Kiedyś wraz ze znajomymi wybraliśmy się na mecz piłki nożnej. Za naszymi miejscami siedział jakiś pan (w wieku około 60 lat). Gdy bramkę straciła drużyna miejscowych, której sympatykiem był ten pan, zaczął on strasznie bluzgać na sędziego - a że taki, owaki, że sprzedawczyk itd. (ogólnie mogliśmy usłyszeć prawie wszystkie przekleństwa i wiele wyzwisk). Nie pomogły prośby pewnej pani, która zabrała na mecz swoje wnuki. Zastanawiacie się, co sprawiło, że staruszek nagle zamilkł?
Otóż podczas bluzgania połączonego z pluciem śliny wypluł także sztuczną szczękę, która przeleciała obok barku mojego kolegi, który siedział przed nim. Wyobraźcie sobie jego zdziwienie, kiedy zorientował się co właśnie się stało. Reszta znajomych prawie turlała się ze śmiechu. Pan zabrał swoją zgubę i prawdopodobnie opuścił stadion.
Dodaj anonimowe wyznanie
Pokarało xd
W takim razie musiała to być źle zrobiona szczęka, bo przy dobrze wykonanej jakakolwiek artykulacja nie ma prawa doprowadzić do takiej sytuacji.
Przy każdym wyznaniu musi się znaleźć taki, co doszukuje się pierdół nieistotnych dla kontekstu wypowiedzi. Przypomina mi to tego znajomego, który zawsze sprawia, że cichnie towarzystwo. Tak zwany nisczyciel dobrej zabawy :D
Niczego nie niszczę. Po prostu zwróciło to moją uwagę, bo trochę siedzę w temacie. Do samego wyznania nic nie mam.
Prawdopodobnie była zrobiona po taniości i 10 lat temu być wymieniona na nową, ale emerytura za niska.
Pewnie robione na nfz
Czasami sprawiedliwość wymierza się sama, i to natychmiast...
Normalnie szczęka opada
No nie moge, ale wyznanie. Fajnie, że autor/ka wyznania skończył/a w tym roku 12 lat.