodzice się rozwiedli. Ja zostałam z matką, ale miałam stały kontakt z ojcem. Z matką też w miarę się dogadywałam, dopóki nie zamieszkał z nami jej nowy facet. Miałam wtedy 14 lat, kończyłam pierwszą klasę gimnazjum. Matka pracowała wtedy albo na szóstą rano, albo na piętnastą. Ojczym pracował od 8.30 do 17. Dość szybko zaczął kręcić się przy mnie kompletnie goły, nie raz mu stawał. Raz czy dwa myślałam, że po prostu się zapomniał. Powtarzało się to jednak zawsze kiedy matka była w pracy, raz otarł mi się o tyłek kiedy robiłam sobie śniadanie do szkoły. Wstydziłam się z nim o tym rozmawiać, więc poszłam do matki. Chociaż nigdy nie byłam kłamczuchą, nie potraktowała mnie poważnie. Uznała, że pewnie coś mi się wydawało albo kłamię, bo jestem zazdrosna. Wkrótce później kiedy pracowała do późna, stanął nad moim łóżkiem (już się położyłam) i zaczął się onanizować. Matka weszła do mieszkania akurat wtedy, kiedy krzyczałam, żeby wyszedł z mojego pokoju. Kupiła bajeczkę, że tylko sprawdzał, czy nie czytam po ciemku. Znowu mi nie uwierzyła, a ja zamieszkałam z tatą. Wszystkim mówiłam, że po prostu się nie dogadywaliśmy. Było mi wstyd i krępowałam się. Stosunki z matką bardzo się ochłodziły i do dziś mamy bardzo sztywny kontakt.

Teraz do sedna. Jestem terapeutką nastolatków. Obecnie mam pacjentkę, której matka nie chce widzieć, że jej nowy partner źle traktuje jej córkę. Na każde jego zachowanie ma wymówkę, zazwyczaj strasznie głupią. Oczywiście rozmawiam z nią spokojnie, bo staram się być jak najbardziej profesjonalna. A w środku się we mnie gotuje i mam ochotę kobietę porządnie ochrzanić. Zresztą nie jest jedynym rodzicem, który nie widzi problemu w swoim zachowaniu. Złość wyładowuję poprzez bieganie.

Tutaj jestem anonimowa i śmiało mogę przyznać, że mam zerowy szacunek do rodziców stawiających partnera lub partnerkę ponad swoje dziecko. Niestety, ale to głównie matki wolą przymykać oczy na krzywdę dzieci, byle nie być samotnym. Na ojców te dzieciaki też nie zawsze mogą liczyć.

Najgorsza jest bezsilność, kiedy 99% problemu leży w relacjach z rodzicami, a oni nie widzą albo nie chcą tego zauważyć.
JMoriarty Odpowiedz

To chyba zasadniczy problem polega na tym, że te matki są desperatkami, które wolą sobie wmówić, że dziecko kłamie, bo inaczej musiały by się rozstać z gachem.

CentralnyMan

A co gorsza te mamusie mają na to przyzwolenie. Żadnych konsekwencji i utraty dzieci. Wystarczy, że się rozpłaczą, powiedzą że dzieci kochają i im przykro, a w ogóle to wszystko wina tylko mężczyzny. No i dzieci zostają w tej patologii, a potem wielkie larum bo stała się tragedia

Umbriel Odpowiedz

Cóż.. obecny partner mojej eks, szacowny, konserwatywny, katolicki mężczyzna w ramach miłości bliźniego drze ryja na moją córkę, siłą wchodzi do jej pokoju, a jak mała chowa się pod kołdrą by nie słuchać jego darcia ryja, to zrywa kołdrę i dalej pierdoli kocopoły bo "on musi być usłyszany!". Eksia nie widzi w tym problemu, bo "Ona też na niego krzyczy". Taaak ...bo 40 letni gnój drący ryja na dziecko jest dokładnie tym samym, co sfrustrowany dzieciak krzyczący w samoobronie.. 🤬 Gdyby Mi albo Nika podniosły głos na małą, mielibyśmy naprawdę poważny problem. Na szczęście to kochane i ogarnięte dziewczyny, więc mała traktuje je jak przyjaciółki i ładuje się na kolana.
A co do pana konkubenta, to może któregoś dnia dopisze mi szczęście i uda mi się go spotkać.. i tym razem nie zdąży uciec... Zamierzam naprawdę solidnie postarać się, żeby był usłyszany.

Dragomir

Oby ci nayebał w obronie własnej. Mam nadzieję że szkoła się zainteresuje twoim domem.

Umbriel

Muahahhahaha 🤣🤣🤣 Jakby Ci to... Ze mnie jest stary rekonstruktor historyczny, instruktor walki na broń białą, ogólnie dbam o formę. Dupek jest o głowę niższy, o połowę szerszy i typowym piwniczniakiem, który sprzed kompa dupy nie ruszać. Tak, że twój czempion ma raczej marne szanse. Szczególnie jeśli dołożyć wkurw ojca na to, że gnida zachowuje się agresywnie w stosunku do jego córki. Jedyne, co mi może zrobić, to zębami kostki dłoni porysować. Przeżyję.

Dragomir

A może mała jest rozwydrzona i pyskuje, a na jakiekolwiek gadki trzaska drzwiami i ma w dvpie. Choć i tak uważam, że to sytuacja niefajna jakkolwiek by nie było, i to raczej matka powinna z młodą gadać a on raczej nie powinien...tak czy inaczej, poinformuj ich że jesteś zaniepokojony doniesieniami a nie od razu z łapami. Myślałem że jesteś przeciwnikiem przemocy. Dla ciebie żaden honor pokonać słabszego przeciwnika, a może upomnienie przyniesie bezkrwawe rozwiązanie sytuacji. Mówię poważnie.

Umbriel

Nie...no co Ty... NAPRAWDĘ?! Cholera... Że też nie pomyślałem o tym... Oh... Tylko, że dosłownie w tej samej wypowiedzi napisalem, że matka ma to w dupie. Nie, moja córka nie jest krnąbrna, ani złośliwa. Małe jest jedynym z najbardziej bezproblemowych, kochanych, wesołych dzieciaków jakie znam. I to nie tylko moje zdanie. Konkubentowi przeszkadza to, że "tupie" idąc do łazienki, że grzechoczą bawiąc się klockami, lub, że...nuci. A nuci ładnie. Po prostu. "Obce" dziecko zjebowi jest solą w oku. Szczególnie, od kiedy pojawiło się "ich własne". Próbowałem rozmawiać, kilkanaście razy, bezskutecznie. Zawiadomiłem nawet sąd rodzinny. Tu sprawa jest w trakcie. I, generalnie, w dupie mam to, czy to honorowe, przyniesie mi zaczyt czy satysfakcję. Obchodzi mnie to, by gnojowi uświadomić, że agresja w stosunku do mojego dziecka nie pozostanie bez odpowiedzi. Bardzo bolesnej odpowiedzi. W tym zakresie pacyfizm odwiedzam na kołek.
A, i żeby nie było. Tak, walczę o to, by mała była u nas. Tu jest chciana, kochana i nikomu nie przeszkadza.

Dragomir

Żebyś sobie nie zaszkodził tylko, bo wiesz, jak ruszysz goowno to wiesz...z jakiegoś powodu jednak mała tam jeździ, to może lubi przebywać z mamą. Jeśli jest jak piszesz, to sama niebawem zorientuje się, że nie chce tam przebywać i nie będzie chciała jeździć.

"Powody" które opisałeś są faktycznie normalne, ktoś kto ma normalny łeb chyba zdaję sobie sprawę że to normalne odgłosy kiedy ktoś żyje i jest obok...

Tam jakieś sztywniaki i buce, u ciebie Babilon, biedne to dziecko.

Umbriel

W zasadzie to już nieszczególnie chce tam wracać i, zwykle, odbywa się to z przeciąganiem, prośbami, czy można jeszcze trochę itp. i, tak, tu się zgodzę. Mała, najprawdopodobniej, w przeciągu dwóch-trzech lat, zamieszka z nami.
Odnośnie zaś "Babilonu". To, niestety, muszę ci zepsuć fantazje. W naszym domu nie odbywają się całodobowe orgie połączone z czarnymi myszami. Nie uświadczysz tabunu gołych dup z pawimi piórami wetkniętymi dla ozdoby. To, w zasadzie, całkiem typowy dom. Z kotem. Różnica polega na tym, że jest nas troje. Jest dzięki temu trochę taniej. Jest trochę mniej domowych obowiązków "na łebka", jako, że cała trójka to artyści - jest sporo sztuki. Bywa gwarnie i wesoło, bo mamy sporo przyjaciół (nie, nie wszyscy chodzą z nami do łóżka, nawet nie większość!). Bywa cicho i spokojnie. Powiem Ci, że często zaskakująco "normalnie".

Dragomir

Jeśli poligamia/cuckold/wielokąty/homosiostwo są normalne to nie mam pytań.

Umbriel

Poligamia - nie stwierdzono.
Cuckold - nie stwierdzono
Wielokąty - tu, owszem. Ale jakie to ma znaczenie? Ty uprawiasz seks przy dzieciach?
Homoseksualizm - tak w zasadzie to Bi. I tak, to akurat całkowicie normalne. Ludzie mają różne orientacje.
Wiec, owszem, naprawdę zaskakująco normalnie. A przy tym mała otoczona jest kreatywnymi ludźmi. Kumpela jest zajebistą wokalistką - uczy ją śpiewać, bo...zwyczajnie ją polubiła. Kumpel - gry na gitarze. Drugi, malarz - malowania. Instruktorka jogi - jak się fajnie porozciągać i ćwiczyć. Nudno nie jest nigdy 🙂

Vito857 Odpowiedz

Niestety masz rację. Dobrze, że starasz się oddzielać życie prywatne od pracy; trzymam kciuki, żeby tej skrzywdzonej dziewczynie można było pomóc.

CentralnyMan Odpowiedz

Wstydzić się powinien jedynie zboczony facet twojej matki i ona sama za udawanie głupiej i ślepej

Dodaj anonimowe wyznanie